Ważny wyrok TSUE ws. frankowiczów. Są jednak pewne warunki

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał ważny wyrok w sprawie kredytów frankowych. Unijni sędziowie w orzeczeniu dali zielone światło dla stosowania tzw. teorii salda przy rozliczeniach nieważnych umów. Dla frankowiczów to szansa na szybsze i prostsze odzyskanie pieniędzy od banków.

TSUE
Autor: Olrat/ Shutterstock
  • Nowy, kluczowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący kredytów frankowych.
  • Zgoda na stosowanie przez sądy krajowe tzw. teorii salda przy rozliczeniach.
  • Możliwość potrącenia przez sąd wzajemnych roszczeń banku i klienta i zasądzenie tylko różnicy.
  • Warunek: świadoma zgoda konsumenta i ochrona jego praw, w tym prawa do odsetek.
  • Rozwiązanie nie może pogarszać sytuacji frankowicza ani zniechęcać go do walki o swoje.

Co dokładnie orzekł TSUE ws. frankowiczów?

Sędziowie w Luksemburgu odpowiedzieli na pytania, które zadał im Sąd Okręgowy w Warszawie. Chodziło o to, jak w praktyce rozliczać unieważnione umowy kredytowe. Trybunał stwierdził jasno: prawo Unii Europejskiej nie narzuca jednego, konkretnego sposobu. Nie mówi, czy roszczenia banku i klienta trzeba rozpatrywać osobno, czy można je od razu ze sobą zestawić.

Mówiąc prościej, to zielone światło dla polskich sądów. Najnowszy wyrok TSUE z 2026 roku oznacza, że polskie sądy mogą, o ile pozwala na to krajowe prawo, stosować tak zwaną teorię salda przy rozliczaniu nieważnych kredytów frankowych.

Sprawa, która trafiła na wokandę TSUE, dotyczyła konkretnego kredytu hipotecznego, indeksowanego do franka szwajcarskiego. Klienci zaciągnęli go w 2005 roku, a dziesięć lat później, w 2015 roku, spłacili w całości. Dopiero po tym fakcie zwrócili się do banku o zwrot wszystkich wpłaconych pieniędzy, bo uznali, że ich umowa zawierała niedozwolone klauzule i jest po prostu nieważna.

Teoria salda – co to oznacza w praktyce dla kredytobiorców?

"Teoria salda" brzmi może trochę skomplikowanie, ale w rzeczywistości to bardzo proste i logiczne rozwiązanie. Chodzi o to, żeby nie mnożyć postępowań i nie komplikować sprawy, która i tak jest już wystarczająco zawiła.

Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Sąd unieważnia umowę kredytową. Zgodnie z teorią salda, bierze pod lupę dwie kwoty:

  1. Ile pieniędzy bank faktycznie wypłacił kredytobiorcy.
  2. Ile pieniędzy kredytobiorca łącznie wpłacił do banku przez cały okres spłaty.

Potem po prostu porównuje te dwie sumy. Jeśli klient wpłacił więcej, niż pożyczył, sąd zasądza na jego rzecz zwrot różnicy. Zastosowanie teorii salda polega na tym, że sąd porównuje, ile bank wypłacił kredytobiorcy i ile ten mu oddał, a następnie zasądza tylko nadwyżkę.

Posłużmy się konkretnym przykładem: bank wypłacił ci 300 tys. zł kredytu. Ty przez lata spłaciłeś łącznie 350 tys. zł. W takim scenariuszu sąd, stosując teorię salda, od razu orzeka, że bank ma ci zwrócić 50 tys. zł. To znacznie upraszcza i przyspiesza całą procedurę, bo nie trzeba prowadzić dwóch osobnych spraw – jednej o zwrot twoich rat, a drugiej o zwrot kapitału przez bank.

Są jednak warunki. Kiedy sąd może zastosować teorię salda?

Nie jest jednak tak, że sądy od teraz będą automatycznie stosować teorię salda w każdej sprawie. Trybunał Sprawiedliwości UE postawił kilka bardzo ważnych warunków, które mają chronić konsumenta. To absolutna podstawa tego orzeczenia.

Po pierwsze, kluczowa jest wola samego kredytobiorcy. Sąd nie może niczego zrobić za jego plecami. Jeśli zamierza unieważnić umowę i od razu potrącić wzajemne należności, musi najpierw jasno i zrozumiale poinformować frankowicza o wszystkich konsekwencjach takiego ruchu. Dopiero gdy świadomy skutków konsument nie wyrazi sprzeciwu, sąd ma zielone światło do zastosowania teorii salda.

Po drugie, i to jest niezwykle istotne, całe rozwiązanie nie może uderzać w interesy klienta. Zgodnie z wyrokiem TSUE, zastosowanie teorii salda nie może w żadnym wypadku pogarszać sytuacji frankowicza ani zniechęcać go do walki o swoje prawa w sądzie. Oznacza to, że frankowicz zachowuje między innymi prawo do odsetek za opóźnienie od kwoty, którą nadpłacił ponad kapitał pożyczony od banku. Zasady dotyczące kosztów procesu również nie mogą być tak skonstruowane, by dochodzenie swoich praw stało się dla niego po prostu nieopłacalne.

Na koniec TSUE zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię. Co w sytuacji, gdy bank wypłacał kredyt w złotówkach, a klient spłacał go w innej walucie? Wtedy to polski sąd będzie musiał sam ocenić, czy krajowe przepisy pozwalają na takie całościowe rozliczenie w ramach teorii salda. To pokazuje, że choć nowy wyrok TSUE w sprawie kredytów frankowych jest ważnym krokiem, to diabeł, jak zwykle, będzie tkwił w szczegółach rozpatrywanych już w Polsce.

Zwiększenie przewidywalności i uczciwe zasady

To koniec wieloletniego chaosu i niepewności w sprawach dotyczących kredytów frankowych. Najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z 10 września 2026 roku to prawdziwy przełom. Decyzja ta, jak podkreśla prezes Związku Banków Polskich, dr Tadeusz Białek, znacząco zwiększa przewidywalność i wprowadza uczciwe zasady gry dla obu stron.

Najważniejsza zmiana dotyczy naliczania odsetek. Wiele osób liczyło na to, że po unieważnieniu umowy bank będzie musiał zwrócić im wszystkie wpłacone raty wraz z wysokimi odsetkami liczonymi od dnia złożenia pozwu. Taka interpretacja tworzyła mit tzw. lokaty frankowej. TSUE postawił tu jednak sprawę jasno.

To rozstrzygnięcie ogranicza najważniejsze ryzyka związane z rozliczaniem nieważnych umów kredytowych. Szczególnie ważne jest to, że rozliczenie uwzględnia świadczenia obu stron i pozwala na uczciwe, proporcjonalne rozliczenie wzajemnych zobowiązań – mówi dr Tadeusz Białek, Prezes Związku Banków Polskich.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdził, że konsument w razie unieważnienia umowy może żądać odsetek wyłącznie od kwoty nadwyżki ponad spłacony kapitał. Mówiąc prościej: jeśli pożyczyłeś 300 tys. zł, a spłaciłeś 350 tys. zł, odsetki należą ci się tylko od nadpłaconych 50 tys. zł, a nie od całej kwoty 350 tys. zł. Dla frankowiczów oznacza to z jednej strony mniej formalności i kosztów sądowych, ale z drugiej – koniec marzeń o ogromnych odsetkach, które miały być formą kary dla banku.

Banki odetchną z ulgą? Nowe zasady to mniejsze ryzyko

Nowe orzeczenie to także dobra wiadomość dla sektora bankowego. Ujednolicenie rozliczeń w jednym postępowaniu ogranicza ryzyko, że roszczenie banku o zwrot kapitału się przedawni. Zmniejsza też tzw. ryzyko odsetkowe, które spędzało sen z powiek zarządom banków i mogło kosztować sektor miliardy złotych.

Wyrok w sprawie C-510/25 Adazik nie jest zaskoczeniem. Wpisuje się w linię orzeczniczą, którą TSUE wyznaczył już wcześniej, m.in. w wyrokach z 19 czerwca 2025 r. (C-396/24 Lubreczlik) oraz z 22 stycznia 2026 r. (C-902/24 Herchoski). We wszystkich tych sprawach Trybunał podkreślał, jak ważne jest uproszczenie procedur i rozliczanie stron w ramach jednej sprawy. Wygląda na to, że era prawnych absurdów w sporach o kredyty frankowe właśnie dobiega końca.

SKARGA DO TSUE W SPRAWIE MERCOSUR NA DNIACH!
Francja, Finlandia, Frankfurt... Quiz geograficzny na literę "F"
Pytanie 1 z 8
Ilu mieszkańców ma Francja?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki