Spis treści
Jak ominąć system kaucyjny? Policja wskazuje drogę
System kaucyjny, który w 2026 roku na dobre zagościł w życiu codziennym Polaków, ma pewną legalną furtkę, z której skorzystać mogą wybrani. Portal zero.pl poinformował, że właśnie dowiodła tego Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie, ogłaszając przetarg na dostawę wody butelkowanej. Mówimy tu o ogromnych ilościach – zamówienie opiewa na maksymalnie 312 466 butelek i butli. Najciekawsze jest jednak to, że zdecydowana większość z nich ma być dostarczona bez doliczania kaucji.
Chodzi o te same butelki, za które każdy z nas w sklepie płaci dodatkową złotówkę, a potem musi pamiętać o zwrocie do automatu lub punktu zbiórki. Okazuje się, że to w pełni legalne. Firmy i instytucje mogą zamawiać wodę bez kaucji bezpośrednio w hurtowniach, omijając w ten sposób część obowiązków.
Choć system kaucyjny 2026 miał być szczelny i powszechny, to właśnie takie zamówienia pokazują, że istnieją w nim wyjątki przeznaczone dla odbiorców instytucjonalnych. I nie jest to odosobniony przypadek. Z podobnego rozwiązania korzysta wiele firm w całej Polsce, dla których zbieranie i rozliczanie tysięcy butelek po pracownikach byłoby logistycznym wyzwaniem.
Tłumaczenia firm i instytucji
Dlaczego policja i inne duże podmioty wolą dopłacić, byle tylko uniknąć kaucji? Krakowska komenda w odpowiedzi na pytania portalu Zero.pl tłumaczy to wprost: chodzi o logistykę.
Zakup wody w butelkach kaucyjnych powodowałby problemy związane z gromadzeniem pustych butelek, organizacją ich zwrotu, koniecznością wdrożenia dodatkowego systemu logistycznego oraz ponoszeniem dodatkowych kosztów z tytułu opłaty kaucyjnej – wyjaśnili przedstawiciele krakowskiej policji.
Mówiąc prościej: ktoś musiałby te wszystkie puste butelki zebrać, przechować w odpowiednich warunkach, a potem zorganizować ich transport i rozliczyć kaucję. Przy setkach tysięcy sztuk to ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe.
Podobne argumenty padają ze strony rozmaitych firm. Właściciel hurtowni, która zaopatruje blisko dwa tysiące instytucji, mówi bez ogródek, że przy dużej liczbie pracowników nie da się dopilnować, by każda butelka wróciła. Pojawia się problem z magazynowaniem pustych opakowań i rozliczaniem kaucji, zwłaszcza że, jak sam przyznaje, „są miejsca, w których tej kaucji egzekwować się po prostu nie da”. To pokazuje, że woda bez kaucji to dla wielu firm nie tyle próba oszczędności, co po prostu sposób na uniknięcie paraliżu operacyjnego.
Rząd podniósł opłaty, ale ich na to stać
Ministerstwo Klimatu i Środowiska doskonale wie o tej praktyce. Resort Pauliny Hennig-Kloski przyznaje, że w przypadku dużych firm i instytucji odzyskanie wszystkich butelek od pracowników może być po prostu niewykonalne. Zamiast ścigać każdego, kto nie wrzucił butelki do odpowiedniego pojemnika, system przewiduje inne rozwiązanie – opłatę produktową. To właśnie ona jest kluczem do zrozumienia, dlaczego w ogóle istnieje możliwość kupienia wody bez kaucji.
Mechanizm jest prosty: jeśli producent wprowadza na rynek napoje w opakowaniach, ale nie chce uczestniczyć w systemie kaucyjnym, musi zapłacić. Rząd, chcąc zniechęcić do takiego kroku, zareagował już w 2025 roku, drastycznie podnosząc tę opłatę. Jak tłumaczy wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska, chodziło o to, by omijanie systemu stało się finansowo nieopłacalne.
Wzrost stawki do 15 zł za kilogram opakowań miał sprawić, że rezygnacja z przystąpienia do systemu stanie się nieopłacalna - podkreśliła wiceszefowa MKiŚ.
Mimo pięciokrotnej podwyżki, jak widać na przykładzie krakowskiej policji, furtka wciąż jest otwarta. Dla największych podmiotów, gdzie logistyka zwrotu opakowań generowałaby ogromne koszty i chaos organizacyjny, droższa woda bez kaucji wciąż jest bardziej opłacalną opcją. Wygląda na to, że system kaucyjny 2026 ma swoją cenę, a niektórzy są gotowi ją zapłacić za święty spokój.
Polecany artykuł:
Polecany artykuł: