Edward Gierek - zdrajca, czy bohater?

Jak Edward Gierek został I sekretarzem KC PZPR i dlaczego komuniści internowali go po wprowadzeniu stanu wojennego? Czy groźba sowieckiej interwencji to był tylko straszak, a gen. Wojciech Jaruzelski od początku chciał zniszczyć "Solidarność"? Czy Leszek Miller stanąłby na czele partii, gdyby nie upadek komunizmu? Najnowszy odcinek "Alfabetu Millera" odkrywa nieznane fakty.

Portrety Władysława Gomułki, Edwarda Gierka i Wojciecha Jaruzelskiego. O historii liderów PZPR przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: NAC, PIOTR LISZKIEWICZ / Super Express, Piotr Bławicki / Super Express

Hubert Biskupski: Gdyby PRL nie runął, to czy pan zostałby I sekretarzem KC PZPR?

Leszek Miller: Nigdy o tym nie myślałem.

Nie wierzę.

Myślę, że gdyby system komunistyczny przetrwał, przez długi czas funkcję tę pełniłby Mieczysław Rakowski. Miał on ku temu wszelkie kwalifikacje - zarówno intelektualne, jak i polityczne. Był postacią rozpoznawalną i szanowaną na Wschodzie i na Zachodzie Europy. Był intelektualistą i sądzę, że miałby szansę sprawować ten urząd przez co najmniej kolejną dekadę.

A po Rakowskim?

Gdybym przez ten czas utrzymał się na kluczowych funkcjach w tamtym aparacie państwowym i politycznym, to pewnie zacząłbym o tym myśleć. Ale jak pan wie, historia potoczyła się zupełnie inaczej.

Jak zostawało się I sekretarzem? Decyzja zapadająca w Moskwie, przesyłana w teczce?

Raz uczestniczyłem w takich konsultacjach. Wojciech Jaruzelski, będąc jeszcze I sekretarzem, zorganizował spotkanie z sekretarzami komitetów wojewódzkich. Dyskutowaliśmy o sukcesji. Choć nie było formalnego głosowania, z tonu rozmów i głosów płynących z terenu jasno wynikało, że to Rakowski ma największe szanse.

Dlaczego akurat on cieszył się takim poparciem?

Aparat rozumiał, że system nie przetrwa bez fundamentalnych zmian - bez pójścia w stronę gospodarki rynkowej i szerszego zakresu swobód demokratycznych. Rakowski świetnie symbolizował ten nurt. Pyta pan, czy aparat to rozumiał? Tak, bo to były czasy Gorbaczowa, który albo narzucał takie myślenie swoim przykładem, albo stosował „miękką siłę”, jak to miało miejsce w NRD.

Wtedy było 49 województw i tyluż sekretarzy wojewódzkich. Słyszałem, że np. w Warszawie to rządził „straszliwy beton”. Czy rzeczywiście istniała taka jednomyślność co do reform?

Te opowieści o „betonie” to często stereotypy. Ale oczywiście, nie było jednomyślności, tak jak nie ma jej dzisiaj, ale nurt reformatorski uosabiany przez Rakowskiego zdecydowanie przeważał. Co ciekawe, Rakowski uważał, że Polsce nie jest potrzebny Okrągły Stół, lecz „stół obficie zastawiony”. Wierzył, że priorytetem jest reforma gospodarcza, a zmiany polityczne to sprawa wtórna. To za jego premierostwa powstała słynna ustawa Wilczka, wprowadzająca niespotykaną wcześniej wolność gospodarczą, którą wielu przedsiębiorców do dziś wspomina z nostalgią.

A jak wybrano Edwarda Gierka?

Znam to tylko z relacji, nie z autopsji. Edward Gierek, będąc sekretarzem w Katowicach, miał opinię nowoczesnego menedżera. Gdy zbliżała się zmiana, wpływowi politycy partyjni zaczęli pielgrzymować do Katowic, by go namawiać. Początkowo nie chciał się zgodzić, ale ostatecznie uległ. Wszystko rozstrzygnęło się w kuluarach, więc na plenum KC Gierek nie miał już konkurencji.

Pamiętajmy, że do tych zmian często dochodziło w cieniu tragedii - w 1970 roku były to protesty na Pomorzu i ich krwawa pacyfikacja, w 1980 - strajki Solidarności.

