Strajk w ZUS nabiera rozpędu. Urzędnicy odeszli od biurek, żądają podwyżek

Pracownicy ZUS w całej Polsce przeprowadzili strajk ostrzegawczy, domagając się wyższych wynagrodzeń i lepszych warunków pracy. Związkowcy przekonują, że obowiązków stale przybywa, a proponowane podwyżki są zbyt niskie. Ostrzegają też, że jeśli rozmowy nie przyniosą efektów, protest może się zaostrzyć.

Budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Siedlcach z zielonym logiem ZUS na fasadzie. Przed wejściem schody z podjazdem dla niepełnosprawnych i przezroczysty daszek. Baner informacyjny z uśmiechniętą rodziną i logo 800+. Parkujące auta obok, latarnia i niebo. Więcej o strajkach w ZUS na Super Biznes.
Autor: Monika Półbratek Budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Siedlcach z zielonym logiem ZUS na fasadzie. Przed wejściem schody z podjazdem dla niepełnosprawnych i przezroczysty daszek. Baner informacyjny z uśmiechniętą rodziną i logo 800+. Parkujące auta obok, latarnia i niebo. Więcej o strajkach w ZUS na Super Biznes.
  • Pracownicy ZUS przeprowadzili ogólnopolski strajk ostrzegawczy.
  • Związkowcy domagają się podwyżki wynagrodzeń o 1200 zł brutto.
  • W części placówek obsługa klientów była ograniczona, a kolejki wydłużyły się.

Pracownicy ZUS przerwali pracę

W środę, 17 czerwca, rano w wielu placówkach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w całej Polsce doszło do strajku ostrzegawczego. Strajk rozpoczął się o godzinie 8 i potrwa do godziny 10. W tym czasie wielu urzędników odeszło od biurek, a klienci muszą liczyć się z utrudnieniami w załatwianiu spraw związanych z emeryturami, rentami czy świadczeniami rodzinnymi.

Jak informowały lokalne media, budynki części oddziałów zostały oflagowane, a w niektórych placówkach liczba pracowników obsługujących klientów spadła kilkukrotnie. Według związkowców w akcji protestacyjnej uczestniczyło około 70 proc. załogi.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał, że w związku z protestem czas obsługi klientów mógł się wydłużyć. Jednocześnie podkreślono, że wszystkie placówki pozostały otwarte.

Chcą 1200 zł podwyżki

Głównym postulatem protestujących są wyższe wynagrodzenia. Strona społeczna oczekuje podwyżki w wysokości 1200 zł brutto dla każdego pracownika. Związkowcy przekonują, że obecny poziom płac nie odpowiada skali obowiązków realizowanych przez ZUS.

Jak podkreślała w wypowiedzi dla lokalnych mediów Renata Bończuk, przewodnicząca oddziałowej organizacji związku zawodowego pracowników ZUS w Szczecinie, urzędnicy są obciążani coraz większą liczbą zadań, a część procesów, które miały zostać zautomatyzowane, w praktyce nadal wymaga pracy ludzi.

Przedstawiciele pracowników wskazują również na konieczność obsługi nowych świadczeń, takich jak renta wdowia czy kolejne zmiany w systemie emerytalnym. Ich zdaniem liczba etatów nie nadąża za rosnącymi obowiązkami.

„Automatami jesteśmy my”

Protestujący zwracają uwagę, że w debacie publicznej często mówi się o cyfryzacji i automatyzacji procesów. W praktyce – jak twierdzą – wiele zadań nadal wykonywanych jest ręcznie przez pracowników.

Według związkowców nowoczesne systemy informatyczne nie zawsze działają tak, jak zakładano, a część obowiązków wymaga dodatkowej pracy i nadgodzin. To właśnie dlatego pracownicy argumentują, że wynagrodzenia powinny wzrosnąć znacznie bardziej niż proponuje pracodawca.

ZUS obsługuje miliony Polaków

Zakład Ubezpieczeń Społecznych należy do największych instytucji publicznych w kraju. Według danych przywoływanych przez związki zawodowe zatrudnia ponad 45 tys. osób w przeliczeniu na pełne etaty. To właśnie pracownicy ZUS odpowiadają za obsługę ponad 16 mln obywateli korzystających z emerytur, rent, świadczeń wspierających, 800 plus czy innych programów realizowanych przez państwo.

Związkowcy przekonują, że zakres obowiązków rośnie znacznie szybciej niż liczba pracowników, a skutki tego coraz częściej odczuwają zarówno urzędnicy, jak i klienci.

Między 1200 a 220 zł. Spór trwa

Największe emocje budzi skala oczekiwanych podwyżek. Według przedstawicieli związków zawodowych propozycja strony społecznej zakłada wzrost wynagrodzeń o 1200 zł brutto na etat. Tymczasem – jak informowali organizatorzy protestu – propozycja przedstawiona przez kierownictwo ZUS ma opiewać na około 220 zł brutto. Różnica jest więc ogromna, a rozmowy nie przyniosły dotychczas przełomu.

Przedstawiciele NSZZ „Solidarność” podkreślają, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, możliwe będą kolejne działania protestacyjne.

Czy to dopiero początek?

Choć środowy strajk miał charakter ostrzegawczy, jego skala pokazała, że niezadowolenie wśród pracowników ZUS jest duże. Dla milionów Polaków oznacza to jedno – jeśli konflikt będzie się zaostrzał, kolejne protesty mogą przełożyć się na jeszcze większe utrudnienia w załatwianiu spraw związanych z emeryturami, rentami i świadczeniami.

Na razie obie strony pozostają przy swoich stanowiskach. Pracownicy domagają się godnych podwyżek i poprawy warunków pracy, a kierownictwo ZUS nie sygnalizuje gotowości do spełnienia wszystkich postulatów. Wszystko wskazuje na to, że spór o płace w jednej z najważniejszych instytucji państwowych dopiero się rozpoczyna.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister Funduszy i Polityki Regionalnej [IMPACT 2026]
QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki