Spis treści
Walka o podwyżki dla milionów Polaków
Pracownicy zarabiający najniższą krajową i osoby zatrudnione w budżetówce z niepokojem śledzą rządowe rozmowy. Chodzi o wysokość podwyżek, które miałyby wejść w życie od początku 2027 roku. Jak się okazuje, w rządzie trwa prawdziwe przeciąganie liny.
Jedni chcą dać pracownikom więcej, inni liczą każdą złotówkę.
Ministerstwa nie mogą dojść do porozumienia
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od początku przekonuje, że wzrost wynagrodzeń powinien być wyższy niż inflacja. Resort kierowany przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk zaproponował, by płaca minimalna wzrosła do 4986 zł brutto.
To oznaczałoby podwyżkę o 180 zł w porównaniu z obecnym poziomem.
Przeciwko takiej propozycji występuje jednak Ministerstwo Finansów. Resort chciałby ograniczyć wzrost do minimum przewidzianego przez przepisy, czyli do 2,5 proc.
Nowa propozycja na stole
Jak wynika z najnowszych ustaleń, pojawił się kompromisowy wariant. Zakłada on wzrost płacy minimalnej oraz wynagrodzeń w sferze budżetowej o 3 proc.
Gdyby taki scenariusz został przyjęty, najniższa krajowa od 1 stycznia 2027 roku wyniosłaby 4950 zł brutto. To o 144 zł więcej niż obecnie.
Dla milionów pracowników oznaczałoby to nieco wyższe przelewy na kontach, choć nie tak wysokie, jak chciał resort rodziny.
Burzliwe rozmowy przed decyzją
Sprawą zajmował się już Stały Komitet Rady Ministrów. Według nieoficjalnych informacji bliżej było stanowiska Ministerstwa Finansów, jednak po interwencji minister rodziny obrady zostały przerwane i temat wrócił na stół.
Ostateczne ustalenia mają zapaść po kolejnych rozmowach rządowych.
Teraz głos zabiorą związkowcy
We wtorek propozycjami zajmie się rząd. To jednak dopiero początek procedury.
Później rozpoczną się negocjacje w Radzie Dialogu Społecznego. Przy jednym stole usiądą przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych. Każda ze stron będzie próbowała przekonać pozostałych do swoich racji.
Ostateczna decyzja dopiero jesienią
Pracownicy muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Ostateczne kwoty mają zostać ustalone dopiero we wrześniu.
Do tego czasu politycy Lewicy zapowiadają walkę o wyższe podwyżki. Ich zdaniem pensje powinny rosnąć szybciej, zwłaszcza że koszty życia wciąż pozostają wysokie.
Zdaniem analityków rynku bój o pieniądze dla pracujących Polaków dopiero się rozpoczyna. A od jego wyniku zależy, ile od 2027 roku będzie trafiać do portfeli milionów osób w całym kraju.