Największy paradoks dotyczy jednak Władysława Gomułki. Tuż przed odejściem odniósł swój największy sukces międzynarodowy  wizytę złożył kanclerz Willy Brandt i podpisano układ o uznaniu naszych granic zachodnich. Dla Gomułki, który całe życie drżał o trwałość granicy na Odrze i Nysie, było to niezwykle ważne. I proszę sobie wyobrazić, że zaledwie trzy tygodnie później został zmuszony do złożenia urzędu.

Gomułka też obejmował władzę w burzliwym momencie, w 1956 roku, na fali destalinizacji. Wtedy wiązano z nim ogromne nadzieje.

To prawda, aprobata dla niego była wówczas gigantyczna. Pamiętam nagrania z wiecu na placu Defilad, gdzie zgromadziło się może nawet pół miliona ludzi. Jestem przekonany, że gdyby Gomułka zorganizował wtedy w pełni demokratyczne wybory, wygrałby je na czele PZPR bez problemu. Ale Moskwa była temu wyborowi przeciwna. Do Warszawy przyleciał Chruszczow z ekipą i groził członkom KC. Istnieje relacja Andrzeja Werblana o nocnym spotkaniu w Belwederze. Gomułka dowiedział się, że radzieckie czołgi zmierzają na Warszawę i postawił się Chruszczowowi. Powiedział mu wprost: „Jeżeli nie chcecie tu mieć awantury, zawróćcie te czołgi”. Doszło nawet do ostrej wymiany zdań o marszałku Rokossowskim, którego Gomułka nazwał polskim ministrem, a nie radzieckim. Chruszczow ostatecznie ustąpił, choć stosunki między nimi nigdy nie stały się serdeczne.

Gdybyśmy mieli ocenić sukcesy polityczne i gospodarcze tych liderów, to kto znalazłby się na podium?

Sądzę, że Edward Gierek. Kiedy patrzy się na to, co po sobie zostawił...

Zostawił gigantyczne długi, kryzys gospodarczy i społeczny!

A wie pan, że obecny dług Polski jest większy niż tamten?

Tylko że dzisiejszy dług można rolować, a tamtego się nie dało.

Po Gierku zostały drogi, fabryki, arterie jak Trasa Łazienkowska czy Dworzec Centralny.

Wiele z tych fabryk już nie istnieje, a wiele inwestycji było tak niskiej jakości, że się szybko zaczęło rozsypywać. Czy wie pan, kto wygrał sondaż na najlepszego polityka PRL?

Strzelam, że właśnie Edward Gierek.

Skąd ten sentyment? Propaganda sukcesu była wszechobecna - „dziesiąta potęga gospodarcza świata” - a rzeczywistość to była bida z nędzą.

Nie zgodzę się, że była to „bida z nędzą”. Na rynku pojawiły się produkty dawno niewidziane albo w ogóle niewidziane, jak choćby Coca-Cola, która wcześniej była uznawana za napój „ideologicznie podejrzany”. Ale ludziom do wyobraźni przemawiało co innego: liczba oddawanych mieszkań. Budowano ich wtedy prawie 300 tysięcy rocznie. Do tego dochodził prestiż międzynarodowy - za Gierka Polskę odwiedziło trzech prezydentów USA: Nixon, Ford i Carter. To się nie zdarzało w innych krajach bloku wschodniego. My, Polacy, zawsze byliśmy wrażliwi na aspekt amerykański i czuliśmy, że Amerykanie nas „kochają”. Do kin trafiły światowe filmy, w telewizji pojawił się Kojak czy Columbo. To budowało wysoką ocenę tamtej epoki.

Cezary Michalski twierdzi jednak, że ta nostalgia to tęsknota pokolenia naszych rodziców za ich własnym awansem społecznym, który po upadku systemu zostawił ich na niepewnym gruncie. Za Gierka nastąpiło też zbliżenie z Kościołem.

Gierek cieszył się sporą aprobatą episkopatu, a on sam nie ukrywał przyjaznego stosunku do Kościoła. Co do tezy Michalskiego - zgadzam się z nią o tyle, że tamten system dawał ludziom poczucie stabilizacji. Dzisiejszy rynek wymusza ciągłą rywalizację, młodzi ludzie muszą brać kredyty na 40 lat, by mieć mieszkanie. Wtedy dostawało się je z puli zakładowej. To poczucie bezpieczeństwa jest źródłem dzisiejszej nostalgii, choć oczywiście Polacy sami wybrali system rynkowy w 1989 roku i od tego odwrotu już nie ma.

