Sprawy związane z kredytami frankowymi od lat budzą emocje i generują ogromne obciążenie dla polskich sądów. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2024 roku do sądów powszechnych wpłynęło 82,7 tys. tzw. spraw frankowych, podczas gdy rok wcześniej było ich ponad 90 tys. Spadek liczby nowych pozwów może sugerować, że najgorsze już za nami, ale eksperci przestrzegają przed przedwczesnym optymizmem.
Mniej pozwów, ale spory trwają
Jak wynika z danych resortu sprawiedliwości, w 2024 r. do polskich sądów wpłynęło o 7,3 tys. mniej pozwów w sprawach kredytów powiązanych z kursem franka szwajcarskiego, co - jak uważa radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy - może oznaczać, że największą falę spraw mamy już za sobą.
Spadek liczby nowych spraw frankowych może być efektem kilku czynników. Po pierwsze, wielu kredytobiorców spłaciło już swoje zobowiązania. Po drugie, banki zawarły z klientami ugody, które zakończyły spory. Po trzecie, banki same zaczęły pozywać kredytobiorców o zwrot kapitału.
Jego zdaniem nie można jednak powiedzieć, aby był to koniec sporów między bankami a klientami. "Po pierwsze, rośnie liczba spłaconych kredytów, po drugie - zawarto ugody, które zakończyły spór, a po trzecie banki pozwały swoich klientów o zwrot kapitału" - ocenił prawnik.
Ugody i spłacone kredyty
Obecnie, jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, spłaconych już zostało ok. 400 tys. kredytów z 750 tys. udzielonych przez banki. Z kolei liczba zawartych ugód frankowych na koniec 2024 roku (dane ZBP) wyniosła ok. 130 tys., z czego blisko 10 tys. zawarto w trakcie procesu sądowego.
Ugody z bankami stały się popularnym rozwiązaniem, pozwalającym uniknąć długotrwałego i kosztownego procesu sądowego. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że do końca 2024 roku zawarto ok. 130 tys. ugód.
Orzecznictwo TSUE po stronie frankowiczów
Eksperci nie mają wątpliwości, że bardzo dużą rolę odegrało tu orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które miało wpływ na wyroki polskich sądów. Pierwszą pomyślną dla frankowiczów decyzję TSUE wydał w 2019 roku (tzw. sprawa Dziubaków), kiedy to orzekł, że umowy kredytowe, które zawierają klauzule niedozwolone, sąd może uznać za nieważne. Z kolei w czerwcu 2023 roku sąd w Luksemburgu stwierdził, że bank nie ma prawa żądać od kredytobiorców opłaty za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy dotyczącej kredytu we frankach. Co więcej, wyjaśniono, że poza zwrotem kapitału przez kredytobiorcę, bank nie jest uprawniony do żądania jakiejkolwiek dodatkowej rekompensaty z tytułu udzielonego kredytu. Takich decyzji TSUE, które sprawiły, że polskie sądy stanęły po stronie konsumentów, zapadło kilkanaście.
Przełomowe orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) miały ogromny wpływ na sytuację frankowiczów. TSUE orzekł m.in., że umowy kredytowe zawierające klauzule niedozwolone mogą być uznane za nieważne, a banki nie mają prawa żądać od kredytobiorców opłaty za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy.
"Orzecznictwo w sprawach frankowych jest w pełni ukształtowane, a konsumenci wygrywają prawomocnie 99 proc. spraw" - ocenił Bochenek.
Banki kontratakują
Prawnicy zauważają, że sprawy sądowe związane z kredytami powiązanymi z walutą obcą są obecnie inicjowane zarówno przez konsumentów jak i banki. Zauważyli też, że rośnie zainteresowanie dochodzeniem swoich roszczeń od banków przez kredytobiorców, którzy całkowicie spłacili swoje kredyty frankowe.
"W takiej sytuacji kredytobiorcy mogą odzyskać nadpłacone raty ponad udostępniony kapitał. Wartość takich roszczeń może wynosić od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych" - powiedział radca prawny Emil Mędrecki z kancelarii Mędrecki, Wilk i Wspólnicy.
Obecnie toczą się spory inicjowane przez obie strony. Kredytobiorcy, którzy spłacili kredyty, mogą dochodzić zwrotu nadpłaconych rat.
"Ustawa frankowa" na horyzoncie
Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Ministerstwo Sprawiedliwości w sądach aktualnie toczy się ok. 250 tysięcy spraw frankowych, z czego ok. 50 tysięcy zostało wszczętych przez banki.
Aby usprawnić rozpatrywanie spraw "frankowych" rząd przygotował projekt tzw. ustawy frankowej. Przyjęcie jej przez rząd planowane jest na drugi kwartał tego roku.
Nowe przepisy mają uprościć i przyspieszyć postępowania w sprawach frankowych, a przez to odciążyć sądy i doprowadzić do skrócenia czasu postępowań również w innych rodzajach spraw.
Ministerstwo Sprawiedliwości zakłada, że ustawa wejdzie w życie w 2025 roku, a vacatio legis wynosić ma 14 dni.
Rząd pracuje nad "ustawą frankową", która ma na celu usprawnienie postępowań sądowych. Projekt zakłada m.in. wstrzymanie spłaty rat z mocy prawa, rozszerzenie możliwości orzekania na posiedzeniu niejawnym oraz zachęty do zawierania ugód poza sądem.
Zgodnie z projektem konsumenci pozywający banki nie będą musieli składać wniosków o zabezpieczenie m.in. w postaci zawieszenia spłaty rat – wstrzymanie płatności rat będzie następowało z mocy prawa.
Planowane jest także między innymi rozszerzenie możliwości orzekania na posiedzeniu niejawnym zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, a także umożliwienie zgłoszenia wniosku o rozliczenie roszczenia wzajemnego w jednym postępowaniu sądowym.
Projekt ustawy wprowadza także zachęty do zawierania ugód poza sądem, w tym korzyści fiskalne dla stron rezygnujących z dalszego prowadzenia sporu sądowego.
W drodze konsultacji społecznych do projektu ustawy zgłoszono ponad 200 stanowisk, które będą podlegały szczegółowiej analizie przez resort.
Spadek liczby nowych pozwów może być mylący, ponieważ w sądach nadal toczy się wiele spraw, a banki coraz częściej same pozywają kredytobiorców. "Ustawa frankowa" może wprowadzić istotne zmiany w procedurach sądowych, ale jej ostateczny kształt i wpływ na sytuację frankowiczów i banków pozostają jeszcze nieznane.

Polecany artykuł: