Spis treści
Czy trzeba płacić podatek od sprzedaży krypto na Zondacrypto?
Odpowiedź skarbówki jest krótka i bolesna: tak. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w dwóch interpretacjach indywidualnych z czerwca i lipca 2026 roku nie pozostawił złudzeń. Urzędnicy stoją na stanowisku, że jeśli wymieniłeś kryptowaluty na tradycyjne pieniądze (tzw. fiaty, jak złotówki czy euro) na giełdzie, to osiągnąłeś przychód. I nie ma znaczenia, że tych pieniędzy nigdy nie zobaczyłeś – pisze Business Insider.
Obie interpretacje KIS dotyczyły kobiet, które znalazły się w niemal identycznej sytuacji. Jedna w listopadzie 2025 roku sprzedała kryptowaluty, ale nie zdążyła wypłacić środków przed zablokowaniem platformy. Druga opisała giełdę jako potencjalne narzędzie oszustwa, gdzie zapisy na koncie mogły być tylko "pustym obrazem cyfrowym". Obie straciły dostęp do swoich pieniędzy w związku z upadkiem Zondacrypto. Mimo to fiskus uznał, że transakcja zaszła.
Dla urzędników kluczowy jest sam fakt wymiany kryptowaluty na tradycyjną walutę – to w tym momencie, według nich, powstaje przychód. Zgodnie z art. 17 ustawy o PIT, sprzedaż waluty wirtualnej jest zdarzeniem, które trzeba opodatkować. Mówiąc prościej: kliknięcie przycisku "sprzedaj" na giełdzie uruchomiło obowiązek podatkowy.
Fakt, że giełda Zondacrypto upadła i nie wypłaciła pieniędzy, zdaniem fiskusa nie zmniejsza przychodu, od którego należy zapłacić 19 proc. podatku od kryptowalut. Jedynym pocieszeniem jest to, że w rocznym zeznaniu PIT-38 można odliczyć koszty zakupu tych kryptowalut.
Czy fiskus opodatkowuje transakcje, których nie było?
Choć stanowisko skarbówki wydaje się proste, eksperci wskazują na fundamentalny problem. Ich zdaniem urzędnicy odpowiedzieli na pytanie, czy trzeba płacić podatek, skoro nie dostało się pieniędzy. Ustawa o PIT faktycznie mówi, że przychód powstaje w chwili wymiany krypto na tradycyjne waluty, a nie w momencie wypłaty. Ale zdaniem prawników, nikt nie zadał kluczowego pytania: czy w ogóle doszło do jakiejkolwiek sprzedaży?
Jak tłumaczy radca prawny Robert Nogacki, partner w Kancelarii Prawnej Skarbiec, klienci giełdy opisali sytuację tak, jak widzieli ją na ekranie komputera. Jedna z kobiet sama przyznała, że nie ma pewności, czy zapisy w systemie nie były tylko „pustym obrazem cyfrowym”. Dla organu podatkowego to była tylko wątpliwość, a nie fakt.
Problem w tym, że według dostępnych danych, za tymi cyfrowymi zapisami mogło nic nie stać.
Tymczasem własne zestawienia giełdy pokazują, że pod koniec 2025 r. miała w portfelach około 2 proc. kryptoaktywów zapisanych klientom. Fiskus opodatkował kliknięcie w systemie, za którym nie stało nic
– stwierdza Nogacki. Według ekspertów problem jest głębszy, ponieważ po upadku Zondacrypto wyszło na jaw, że giełda mogła być jedynie fasadą, a zapisy na kontach klientów nie miały pokrycia w realnych aktywach. To niezbadane terytorium. Żadne przepisy nie regulują sytuacji, w której platforma do handlu kryptowalutami okazuje się wydmuszką. Ostateczne słowo w tej sprawie będą miały prawdopodobnie sądy administracyjne.
Skąd urząd skarbowy wie o twoich transakcjach na Zondacrypto?
Wielu inwestorów może myśleć: skoro giełda upadła i zniknęła, to skarbówka nie ma jak sprawdzić moich transakcji. Nic bardziej mylnego. Urzędnicy mają kilka potężnych narzędzi, by dotrzeć do osób, które handlowały na Zondacrypto, a nie rozliczyły podatku od kryptowalut.
Pierwszym i najważniejszym źródłem informacji są przelewy bankowe. Fiskus nie potrzebuje dostępu do samej giełdy. Wystarczy, że przeanalizuje historię twojego konta bankowego. Widzi wpłaty na rachunki operatorów płatności, z których korzystała giełda, oraz ewentualne wypłaty. To wystarczający trop, by wszcząć kontrolę.
Jak mówi radca prawny Robert Nogacki, to już się dzieje.
Urzędy skarbowe już rozsyłają na tej podstawie wezwania do złożenia PIT-38, także za lata sprzed upadku giełdy; kto nie odpowie, dostaje postępowanie podatkowe i decyzję, a urząd ma na to pięć lat.
Siatka się zacieśnia, bo to nie koniec. Od 2027 roku fiskus otrzyma pełne dane o transakcjach z 2026 roku w ramach unijnej dyrektywy DAC8, a co ważniejsze – prokuratura zabezpieczyła kompletną bazę transakcji z serwerów Zondacrypto. Oznacza to, że prędzej czy później urząd skarbowy będzie miał na tacy pełną historię handlu każdego polskiego klienta upadłej giełdy.
Niektórzy obawiają się, że wykazując w poprzednich latach koszty zakupu krypto w PIT-38, sami na siebie donieśli. To prawda, że jest to sygnał dla urzędu, ale według eksperta unikanie tego jest jeszcze gorszą strategią. Koszty można odliczyć tylko wtedy, gdy zostały wykazane w zeznaniu. Jeśli tego nie zrobisz, a w przyszłości otrzymasz jakiekolwiek środki (np. z masy upadłościowej), fiskus może opodatkować całą kwotę, nie pozwalając na odliczenie wydatków na zakup.
Co mogą zrobić inwestorzy, którzy sprzedali krypto na Zondacrypto?
Sytuacja jest patowa, ale nie beznadziejna. Eksperci wskazują, że choć walka z fiskusem będzie trudna, istnieje pewna ścieżka dla osób, które czują się pokrzywdzone. Chodzi przede wszystkim o tych, którzy już zapłacili podatek za poprzednie lata (np. za 2025 rok) od zysków, które okazały się czysto wirtualne.
Jak wyjaśnia radca prawny Robert Nogacki, tacy podatnicy mogą podjąć próbę odzyskania swoich pieniędzy.
Kto za 2025 r. zapłacił podatek od zysków istniejących tylko na ekranie, może rozważyć korektę i wniosek o nadpłatę, z pełną świadomością, że organ pierwszej instancji najpewniej odmówi i spór skończy się w sądzie administracyjnym.
Trzeba być przygotowanym na długą batalię. Prawnik wprost ostrzega, że urząd skarbowy najprawdopodobniej odrzuci taki wniosek, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko. Wtedy jedynym wyjściem pozostaje skierowanie sprawy do sądu administracyjnego, co wiąże się z czasem i dodatkowymi kosztami.
Dla osób, które jeszcze nie rozliczyły się za 2026 rok, sytuacja jest równie skomplikowana. Mogą albo zapłacić podatek zgodnie z interpretacją fiskusa i spać (względnie) spokojnie, albo nie płacić i przygotować się na spór z urzędem, argumentując, że do żadnej realnej sprzedaży nie doszło. Niezależnie od wybranej drogi, sprawa upadku Zondacrypto z pewnością będzie miała swój finał w sądach, które ostatecznie rozstrzygną, kto w tym sporze miał rację.