- Ceny paliw w Polsce poszybowały w górę.
- Słowacja oferuje znacznie tańszy diesel.
- Kierowcy z Podhala masowo tankują za granicą.
- Zaskoczenie właścicieli firm transportowych.
Diesel po 6,5 zł? Takie ceny tylko na Słowacji - Polacy tankują za granicą
Jak podaje Onet na Podhalu, we wtorek rano w Bukowinie Tatrzańskiej cena diesla wynosiła 8,19 zł, a w Zakopanem średnie ceny oleju napędowego wahały się od 7,68 zł do 7,83 zł/litr. Tymczasem w oddalonym o zaledwie 19 km Zdziarze (Słowacja) – około 6,52 zł (w przeliczeniu z euro na złotówki). Portal ustalił, że już od samego rana Polacy ustawiali się w kolejkach na słowackiej sieci stacji Slovnaft. Mimo, że ostatnia dostawa paliw była droższa o 3 eurocenty, to wciąż były one tańsze niż w Polsce.
Jak pisze Onet, według jednego z tankujących "na baku o pojemności 50 litrów można zaoszczędzić nawet 85 zł". Oczywiście w przypadku ciężarówek, które mają większe baki i więcej palą, oszczędności są większe. Co ciekawe, na kilku stacjach w słowackiej Orawie zabrakło diesla, ze względu na masowe zakupy Polaków, w tym kierowców flotowych wysłanych przez firmy spedycyjne.
- Przez ostatnie 10 lat nie pamiętam, by Słowacy mieli tańsze paliwo niż my w Polsce. Jak wybuchła wojna w Ukrainie, to oni przecież przyjeżdżali do nas i tankowali ropę w beczki - mówił jeden z rozmówców Onetu.
Skąd różnice w cenach? Nie chodzi o rosyjską rope
Wzrost cen paliw na świecie wynika z blokady Cieśniny Ormuz w związku z wojną w Iranie - wzrost odczuliśmy także w Polsce, gdzie paliwo podrożało do stawek rzędu 8 zł/litr, szczególnie olej napędowy. Jak pisze Onet, na Słowacji ceny rosną wolniej, głównie dlatego, że tamte koncerny paliwowe " nie zdecydowały się na takie podwyżki jak ich konkurenci w Polsce".
Onet wskazuje także, że różnica w cenach nie wynika z importu rosyjskiej ropy na Słowację, bo w styczniu Ukraina wstrzymała przesył rurociągiem "Przyjaźń" do Słowacji, Czech, oraz Węgier wyjaśniając, że infrastruktura została uszkodzona.
