- RPP podjęła decyzję w sprawie stóp procentowych po marcowej obniżce, która wyniosła 0,25 pkt proc.
- Eksperci przewidują brak zmian i utrzymanie stóp na poziomie 3,75 proc. ze względu na stabilizację inflacji.
- Niepewność na rynkach i wzrost cen ropy wpływają na ostrożność RPP.
- Jakie będą konsekwencje tej decyzji dla kredytobiorców i oszczędzających?
Najbliższe posiedzenie Rada Polityki Pieniężnej zaplanowane na 8–9 kwietnia będzie pierwszym po marcowej obniżce stóp procentowych. Wtedy stopa referencyjna NBP spadła o 0,25 pkt proc. i wynosi obecnie 3,75 proc.
Dla kredytobiorców i osób trzymających pieniądze na lokatach to kluczowy moment. Od tej decyzji zależy, czy raty kredytów spadną jeszcze bardziej, czy na razie się zatrzymają.
Scenariusz na kwiecień jest praktycznie przesądzony
Eksperci są dość zgodni – najbardziej prawdopodobny wariant to brak zmian. Stopy procentowe mają zostać utrzymane na poziomie 3,75 proc.
Powód jest prosty. Po marcowej obniżce RPP chce zobaczyć, jak wcześniejsze decyzje wpłyną na inflację i gospodarkę. To klasyczna strategia „czekamy i obserwujemy”.
Inflacja spada, ale to nie koniec problemów
Z jednej strony sytuacja sprzyja obniżkom. Inflacja w Polsce wyraźnie spadła i znajduje się blisko celu Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5 proc. (±1 pkt proc.). To oznacza, że presja cenowa jest znacznie mniejsza niż jeszcze kilka miesięcy temu. Gospodarka również rośnie w umiarkowanym tempie, bez oznak przegrzania. Na papierze wygląda to jak idealny moment na dalsze obniżki stóp procentowych, ale rynek wysyła inny sygnał.
Problem w tym, że rynki finansowe zaczynają się wahać. W ostatnich tygodniach wyraźnie wzrosły tzw. stawki IRS, czyli wskaźniki pokazujące, jak inwestorzy widzą przyszłość kosztu pieniądza. Ich wzrost oznacza jedno – rośnie niepewność. Rynek przestaje być przekonany, że kolejne obniżki stóp są pewne. To dla RPP sygnał ostrzegawczy.
Ropa powyżej 110 dolarów. Geopolityka miesza w decyzjach
Do gry wchodzi jeszcze jeden czynnik – sytuacja na świecie. Konflikt na Bliskim Wschodzie wywindował ceny ropy do poziomu 110–116 dolarów za baryłkę. To może oznaczać powrót presji inflacyjnej. Droższa energia przekłada się na wyższe koszty transportu, produkcji i w efekcie – ceny w sklepach. W takiej sytuacji bank centralny musi działać ostrożnie. Zbyt szybkie obniżki stóp mogłyby ponownie rozkręcić inflację.
Co to oznacza dla kredytów i lokat?
Dla osób spłacających kredyty oznacza to jedno – na razie brak ulgi. Jeśli stopy procentowe pozostaną na poziomie 3,75 proc., raty kredytów nie spadną w najbliższym czasie. Z kolei dla oszczędzających to dobra wiadomość. Utrzymanie stóp oznacza stabilne oprocentowanie lokat, przynajmniej na obecnym poziomie.
Wszystko wskazuje na to, że kwiecień będzie miesiącem wyczekiwania. Rada Polityki Pieniężnej chce najpierw zobaczyć efekty marcowej obniżki i rozwój sytuacji globalnej. Kluczowe będą kolejne miesiące. Jeśli inflacja utrzyma się na niskim poziomie, a sytuacja na rynkach się uspokoi, temat dalszych obniżek wróci. Na razie jednak scenariusz jest jasny: stopy procentowe bez zmian – 3,75 proc.
