Rząd sypnie miliardami na naukę. Tak minister Kulasek chce połączyć ją z biznesem

Rząd Donalda Tuska planuje rekordowe finansowanie nauki. Minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek zapowiedział, że celem jest lepsza współpraca nauki z biznesem. Na badania i rozwój w 2027 r. ma trafić blisko 3 mld zł więcej. Ruszają też nowe programy dla firm i badaczy.

KARPACZ 2026 Marcin Kulasek

Rekordowe pieniądze na naukę. Minister zapowiada miliardy

Polska nauka ma dostać potężny zastrzyk gotówki. To już pewne. Rząd chce w przyszłym roku budżetowym przeznaczyć na ten cel dodatkowe 2,7 miliarda złotych, a to prawdopodobnie nie koniec. Jak zapowiedział minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, celem jest dobić do okrągłych 3 miliardów. Skąd taka hojność? Chodzi o to, by wreszcie realnie połączyć świat nauki ze światem biznesu i gospodarki.

Bez tego nie będzie rozwoju, nie będziemy 20. gospodarką na świecie bez polskiej nauki – mówił wprost minister Kulasek.

Pieniądze mają trafić m.in. do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowego Centrum Nauki. Rząd Donalda Tuska chce, aby zwiększone finansowanie nauki przełożyło się na łatwiejszy transfer badań i innowacji prosto do przemysłu. To jeden z priorytetów ministerstwa, które chce w ten sposób dogonić europejską czołówkę. Obecnie średnia unijna wydatków na badania i rozwój to 2,2% PKB. Polska ma do tego poziomu dojść w ciągu pięciu lat. Docelowo, w dłuższej perspektywie, celem jest osiągnięcie 3% PKB, czyli poziomu, jaki na innowacje przeznaczają najbogatsze gospodarki świata.

Jak rząd chce połączyć naukę z biznesem? Nowe programy i pieniądze

Samo sypnięcie groszem to za mało. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wie, że pieniądze muszą być dobrze wydane, dlatego stawia na konkretne narzędzia. Kluczowym celem rządu, jak przekonuje minister Kulasek, jest faktyczna współpraca nauki z biznesem, a nie tylko kolejne spotkania i deklaracje bez pokrycia. W tym celu powołano już specjalny zespół, który ma opracować rekomendacje zmian w prawie, m.in. w ustawie o szkolnictwie wyższym. Co więcej, w nowym systemie oceniania uczelni (tzw. ewaluacji) transfer wyników badań do gospodarki będzie dodatkowo punktowany. To jasny sygnał dla uniwersytetów i politechnik: opłaca się pracować z firmami.

Ale to nie wszystko. Już w 2025 roku ruszył program "Science for Business" z budżetem 300 milionów złotych. To pieniądze, po które mogą sięgać zarówno firmy, naukowcy, jak i całe instytuty badawcze, by wspólnie tworzyć innowacje.

Myślę, że na początku pewnie nie [jesteśmy na początku drogi – red.], ale jeszcze dużo czasu, żeby 20. gospodarka na świecie, szósta gospodarka w Unii Europejskiej, czyli nasz kraj, mogły awansować w tych rankingach i żeby ten ta współpraca nauki z biznesem była jeszcze lepsza - powiedział Kulasek.

Ile pieniędzy z nauki trafi do polskiej zbrojeniówki?

Ogromna część z dodatkowych miliardów na badania ma trafić w jedno, bardzo konkretne miejsce – do przemysłu obronnego. Hubert Biskupski dopytywał ministra nauki i szkolnictwa wyższego o komponent obronny wydatków rządu i podkreślił, że Polska nie ma strategii dual use (technologie podwójnego zastosowania). Chodzi o to, by innowacje tworzone na potrzeby wojska mogły być później wykorzystywane w cywilnej gospodarce. To sprawdzony model rozwoju, który napędza najbardziej zaawansowane gospodarki świata.

Minister Kulasek nie ukrywa, że ścisła współpraca nauki z biznesem zbrojeniowym jest jednym z absolutnych priorytetów rządu. To właśnie dzięki połączeniu potencjału naukowców i inżynierów powstały takie projekty jak bojowy wóz piechoty Borsuk, zestawy przeciwlotnicze Piorun czy armatohaubice Krab, które świetnie sprawdziły się podczas wojny w Ukrainie.

Mówię tutaj o wspomnianych przeze mnie Piorunach, które zdały egzamin, czy naszych srebrach rodowych, jak Krab, z których skorzystali Ukraińcy podczas wojny z Rosją. To są rzeczy, które się sprawdziły, a które polski przemysł zbrojeniowy z naszymi naukowcami wypracował. Doświadczenia naukowców ukraińskich polska nauka z pewnością także wykorzysta. Jestem o tym przekonany - wyjaśniał.

Zwycięstwo AFD i polska "walka z populizmem"

Hubert Biskupski poprosił też o komentarz w sprawie zwycięstwa AfD w wyborach lokalnych w Saksonii-Anhalt i wnioski, jakie Polacy powinni wyciągnąć z tego wydarzenia. Kulasek, jako przedstawiciel Nowej Lewicy, nie ma złudzeń co do stronnictwa Alice Weidel, które nazywa populistami.

Skrajnie prawicowa AFD wygrywa w jednym z landów, ale tendencje co do pozostałych są podobne. To są populiści, to partie, które są również niestety prorosyjskie. Bardzo dziwi mnie polska prawica, która się ucieszyła z tego zwycięstwa. Naprawdę, namawiam do dużej rozwagi. Gdyby rząd niemiecki był formułowany właśnie przez te partie, to może dojść do sytuacji, gdzie ponad naszymi głowami będą jakieś porozumienia z Rosją - ocenił.

Marcin Kulasek wskazywał na metody, jakie należy przyjąć w "walce z populizmem". Wyszczególnił tu zwłaszcza konieczność walki z dezinformacją, która ma być głównym orężem populistów. Naturalnie podkreślał też Unię Europejską jako zwornik demokratycznych wartości.

Musimy jako partie prounijne, demokratyczne pokazywać zagrożenia, a przede wszystkim to, co udało się osiągnąć dzięki naszej obecności w Unii Europejskiej czy NATO. Jakie są z tego korzyści i co mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy nie byli w Unii, gdybyśmy niebyli w NATO - podkreślał Kulasek.

QUIZ. To fakt czy mit? Naukowe ciekawostki
Pytanie 1 z 15
Plamy z krwi można usunąć za pomocą Coca-Coli.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki