Spis treści
Prawie 289 miliardów złotych dla samorządów
Ministerstwo Finansów przedstawiło plan dochodów samorządów na 2027 roku. Z udziałów w podatkach PIT i CIT oraz subwencji ogólnej ma do nich trafić łącznie 288,7 mld zł. To o 17,6 mld zł więcej niż w 2026 roku, czyli wzrost o 6,5 proc.
Największą część tej puli stanowią dochody z PIT. Mają wynieść 205,8 mld zł. Kolejne 29,7 mld zł przypadnie z CIT, a 53,2 mld zł z subwencji ogólnej.
Na papierze wygląda to dobrze. Problem w tym, że pieniądze nie rozłożą się równomiernie. W przypadku 572 jednostek samorządowych dochody mają wzrosnąć o co najmniej 7 proc. Jednocześnie w ponad 600 wzrost nie przekroczy 2,8 proc., czyli prognozowanej inflacji na 2027 rok.
Ministerstwo Finansów tłumaczy część tych różnic między innymi spadkiem potrzeb oświatowych związanym z mniejszą liczbą uczniów. Resort zaproponował również około 650 mln zł rezerwy, która ma pomóc zapewnić wszystkim samorządom wzrost dochodów o co najmniej 3 proc.
Warszawa zgarnie ponad 20 miliardów
W zestawieniu największych beneficjentów zdecydowanie prowadzi stolica. Warszawa ma otrzymać z PIT, CIT i subwencji ogólnej około 20,3 mld zł. Drugie miejsce zajmuje Kraków z kwotą blisko 6,7 mld zł.
Dalej znajdują się samorząd województwa mazowieckiego i Wrocław, którym przypadnie po około 5,5 mld zł. Z kolei ponad 4 mld zł zaplanowano dla Poznania i Łodzi, a Gdańsk ma otrzymać blisko 3,9 mld zł.
Łącznie 34 jednostki samorządowe mają dostać z tych trzech źródeł ponad miliard złotych każda.
Ile pieniędzy przypadnie na jednego mieszkańca?
Same miliardy złotych dla samorządów mogą jednak wprowadzać w błąd. Duże miasta mają przecież znacznie więcej mieszkańców niż małe gminy. Dlatego warto sprawdzić również dochody w przeliczeniu na jedną osobę.
Z analizy danych dla miast i gmin wynika, że średnio na mieszkańca przypadnie około 5,93 tys. zł z PIT, CIT i subwencji ogólnej.
Najwyższy wynik osiąga podwarszawska Podkowa Leśna – około 11,3 tys. zł na osobę. Warszawa zajmuje drugie miejsce z kwotą blisko 10,9 tys. zł. W czołówce są także Stare Babice i Lesznowola. Wysokie pozycje zajmują również Zamość, Płock, Sopot i Przemyśl.
Takich samorządów jest jednak niewiele. Spośród 2478 miast i gmin tylko 33 przekraczają poziom 8 tys. zł na mieszkańca. Niestety, ale zdecydowana większość, czyli 2037 jednostek, mieści się w przedziale od 4 do 6 tys. zł.
Na drugim końcu zestawienia znalazły się między innymi Grębocice na Dolnym Śląsku, gdzie planowane dochody wynoszą około 1,14 tys. zł na mieszkańca, oraz Kleszczów w województwie łódzkim – około 1,96 tys. zł.
Zestawienie obejmuje tylko PIT, CIT i subwencję ogólną. Nie uwzględnia między innymi podatku od nieruchomości, opłat lokalnych, dochodów z majątku ani dotacji celowych. Nie przesądza więc o całkowitej kondycji finansowej danej gminy.
Samorządowcy: koszty rosną szybciej niż dochody
Więcej pieniędzy na papierze nie oznacza, że w miejskich kasach zapanuje spokój. Samorządowcy przekonują, że rosnące wpływy nie nadążają za wydatkami.
– Choć nominalnie dochody Gdańska rosną, to dynamika tego wzrostu nie nadąża za tempem przyrostu wydatków niezależnych od samorządu – podkreśla Izabela Kuś, skarbnik Gdańska.
Chodzi między innymi o wynagrodzenia, wzrost płacy minimalnej, koszty usług i utrzymania placówek oświatowych. Gdańsk szacuje swoją lukę oświatową na około miliard złotych rocznie.
Podobne problemy zgłaszają inne miasta. Danuta Lange, skarbnik Katowic, zwraca uwagę, że wzrost dochodów nie pozwala w pełni odbudować nadwyżki operacyjnej, z której można finansować inwestycje.
Z kolei Piotr Husejko, skarbnik Poznania, ocenia, że wzrost dochodów o około 6 proc. może wystarczyć na pokrycie niezbędnego wzrostu wydatków bieżących, ale niekoniecznie poprawi sytuację finansową miasta. A potrzeby inwestycyjne nadal rosną.
Szkoły pochłaniają pieniądze. Miasta ostrzegają
Jednym z największych problemów pozostaje finansowanie oświaty. Reforma dochodów samorządów, obowiązująca od 2025 roku, zwiększyła przewidywalność wpływów z PIT i CIT, ale nie rozwiązała problemu niedoszacowania kosztów szkół i przedszkoli.
Zwraca na to uwagę Lucyna Sternik, skarbnik Lublina. Samorządy muszą również finansować zadania zlecane przez administrację rządową, które nie zawsze mają pełne pokrycie w przekazywanych środkach.
Łódź alarmuje dodatkowo, że planowana subwencja ma spaść z 126 mln zł w 2026 roku do 73 mln zł w 2027 roku. Miasto obawia się, że ograniczy to możliwości rozwojowe i zmusi władze do wybierania tylko najważniejszych nowych inwestycji.
W praktyce oznacza to trudne decyzje. Jeśli większa część budżetu pójdzie na bieżące utrzymanie szkół i wypłaty, mniej pieniędzy może zostać na remonty dróg, komunikację miejską, kulturę czy nowe inwestycje.
Zmiany w podatkach. Co z pieniędzmi dla miast?
W 2027 roku rząd planuje także zmiany w podatkach PIT i CIT. Podwyższenie progów PIT może ograniczyć wpływy z tego podatku do budżetu państwa, a podniesienie stawki CIT do 22 proc. ma zwiększyć dochody publiczne.
Samorządowcy oczekują jednak, że zmiany nie odbiją się bezpośrednio na ich budżetach. W obecnym systemie udziały samorządów w PIT i CIT oblicza się na podstawie dochodów podatników, a nie podatku faktycznie należnego państwu.
Dodatkowe wpływy mogą przynieść natomiast planowane ograniczenia w korzystaniu z ryczałtu. Według szacunków Ministerstwa Finansów od 2029 rok rozwiązanie to może zwiększyć dochody samorządów o około 3 mld zł rocznie.
Na razie jednak władze miast muszą układać budżety na 2027 rok w warunkach rosnących kosztów i dużych potrzeb inwestycyjnych. Większa pula pieniędzy nie oznacza jeszcze, że wystarczy jej na wszystko.