Sztuczna inteligencja zmieni rynek pracy. „Mój zawód jest bezpieczny”

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do firm i biur, a wraz z nią rosną obawy o miejsca pracy. Co czwarty pracujący Polak uważa AI i automatyzację za największe zagrożenie dla rynku pracy w najbliższych pięciu latach. Jest jednak pewien paradoks. Gdy pytamy o własny zawód, strach nagle znika. Tylko 17 proc. badanych boi się, że za pięć lat jego praca przestanie być potrzebna. Aż 60 proc. przez ostatni rok nie zrobiło żadnego szkolenia.

Dłoń robota i dłoń człowieka zbliżają się do siebie na jasnym tle. O wpływie AI na pracę pisze SE Superbiz.
Autor: Profeina/ Materiały prasowe

AI zabierze pracę? To może być największe zagrożenie

Sztuczna inteligencja znalazła się na pierwszym miejscu listy zagrożeń dla polskiego rynku pracy. Aż 26 proc. pracujących uważa, że to właśnie AI i automatyzacja mogą w największym stopniu zagrozić miejscom pracy w ciągu najbliższych pięciu lat.

Na kolejnych miejscach znalazły się rosnące koszty prowadzenia działalności – 18 proc., konkurencja ze strony pracowników z zagranicy – 15 proc. oraz pogarszająca się koniunktura gospodarcza – 14 proc.

Polacy widzą więc, że technologia zmienia rynek pracy. Problem w tym, że większość uważa, iż zmiany dotkną przede wszystkim innych. Tak wynika z badania przeprowadzonego w ramach najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service.

„Mnie AI nie zastąpi”

I tu następuje pewien paradoks. Kiedy pytanie dotyczy całego rynku pracy, obawy są znaczne. Kiedy jednak chodzi o własne stanowisko, Polacy wyraźnie się uspokajają.

Aż 61 proc. pracujących nie obawia się, że za pięć lat ich zawód przestanie być potrzebny. Ryzyko dostrzega tylko 17 proc. Kolejne 22 proc. w ogóle się nad tym nie zastanawiało.

To właśnie ten rozdźwięk zwraca uwagę ekspertów od rynku pracy.

Polacy widzą, że AI zmienia rynek pracy, ale wierzą, że ta zmiana ominie właśnie ich – komentuje Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i ekspert rynku pracy.

Jak podkreśla, sztuczna inteligencja nie musi całkowicie likwidować zawodów. Może za to przejąć część obowiązków i sprawić, że pracownik będzie musiał zdobyć zupełnie nowe umiejętności.

„Przekwalifikuję się” – ale dopiero, gdy będzie problem

Co zrobią Polacy, jeśli ich zawód rzeczywiście zacznie znikać?

Niemal co trzeci ankietowany, 31 proc. osób deklaruje, że byłoby gotowych się przekwalifikować. Z kolei 24 proc. szukałoby pracy o podobnym charakterze. Tyle samo osób nie ma pojęcia, co zrobiłoby w takiej sytuacji.

Aby utrzymać się na rynku pracy część osób jest gotowa pracować poniżej swoich kwalifikacji. Taką deklarację złożyło 7 proc. ankietowanych, kolejne 7 proc. rozważyłoby wyjazd za granicę, a 6 proc. zwróciłoby się o pomoc do urzędu pracy.

Na papierze wygląda to całkiem dobrze. Jest jednak jeden poważny problem.

60 proc. Polaków nie zrobiło żadnego szkolenia

Niestety, ale deklaracje rozmijają się z rzeczywistością.

Aż 60 proc. pracujących Polaków w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie uczestniczyło w żadnym szkoleniu podnoszącym kwalifikacje zawodowe.

Tylko 28 proc. skorzystało ze szkolenia opłaconego przez pracodawcę. Jeszcze mniej osób – zaledwie 12 proc. – zapłaciło za rozwój własnymi pieniędzmi.

Przekwalifikowanie wciąż traktujemy trochę jak koło ratunkowe, po które sięgniemy, kiedy pojawi się problem. Tyle że wtedy może być już za późno – ostrzega Krzysztof Inglot.

