Spis treści
Żenujące stawki wynagrodzeń
To może wstrząsnąć rynkiem pracy. Państwowa Inspekcja Pracy zapowiada ostrą ofensywę. Na celowniku będą umowy cywilnoprawne i firmy, które płacą pracownikom grosze.
„To są żenujące stawki 4–5 zł za godzinę. W XXI wieku” – grzmi Główny Inspektor Pracy, Marcin Stanecki na łamach serwisu money.pl. I zapowiada, że po 8 lipca ruszają kontrole, jakich jeszcze nie było.
Dlaczego dopiero wtedy? Bo właśnie od tej daty wchodzą w życie nowe przepisy, które dadzą inspektorom realną władzę. Będą mogli nie tylko kontrolować, ale też nakazać zmianę „śmieciówki” na etat.
Skargi od pracowników rosną lawinowo
Do Państwowej Inspekcji Pracy trafia coraz więcej zgłoszeń. W zeszłym roku było ich blisko 52 tysiące, a w tym liczby rosną w każdym regionie. Pracownicy skarżą się nie tylko na niskie pensje, ale też na złe traktowanie.
Mocno rośnie też liczba zgłoszeń o mobbing. I to nie byle jakich. "To już nie są drobne konflikty. Mamy do czynienia z wulgaryzmami, poniżaniem, a nawet przemocą" – alarmuje Stanecki.
„Efemerydy prawne” zamiast umów
Największym problemem są umowy, które nawet trudno nazwać umowami.
"Często to nie jest zlecenie czy dzieło, tylko jakaś „umowa o świadczenie usług”, czyli prawna wydmuszka" – mówi szef PIP.
Na takich kontraktach ludzie pracują jak na etacie, ale bez ochrony i za śmieszne pieniądze. Inspekcja chce to ukrócić.
Gdzie uderzą kontrole?
Najwięcej problemów jest w budownictwie i handlu. To tam najczęściej nadużywa się umów cywilnoprawnych.
Ale kluczowe będą skargi pracowników. To one uruchomią lawinę kontroli.
"Tam, gdzie jest skarga, mamy największe szanse na skuteczne działanie" – podkreśla Stanecki.
Będą wyższe kary dla firm
Nowe przepisy to nie tylko większe uprawnienia, ale też ostrzejsze sankcje. Mandaty wzrosną nawet do 10 tys. zł, a w sądzie grzywna może sięgnąć aż 60 tys. zł.
Szef PIP przyznaje, że dotychczasowe kary nie robiły na nikim wrażenia.
Czy nadchodzi koniec bezkarności?
Inspektorzy będą najpierw próbowali „dogadać” zwaśnione strony i doprowadzić do zmiany umowy bez sądu. Ale jeśli pracodawca zignoruje polecenie, sprawa trafi dalej. Nawet do sądu.
PIP szykuje się też organizacyjnie. Powstanie nowy system typowania firm do kontroli, będą współpracować z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i skarbówką, a w każdym regionie pojawią się prawnicy do walki w sądach.
Co to oznacza dla pracowników?
Będzie większa szansa na normalną umowę i uczciwe pieniądze dla pracowników. Dlatego inspekcja zaznacza, że bez skarg nic się nie zmieni.
Bo to właśnie pracownicy mają być teraz najważniejszym sygnałem alarmowym. Zapowiedź zmiany jest już szeroko komentowana na mediach społecznościowych. Zdaniem internautów wygląda na to, że po latach „śmieciówek” ktoś w końcu bierze się za porządki na poważnie.