- Edukacja dla Bezpieczeństwa w szkołach ponadpodstawowych może czekać rewolucja, stawiająca na praktykę zamiast teorii.
- Projekt zakłada naukę strzelania z długiej broni, ćwiczenia ewakuacyjne i przygotowanie na zagrożenia militarne.
- Uczniowie mają tworzyć "plecak na 72 godziny" oraz ćwiczyć zachowania w sytuacjach kryzysowych.
- Poznaj kluczowe wyzwania tej ambitnej reformy i sprawdź, czy szkoły są gotowe na takie zmiany!
Edukacja dla bezpieczeństwa w szkołach ponadpodstawowych może przejść gruntowną zmianę. Zamiast skupiać się przede wszystkim na teorii, uczniowie mają zdobywać praktyczne umiejętności przydatne podczas sytuacji kryzysowych, a nawet konfliktu zbrojnego. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, projekt nowej podstawy programowej przygotowany przez ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE) przewiduje m.in. naukę strzelania z długiej broni palnej, ćwiczenia ewakuacyjne i reagowanie na zagrożenia militarne.
Zajęcia miałyby odbywać się nie tylko w szkolnych pracowniach, ale również na strzelnicach. Do dyspozycji uczniów przewidziano m.in. broń strzelecką, repliki ASG oraz specjalistyczny sprzęt wykorzystywany podczas szkoleń. Celem jest przygotowanie młodzieży do działania w sytuacjach, w których sama znajomość procedur może okazać się niewystarczająca. Na razie mowa jednak o projekcie zmian, a nie o przepisach, które już obowiązują we wszystkich szkołach.
Plecak na 72 godziny. Tego też mają uczyć się uczniowie
Nowy program ma wykraczać daleko poza naukę strzelania. Jednym z jego elementów będzie przygotowanie zestawu przetrwania na co najmniej 72 godziny, czyli wyposażenia potrzebnego w razie nagłej ewakuacji lub dłuższego kryzysu. Młodzież ma również ćwiczyć udzielanie pierwszej pomocy, orientację w terenie i właściwe zachowanie podczas zagrożeń związanych z dronami czy bronią masowego rażenia. Wśród pomocy dydaktycznych wymieniono maski przeciwgazowe, nosze, fantomy, defibrylatory AED, mapy i przyrządy do nawigacji. Najważniejsza zmiana polega na tym, że uczniowie mają nie tylko poznawać zasady bezpieczeństwa, lecz także ćwiczyć ich stosowanie. Symulacje i zajęcia praktyczne mają pomóc młodym ludziom reagować w sytuacjach zagrożenia.
Kto nauczy młodzież strzelać? Nauczyciele mogą mieć problem
Choć założenia reformy są ambitne, ich realizacja może okazać się znacznie trudniejsza. Największą przeszkodą jest brak odpowiednio przygotowanej kadry. Sławomir Wittkowicz, przewodniczący WZZ „Forum-Oświata”, w rozmowie z „DGP” zwraca uwagę, że nauczyciele nie są obecnie przygotowani do prowadzenia szkoleń strzeleckich i ćwiczeń militarnych. Potrzebowaliby profesjonalnego przeszkolenia, odpowiednich uprawnień oraz wsparcia specjalistów znających zasady posługiwania się bronią. To oznacza nie tylko dodatkowe koszty, ale również konieczność zorganizowania szkoleń dla dużej grupy pedagogów. Bez tego trudno będzie zapewnić uczniom odpowiedni poziom bezpieczeństwa podczas zajęć praktycznych.
Samorządy biją na alarm. Skąd pieniądze na reformę?
Wątpliwości mają także samorządy odpowiedzialne za funkcjonowanie szkół. Marek Wójcik, zastępca dyrektora biura Związku Miast Polskich, przyznaje, że obecnie nie są one przygotowane do powszechnego organizowania takich zajęć. Wprowadzenie nowej podstawy programowej wymagałoby dodatkowego finansowania oraz współpracy z wyspecjalizowanymi instytucjami, w tym wojskiem i policją. Trzeba byłoby zapewnić dostęp do strzelnic, sprzętu i wykwalifikowanych instruktorów. Ostateczny kształt reformy i sposób jej finansowania nie zostały jeszcze przesądzone. Dopiero kolejne decyzje pokażą, w jakim zakresie proponowane ćwiczenia staną się częścią szkolnej codzienności.
