Tak zarabiała spółka neurochirurgów. Nawet 26 tysięcy złotych za godzinę

Nawet 26 tys. zł za godzinę pracy i ponad 300 tys. zł za jeden dzień. Takie kwoty miała inkasować spółka neurochirurgów działająca w kilku szpitalach w Polsce. Sprawą zajęły się już NFZ, prokuratura i CBA. Kontrolerzy twierdzą, że w dokumentacji mogły pojawiać się znacznie droższe zabiegi niż te faktycznie wykonywane.

Dłonie osoby trzymającej plik banknotów stu złotowych. W tle zamazany zespół lekarzy przy pracy. Czytaj na SE Superbiz.
Autor: Zdjęcie ilustracyjne: Shutterstock (2)/ Shutterstock

Medyczny biznes stulecia?

To liczby, które mogą przyprawić o zawrót głowy. Jak ustaliła Wirtualna Polska, spółka neurochirurgów współpracująca ze szpitalami w kilku województwach mogła zarabiać nawet 26 tys. zł za godzinę pracy.

W rekordowych przypadkach dzienne wpływy miały przekraczać 300 tys. zł.

Kilka minut pracy, tysiące złotych na koncie

Według ustaleń portalu lekarze rozliczali się ze szpitalami w taki sposób, że za każdy wykonany zabieg otrzymywali aż 65 proc. środków wypłacanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Najwięcej kontrowersji budzi tempo wykonywanych procedur. Z dokumentacji miało wynikać, że w soboty przeprowadzano nawet kilkadziesiąt zabiegów, z których każdy trwał od zaledwie trzech do dziesięciu minut.

Zdaniem kontrolerów NFZ w dokumentach mogły być wykazywane procedury znacznie bardziej skomplikowane i zdecydowanie droższe od tych, które faktycznie wykonywano.

Szpital dostał karę. Nie ma pieniędzy na pensje

Jednym z miejsc, które podjęły współpracę ze spółką neurochirurgów, był szpital w Mogilnie. Jak podaje WP, umowę podpisała była dyrektor placówki, a sprawa została zgłoszona do prokuratury.

Kontrola NFZ zakończyła się w maju. Fundusz dopatrzył się nieprawidłowości i nałożył na szpital karę przekraczającą 2,6 mln zł.

Skutki są bardzo poważne. Według informacji portalu placówka ma obecnie problemy finansowe i może nie mieć środków na wypłatę wynagrodzeń dla pracowników w lipcu.

CBA i prokuratura sprawdzają kolejne wątki

To nie jedyny szpital, który znalazł się w centrum zainteresowania służb. Podobna działalność spółki miała być prowadzona również w szpitalu w Miastku na Pomorzu.

Tam sprawę analizują zarówno NFZ, jak i Centralne Biuro Antykorupcyjne działające pod nadzorem prokuratury. Śledczy sprawdzają, czy doszło do nieprawidłowości przy rozliczaniu świadczeń medycznych.

Możliwe straty liczone w milionach

Cytowany przez Wirtualną Polskę konsultant wojewódzki nie ma wątpliwości co do skali problemu. Jego zdaniem dokumentacja mogła zostać wykorzystana wyłącznie do wyłudzania pieniędzy z publicznego systemu ochrony zdrowia.

Według przedstawionych szacunków w jednym ze szpitali wartość możliwych nieprawidłowo rozliczonych świadczeń mogła sięgnąć niemal 13 mln zł.

Na razie sprawę badają odpowiednie instytucje. Ostateczne ustalenia należą do prokuratury i sądu. Już dziś jednak kwoty, które pojawiają się w tej historii, budzą ogromne emocje i rodzą pytania o sposób wydawania publicznych pieniędzy przeznaczonych na leczenie pacjentów.

Lekarze ze szpitala Rydygiera w Krakowie uratowali życie motocykliście
QUIZ. Poniedziałkowy test z wiedzy ogólnej. Zacznij dobrze wakacje i przekrocz choć połowę!
Pytanie 1 z 10
Które z tych państw jest największe pod względem powierzchni?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki