- Polska może nie otrzymać pełnych 2 mld zł rekompensaty za broń dla Ukrainy, mimo odblokowania przez Węgry 6,6 mld euro z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju.
- Dostępne pieniądze to mniej niż połowa z 13,5 mld euro, które Bruksela powinna zwrócić państwom UE za pomoc militarną.
- Szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas proponuje podział dostępnych środków na trzy filary, co oznacza, że żadne państwo nie dostanie 100 proc. oczekiwanych pieniędzy.
- Kraje UE czeka zacięta batalia polityczna o sfinansowanie brakujących miliardów, gdyż Francja i Włochy sprzeciwiają się nowym, potężnym składkom.
Dobra i zła wiadomość dla Polski
Węgry w końcu wycofały swoje weto, odblokowując 6,6 miliarda euro z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju (EPF). To z tego funduszu Unia Europejska miała zwracać państwom członkowskim pieniądze za sprzęt wojskowy przekazany Ukrainie. Dla Polski, która czeka na blisko 2 mld złotych (ok. 450 mln euro) rekompensaty, to jednak słodko-gorzka informacja, bo pełny zwrot za broń dla Ukrainy stoi pod znakiem zapytania. Pieniędzy w puli jest po prostu za mało, by zaspokoić roszczenia wszystkich krajów.
Dlaczego Polska może nie dostać pełnych 2 mld zł?
Odpowiedź to prosta matematyka. Choć na unijnych kontach fizycznie pojawiło się 6,6 mld euro, to apetyty są znacznie większe. Państwa członkowskie zgłosiły do Brukseli, że na pomoc militarną dla Kijowa wydały łącznie aż 40 miliardów euro. Przyjmując unijny przelicznik zwrotu na poziomie około 40 proc., Unia jest powinna oddać stolicom łącznie ok. 13,5 mld euro. Problem w tym, że odblokowana kwota 6,6 mld euro to zaledwie połowa realnych zobowiązań, bo Bruksela powinna zwrócić stolicom łącznie ok. 13,5 mld euro w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju. Jak tłumaczy unijny dyplomata w rozmowie z RMF FM, Polska będzie konkurować o środki w ramach całej puli roszczeń zgłoszonych przez państwa UE, która opiewa na 40 mld euro wydatków.
Polecany artykuł:
Plan Kai Kallas i polityczna awantura o pieniądze
Nowa szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas ma już pomysł, co zrobić z odblokowanymi pieniędzmi. Zamiast zwracać komukolwiek 100 proc. oczekiwanej kwoty, proponuje podział 6,6 mld euro na trzy części. Pieniądze miałyby pójść na:
- częściowe, proporcjonalne zwroty dla państw (w tym Polski) za już dostarczoną broń,
- finansowanie nowych, wspólnych zamówień zbrojeniowych dla Ukrainy,
- utrzymanie unijnej misji szkoleniowej dla ukraińskich żołnierzy.
To rozwiązanie nie kończy jednak problemu, a jedynie rozpoczyna polityczną batalię o brakujące miliardy. Dawny mechanizm EPF jest przez część dyplomatów uznawany za wyczerpany. Część państw uważa, że do funduszu trzeba po prostu dosypać pieniędzy z narodowych budżetów. Na to nie zgadzają się jednak Francja i Włochy, które same zmagają się z problemami budżetowymi. Prawdziwe negocjacje dopiero się zaczną, a decyzje w tej sprawie muszą zapaść jednomyślnie.