I właśnie tu pojawia się największa pułapka. Na zdobywanie nowych kompetencji najlepiej jest mieć czas wtedy, gdy praca jeszcze jest pewna, a nie dopiero wtedy, gdy stanowisko zaczyna znikać.

Im niższe wykształcenie, tym mniej szkoleń

Badanie pokazuje także ogromną różnicę w dostępie do rozwoju zawodowego.

Wśród pracujących z wyższym wykształceniem aż 49 proc. uczestniczyło w szkoleniu w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

W grupie z wykształceniem średnim lub policealnym było to 33 proc.

Najgorzej wygląda sytuacja osób z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym. Tutaj w szkoleniu uczestniczyło zaledwie 17 proc. badanych. Aż 83 proc. nie szkoliło się w ogóle.

Różnice widać także w deklarowanej gotowości do zmiany zawodu. Przekwalifikować chce się 36 proc. osób z wyższym wykształceniem, ale tylko 19 proc. pracujących z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym.

Na wsi trudniej o nowe kompetencje

Co jeszcze wynika z badania? Problemem jest również miejsce zamieszkania.

W największych miastach w szkoleniach uczestniczyło 51 proc. pracujących. Na wsi było to zaledwie 35 proc.

Zdaniem ekspertów może to w przyszłości pogłębiać różnice na rynku pracy. Osoby, które już dziś mają mocną pozycję zawodową, częściej zdobywają nowe kompetencje. Ci, którzy są bardziej narażeni na zmiany, często zostają bez dodatkowego przygotowania.

40- i 50-latkowie spokojni o swoje zawody

Zaskakujące są również dane dotyczące wieku.

Najbardziej przyszłości swojego zawodu obawiają się osoby w wieku 25–34 lata – 27 proc. W grupie 18–24 lata jest to 21 proc., a wśród 35–44-latków – 19 proc.

Potem strach gwałtownie spada.

Zaledwie 12 proc. osób w wieku 45–54 lata obawia się, że ich zawód przestanie być potrzebny. Wśród pracowników mających co najmniej 55 lat jest to tylko 7 proc.

Szczególnie zastanawiająca jest sytuacja czterdziesto- i pięćdziesięciolatków. Mają przed sobą jeszcze wiele lat pracy, a mimo to stosunkowo rzadko widzą zagrożenie związane ze zmianami technologicznymi.

Kobiety bardziej boją się AI, ale częściej chcą się przekwalifikować

Różnice widać również między kobietami i mężczyznami.

AI i automatyzację jako największe zagrożenie dla miejsc pracy wskazuje 32 proc. pracujących kobiet i 19 proc. mężczyzn.

Jednocześnie kobiety nieco rzadziej obawiają się o przyszłość własnego zawodu. Taką obawę deklaruje 15 proc. kobiet i 19 proc. mężczyzn.

Co ciekawe, kobiety są również bardziej gotowe na zmianę. Przekwalifikowanie deklaruje 34 proc. kobiet i 28 proc. mężczyzn.

Rewolucja już się zaczęła

Zdaniem ekspertów nie należy oczekiwać, że pewnego dnia sztuczna inteligencja po prostu „zabierze” milionom ludzi pracę. Zmiana może być znacznie bardziej podstępna.

AI będzie przejmować pojedyncze zadania, automatyzować część obowiązków i zmieniać wymagania stawiane pracownikom.

Dlatego największym problemem może okazać się nie samo pojawienie się sztucznej inteligencji, ale to, że nie będziemy przygotowani na świat, w którym do wykonywania tego samego zawodu potrzebne będą zupełnie inne umiejętności

Polska wieś w czasach PRL. Ciężka praca, trudne życie i małe zmiany
Tylko prawdziwi fani polskich seriali zdobędą 12/12. Pamiętasz te hity?
Pytanie 1 z 12
Jak miały na imię dzieci Stefana i Magdaleny Karwowskich z "Czterdziestolatka"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki