Spis treści
Nowy raport o budowie metra w Polsce studzi emocje
Jeśli mieszkasz w jednym z największych polskich miast i po cichu liczyłeś na budowę metra, to mamy złe wieści. Eksperci z Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) opublikowali właśnie raport, który brutalnie weryfikuje obietnice polityków i studzi rozpalone głowy. Dokument, przygotowany na zlecenie Ministra Infrastruktury, jasno pokazuje, że metro nie jest rozwiązaniem dla każdego.
Analizie poddano dwanaście największych aglomeracji: Warszawę, Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Łódź, Poznań, Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię, Szczecin, Lublin, Bydgoszcz, Białystok i Rzeszów. Wnioski są jednoznaczne. Choć wielu samorządowców zapowiadało metro w swoich miastach, raport wskazuje, że takie inwestycje mają sens tylko w dwóch lokalizacjach. Dla pozostałych metropolii budowa podziemnej kolei byłaby po prostu wyrzucaniem pieniędzy w błoto - relacjonuje portalsamorzadowy.pl.
Dlaczego tylko Warszawa i Kraków mają zielone światło?
Odpowiedź jest prosta: skala. Warszawa to jedyne miasto w Polsce, które spełnia wszystkie warunki, by rozwijać klasyczne, ciężkie metro. Mówimy tu o ogromnej liczbie pasażerów, wielkości całej metropolii i potężnym obciążeniu dróg. Bez dalszej rozbudowy metra stolica po prostu by się zakorkowała.
Jak czytamy w raporcie CUPT:
Skala przewozów, wielkość obszaru metropolitalnego oraz stopień obciążenia sieci transportowej powodują, że dalsza rozbudowa systemu jest niezbędna dla utrzymania sprawności komunikacyjnej miasta.
Drugim miastem z potencjałem jest Kraków. Tutaj jednak eksperci mówią nie o klasycznym metrze, a o jego lżejszej wersji – premetrze lub metrze lekkim. Warunkiem jest jednak potwierdzenie prognoz dotyczących ruchu pasażerskiego i, co oczywiste, znalezienie na to pieniędzy.
Jakie alternatywy dla metra we Wrocławiu, Łodzi i na Śląsku?
Raport nie pozostawia złudzeń: Wrocław, Poznań i Łódź powinny postawić na rozbudowę tego, co już mają. Eksperci rekomendują tam inwestycje w szybki tramwaj oraz zwiększanie przepustowości istniejących linii. Mówiąc wprost: lepiej mieć więcej szybkich i nowoczesnych tramwajów niż jedną, absurdalnie drogą linię metra.
W raporcie oceniono to bardzo dosadnie:
W tych miastach bardziej efektywne ekonomicznie wydaje się zwiększanie przepustowości istniejących systemów transportowych niż realizacja nowego, bardzo kosztownego systemu metra.
Specyficznym przypadkiem jest Trójmiasto oraz Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Ze względu na ich "policentryczną" strukturę – czyli wiele mniejszych, połączonych ze sobą miast zamiast jednego dużego centrum – klasyczne metro po prostu się nie sprawdzi. Lepszym rozwiązaniem jest tam sprawna kolej metropolitalna, która połączy ze sobą kluczowe punkty aglomeracji.
Na samym końcu listy znalazły się Szczecin, Lublin, Bydgoszcz, Białystok i Rzeszów. W tych miastach potrzeby przewozowe mogą być skutecznie obsługiwane przez transport autobusowy wysokiej jakości, sieci tramwajowe lub kolej aglomeracyjną. Budowa metra byłaby tam inwestycją całkowicie nieproporcjonalną do realnych potrzeb.
Gigantyczne koszty to główna przeszkoda w budowie metra
Dlaczego więc, poza Warszawą i potencjalnie Krakowem, nikt nie powinien nawet poważnie myśleć o metrze? Odpowiedź, jak zwykle, sprowadza się do pieniędzy. Gigantycznych pieniędzy. Raport CUPT podaje konkretne liczby, które działają na wyobraźnię. W zależności od warunków terenowych oraz przyjętych rozwiązań technicznych średni koszt budowy jednego kilometra linii metra można przyjąć w przedziale od około 500 mln zł do ponad 1 mld zł. Wystarczy prosty rachunek: budowa nawet kilkunastokilometrowej linii to wydatek liczony w dziesiątkach miliardów złotych.
A to dopiero początek. Budowa to jedno, ale metro trzeba jeszcze utrzymać, a to generuje stałe, ogromne wydatki na obsługę techniczną, konserwację, modernizacje i regularny zakup nowego taboru. Nawet w przypadku Krakowa, gdzie pomysł na premetro dostał warunkowe zielone światło, raport zaznacza, że tak potężne wydatki byłyby uzasadnione dopiero w perspektywie 20-30 lat.