Znał pan Gierka osobiście?

Tak, spotkałem go kilka razy, choć nigdy w cztery oczy. Był człowiekiem bardzo kontaktowym. Kreowano go na dobrego „gospodarza”. Pamiętam te słynne wizyty gospodarskie. Zdarzało się, że były one reżyserowane.

Skoro było tak dobrze, to dlaczego towarzysze z PZPR sami usunęli Gierka, a w stanie wojennym go internowali? Wylała się na niego fala nienawiści, opowiadano o złotych kranach w jego willi i o tym, że jego żona, pani Stasia, latała do Paryża do fryzjera. Skąd ta agresja we własnych szeregach?

To była potrzeba odreagowania ze strony tych, którzy za Gierka byli nikim. Zwłaszcza aparat partyjny z innych regionów nie lubił „ekipy śląsko-zagłębiowskiej”, która wtedy masowo obsadzała stanowiska w Warszawie. Co do internowania - pytałem o to kiedyś gen. Jaruzelskiego. Twierdził, że chodziło o zaspokojenie populistycznych nastrojów: „jak internujemy Solidarność, to internujmy też poprzednią ekipę”. To było naiwne i niepotrzebne. A Gierek musiał odejść, bo pojawił się protest, którego nie dało się zignorować - strajki sierpniowe. System, który miał służyć klasie robotniczej, nie był w stanie zaspokoić jej podstawowych potrzeb. Gierek obiecał, że nigdy nie da rozkazu strzelania do robotników i słowa dotrzymał, choć pałek używano.

Po Edwardzie Gierku był Stanisław Kania, a potem gen. Wojciech Jaruzelski. Rozpoczął rządy od stanu wojennego, w kopalni Wujek doszło do masakry strajkujących górników. Jak Polacy go zapamiętają? Mit stanu wojennego, jako „mniejszego zła” zdecydowanie już prysł.

Moja analiza pokazuje, że im dalej od stanu wojennego, tym krytyka Jaruzelskiego jest ostrzejsza. Ludzie, którzy to pamiętają, odchodzą, a propaganda staje się bardziej intensywna. Młode pokolenie ocenia to często zero-jedynkowo. Dziś mówi się, że żadna interwencja radziecka nam nie groziła. Ale patrząc na dzisiejszą Rosję, można sobie zadać pytanie: czy naprawdę? Związek Radziecki był wtedy potęgą i nie tolerowałby buntu w kraju leżącym między nim a NRD.

Na koniec wątek Mieczysława F. Rakowskiego. Powiedział pan kiedyś, że nie byłoby premiera Tadeusza Mazowieckiego, gdyby nie Rakowski.

Rzeczywiście, tak było. Pierwotnie premierem miał zostać gen. Czesław Kiszczak, a prezydentem Jaruzelski. Wojskowi chcieli pełni władzy. Jaruzelski się tym irytował, mówił: „Kto to zaakceptuje?”. Kiedy plan z Kiszczakiem upadł, Jaruzelski zapytał Rakowskiego, kogo widziałby jako premiera z ramienia Solidarności. Rakowski odpowiedział, że to nie może być nikt z pierwszej linii, jak Jacek Kuroń czy Adam Michnik, ale ktoś z doradców. I wskazał na Tadeusza Mazowieckiego. Wałęsa to przyjął i tak zaczęła się nowa epoka.

Rozmawiał Hubert Biskupski

P JAK PIERWSI SEKRETARZE | Alfabet Millera
QUIZ PRL: Krem sułtański i kawa z fusami. Jak kawiarnie ratowały od szarości PRL-u? Tylko prawdziwi znawcy PRL-u zdobędą 15/15
Pytanie 1 z 15
Jaki słynny deser Hortexu, składający się z trzech smaków lodów, bitej śmietany, owoców i prażonych orzechów, zwieńczony ptysiowym ciasteczkiem, był popularny w PRL-u?
QUIZ PRL. Krem sułtański i kawa z fusami. Jak kawiarnie ratowały od szarości PRL-u? Tylko prawdziwi znawcy PRL-u zdobędą 15/15

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki