Hubert Biskupski: - Zacznę od wypowiedzi premiera, że Polska jest najlepszym miejscem do życia na świecie. Ciekaw jestem, czy pracownicy naukowi podzieliliby opinię pana premiera?
Marcin Kulasek: Myślę, że dla wszystkich Polek i Polaków, Polska jest najlepszym miejscem do życia, to nie jest odosobnione stwierdzenie premiera, ale wszyscy Polacy tak myślą. Robimy wszystko w rządzie, żeby jakość życia w naszym kraju się poprawiła, a nasi rodacy, którzy za naszych poprzedników wyjeżdżali, żeby zarabiać pieniądze w innych krajach, głosują nogami, bo wracają. Czyli rzeczywiście idzie to w dobrym kierunku. Rząd robi wszystko, żeby ci Polacy, którzy wyjechali na emigrację, wracali i oni wracają. Takie są fakty, mamy to policzone, mówił o tym ostatnio wicepremier Radosław Sikorski. To się dzieje, jesteśmy 20. gospodarką na świecie, można u nas pracować i godziwie zarobić.
- Silna nauka to silna gospodarka. Jak wygląda współpraca świata nauki ze światem biznesu? Często biznes mówi, że ten świat naukowy, który co prawda co raz częściej otwiera się i unowocześnia, to jednak potrzeb i oczekiwań biznesu nie rozumie.
To jedno moich z podstawowych zadań od momentu, kiedy mam przyjemność kierowania resortem nauki. To podstawowa rzecz, o którą dbamy i chcemy zmienić. Oczywiście, jest o wiele lepiej niż było kiedyś, ale nadal jest wiele do zrobienia. Współpraca nauki z szeroko rozumianym przemysłem, biznesem czy gospodarką jest głównym tematem dla naszego resortu. Robimy wszystko, aby komercjalizować wyniki badań naukowych. Miałem przyjemność w zeszłym roku powołać zespół, który przedstawił właśnie efekty swojej pracy oraz rekomendacje, które spowodują, że komercjalizacja badań będzie przebiegała jeszcze lepiej. To połączenie nauki z biznesem, bez którego nie ma rozwoju gospodarczego, nie ma również w obecnej sytuacji geopolitycznej, bezpieczeństwa Polek i Polaków. Mówię tu o współpracy z MON, z Polską Grupą Zbrojeniową. I są tego efekty. Choćby jeden z najlepszych na świecie bojowych wozów piechoty Borsuk czy Pioruny, które sprawdziły się w wojnie na Ukrainie. To jest wspólne dzieło konstruktorów i naukowców. Wcześniej było tak, że badania, które prowadzili nasi naukowcy trafiał w 90 proc. na półki, a biznes i gospodarka nic z tego nie miały. Chcemy to zmienić i zmieniamy. Chcemy, żeby gospodarka i przemysł wiedziały, gdzie mają się zgłosić i do kogo. To się dzieje dzięki współpracy ministerstwa z uczelniami, instytutami badawczymi, czy z PAN.
- Podkreślił Pan, że jesteśmy 20. gospodarką na świecie. Natomiast, jak spojrzymy na rankingi najlepszych uczelni, to jest to dopiero trzecia i czwarta setka, w której znalazły się Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński. Co zrobić, żeby nasze uczelnie trafiły do pierwszej setki?
Dobrym przykładem jest to, co się dzieje na Pomorzu. Mówię o połączeniu trzech szkół wyższych: Uniwersytetu Gdańskiego, Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Medycznego w Związek Uczelni Fahrenheita. A wszystko za sprawą ustawy metropolitalnej, która wyszła z rządu. To jest wspólne działanie, espólne prezentowanie swoich badań, wspólne występowanie o granty. Ten kierunek jest przez nas wspierany, a taki związek kilku uczelni spowoduje skok w rankingu.
W nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, chcemy wprowadzić zapisy, które będą motywować do łączenia się mniejszych uczelni z większymi. Tutaj prócz kwestii rankingów istotną rolę odgrywa trudna sytuacja demograficzna. To jest rozwiązanie dla tych szkół, które w związku z niżem demograficznym, mogłyby mieć ogromne kłopoty z naborem studentów.
- Tendencja demograficzna jest nieubłagana, liczba Polaków maleje. Czy my nie mamy zbyt wielu wyższych uczelni?
Jesteśmy w dialogu z Konferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich, z PAN. Diagnoza jest jedna - tych szkół jest za dużo, zwłaszcza niepublicznych. Ustawa Jarosława Gowina, którą chcemy znowelizować do końca kadencji, spowodowała wysyp nowych uczelni niepublicznych. Działają one niemal w każdym powiecie. Nie jestem przeciwnikiem tych uczelni, chciałbym, aby utrzymywały poziom. Nie może być tak, że w każdym mieście powiatowym jest uczelnia niepubliczna. Pół biedy, gdyby była to uczelnia, która trzyma poziom, ale często są to fabryki dyplomów. Z tym musimy walczyć i do tego musimy mieć instrumenty.
- Czy wskazałby Pan jakiś obszar naukowy, w którym Polska powinna się specjalizować?
Jeśli chodzi o naukę, to żeby utrzymać się na tym poziomie rozwoju gospodarczego, na którym jesteśmy, czyli w G20, musimy być otwarci na wiele obszarów. Nasi naukowcy są specjalistami wielu dziedzinach i są cenieni na całym świecie. Wielkim wydarzeniem był lot naszego astronauty w kosmos i płynące z niego inspiracje, mówię tu o szeroko rozumianym przemyśle kosmicznym. Walczymy o to, aby ściągnąć do nas Europejską Agencję Kosmiczną, żeby mieć oddział ESA w Polsce. Po locie Sławosza Uznańskiego- Wiśniewskiego w kosmos mamy wielki wzrost zainteresowania kierunkami zajmującym się tym obszarem. Potrzeba nam takich ambasadorów jak Sławosz, który pokazuje, że warto się uczyć i sięgać gwiazd, w przenośni i dosłownie.
Rozmawiał Hubert Biskupski