Spis treści
Skolim rzucił wyzwanie Orlenowi
Od kilku tygodni kierowcy obserwują systematyczne podwyżki cen benzyny, diesla i LPG. Po zakończeniu programu „Ceny Paliwa Niżej” ceny na stacjach zaczęły rosnąć, a dodatkowo na rynku ciąży napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie.
Tym większe zdziwienie wywołała stacja paliw należąca do popularnego wokalisty Skolima. W Czeremsze na Podlasiu kierowcy mogą tankować wyraźnie taniej niż na wielu stacjach Orlenu.
Według informacji przywołanych podczas konferencji prasowej różnica sięga nawet 50–60 groszy na litrze.
Niewygodne pytanie do rzecznika rządu
Temat pojawił się podczas wtorkowej konferencji prasowej rzecznika rządu Adama Szłapki.
Dziennikarz zapytał wprost, dlaczego prywatna stacja Skolima potrafi sprzedawać paliwo znacznie taniej niż państwowy koncern.
Szłapka nie podał konkretnej odpowiedzi. Zamiast tego stwierdził, że po nagłośnieniu sprawy Orlen przyjrzy się sytuacji.
– Myślę, że po tej informacji pana redaktora Orlen będzie analizował ceny paliw na swoich stacjach – powiedział rzecznik rządu.
Czy kierowcy doczekają się obniżek?
Po chwili padło kolejne pytanie: czy kierowcy mogą liczyć na spadek cen na stacjach Orlenu?
Odpowiedź była krótka.
– To już jest decyzja stacji – odparł Szłapka, kończąc temat.
Nie oznacza to jednak, że ceny wkrótce spadną. Wszystko zależy od sytuacji na światowych rynkach oraz cen ropy.
Widmo paliwa po 10 zł za litr
Eksperci ostrzegają, że kierowców mogą czekać jeszcze trudniejsze miesiące.
Po wznowieniu napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem cena baryłki ropy ponownie przekroczyła poziom 90 dolarów. Szczególnie nerwowo obserwowana jest sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest ogromna część światowej ropy.
Jeżeli konflikt będzie się zaostrzał, niektóre prognozy mówią nawet o paliwie kosztującym ponad 10 zł za litr.
Powrót programu CPN?
Rząd nie zamyka całkowicie drzwi do powrotu programu „Ceny Paliwa Niżej”, który przez kilka miesięcy ograniczał ceny na stacjach. Szłapka przyznał jednak, że był to bardzo kosztowny mechanizm.
Według wyliczeń jego ponowne uruchomienie oznaczałoby dla budżetu państwa wydatek rzędu około 1,5 mld zł miesięcznie.
– Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo dynamiczna. Ceny ropy raz rosną, raz spadają. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będą jednak wykazywały tendencję spadkową – podkreślił rzecznik rządu.
Na razie kierowcom pozostaje uważnie śledzić ceny na pylonach. A mieszkańcy okolic Czeremchy mogą tylko cieszyć się, że mają pod nosem stację, która skutecznie konkuruje z największym graczem na rynku.
Polecany artykuł: