Podwyżka stóp procentowych w Europie. Co czeka Polskę?

Europejski Bank Centralny (EBC) i amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) szykują się na podwyżki stóp procentowych jeszcze we wrześniu 2026 r. Decyzje te, wywołane rosnącą inflacją, wpłyną na kurs złotego i mogą zmusić Radę Polityki Pieniężnej do zacieśnienia polityki w Polsce.

Europejski Bank Centralny i amerykański FED
Autor: Tanarch/ Shutterstock
  • Europejski Bank Centralny i amerykańska Rezerwa Federalna szykują się do podwyżek stóp procentowych.
  • Główny powód to rosnące ceny energii wywołane konfliktem na Bliskim Wschodzie.
  • Polska Rada Polityki Pieniężnej na razie utrzymuje stopy bez zmian, ale rynek spodziewa się podwyżek.
  • Decyzje banków centralnych wpłyną na kurs złotego i raty kredytów w Polsce.

Podwyżka stóp procentowych. Banki centralne reagują na inflację

Wielkie banki centralne na świecie mówią „dość” rosnącej inflacji. Już w tym tygodniu Europejski Bank Centralny, na czele którego stoi prezes Christine Lagarde, niemal na pewno zdecyduje się podnieść stopy procentowe o 0,25 punktu procentowego. To pierwsza taka decyzja od 2023 roku, ale rynek jest przekonany, że nie ostatnia. Business Insider zaznacza, że podobny ruch szykuje się za oceanem – w przyszłym tygodniu amerykańska Rezerwa Federalna, której przewodzi prezes Kevin Warsh, prawdopodobnie również zacieśni politykę pieniężną.

Skąd ta nagła zmiana? Głównym winowajcą jest niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Konflikt i zamknięcie strategicznej cieśniny Ormuz wystrzeliły w górę ceny ropy naftowej i gazu. Wyższe koszty energii błyskawicznie przekładają się na ceny niemal wszystkich produktów i usług w sklepach. Banki centralne obawiają się, że jeśli nie zareagują teraz, inflacja wymknie się spod kontroli na dobre. Globalne zacieśnianie polityki pieniężnej i wyższe stopy procentowe w 2026 roku są bezpośrednią odpowiedzią na obawy o gwałtowny wzrost cen.

W strefie euro stopa depozytowa po podwyżce ma wynieść 2,50 proc. Analitycy wskazują, że choć obecna inflacja jest efektem szoku zewnętrznego, EBC nie chce ryzykować utraty wiarygodności. Ekonomiści są niemal pewni, że nadchodząca podwyżka stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny jest już przesądzona. W Stanach Zjednoczonych rynek wycenia, że Fed podniesie stopy do przedziału 3,75-4,00 proc. To globalny trend, którego skutki odczuje także Polska.

Co to oznacza dla złotego i Twojego portfela?

Decyzje podejmowane w europejskich i amerykańskich bankach centralnych mają bezpośredni wpływ na kurs złotego, a przez to na ceny w sklepach i raty kredytów. Gdy stopy procentowe w strefie euro i USA rosną, kapitał inwestorów może zacząć odpływać od polskiej waluty, szukając wyższego zysku gdzie indziej. To osłabia złotego, co z kolei oznacza, że za euro i dolary musimy płacić więcej. A droższe waluty to droższe importowane towary – od paliw po elektronikę.

Kluczowe będą jednak nie tylko same decyzje, ale i słowa, które padną na konferencjach prasowych. Jak wskazują ekonomiści PKO BP, jeśli szefowa EBC Christine Lagarde zasugeruje, że to koniec lub pauza w podwyżkach, a nasza Rada Polityki Pieniężnej utrzyma twarde stanowisko, złoty może na tym zyskać. W takim scenariuszu kurs euro mógłby spaść w okolice 4,29-4,30 zł, co byłoby dobrą wiadomością w kontekście rosnącej inflacji w Polsce. Obecnie za jedno euro płacimy ponad 4,31 zł.

Analitycy podkreślają, że dla kursu złotego ważna będzie różnica w wysokości stóp procentowych między Polską a strefą euro. Jeśli u nas stopy będą relatywnie wyższe, inwestowanie w złotego stanie się bardziej opłacalne. To, jak silnie globalna podwyżka stóp procentowych wpłynie na polską walutę, zależy więc od balansu między działaniami EBC, Fed a decyzjami, które podejmie Rada Polityki Pieniężnej. Na razie rynek z uwagą nasłuchuje sygnałów z zagranicy, bo to one wyznaczą kierunek dla złotego w najbliższych tygodniach.

Jaki będzie następny ruch Rady Polityki Pieniężnej?

Podczas gdy w Europie i USA szykują się podwyżki, w Polsce sytuacja jest bardziej złożona. Rada Polityki Pieniężnej, której przewodzi prezes Adam Glapiński, na ostatnim posiedzeniu utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie 3,75 proc. To już piąta taka decyzja z rzędu. Tyle że rynki finansowe zdają się nie wierzyć w ten scenariusz na dłuższą metę. Kontrakty terminowe wskazują, że inwestorzy spodziewają się, że RPP będzie musiała podnieść stopy nawet dwa lub trzy razy, co wywindowałoby główną stopę do poziomu 4,25 proc. lub nawet 4,50 proc.

Ekonomiści studzą jednak te nastroje. Większość z nich uważa, że RPP będzie próbowała przeczekać obecną burzę. Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ, w rozmowie z PAP Biznes ocenił, że choć nie można bagatelizować ryzyka podwyżki, jego zdaniem Rada będzie tolerować inflację nawet powyżej celu. Według niego poprzeczka do podniesienia stóp jest zawieszona bardzo wysoko. Taki ruch byłby możliwy dopiero, gdyby inflacja na trwałe przekroczyła 4 proc. Mimo to rosnąca inflacja w Polsce i presja ze strony zagranicznych banków centralnych sprawiają, że scenariusz podwyżki stóp procentowych staje się coraz bardziej realny.

Podobnie sytuację oceniają analitycy Banku Pekao. Wskazują, że po raz pierwszy od dawna rynkowe zakłady na podwyżki stóp w Polsce "mają sens". Zwracają uwagę na serię negatywnych sygnałów: szok naftowy, odporniejszą gospodarkę i inflację, która zaskoczyła w górę. Na razie podwyżkę stóp procentowych w 2026 roku przez RPP uważają za mało prawdopodobną, ale przyznają, że ostatecznie wszystko zależy od napływających danych. Innymi słowy, piłka jest w grze. Najbliższe miesiące pokażą, czy prezes Adam Glapiński i reszta Rady ugną się pod presją rosnących cen i zdecydują na ruch, który odczuje każdy kredytobiorca w Polsce.

WARZECHA: WIDZĘ WIĘCEJ PLUSÓW Z WYGRANEJ AFD NIŻ MINUSÓW! | Super Ring

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki