Polska powiatowa wyludnia się po cichu. Te miasta w Polsce pustoszeją

2026-05-16 15:18

Coraz więcej małych miast w Polsce walczy o przetrwanie. Polska powiatowa mierzy się z problemem, jakim jest postępujące wyludnianie miast. Młodzi uciekają do metropolii. Okazuje się jednak, że problem dotyczy również niektórych aglomeracji.

Puste ulice Władysławowa poza sezonem turystycznym, widoczne kałuże na asfalcie, zamknięta restauracja Skipper i budynki mieszkalne. Scena obrazuje problem wyludniania miast, o którym czytaj na Super Biznes.

i

Autor: Monika Czekańska Puste ulice Władysławowa poza sezonem turystycznym, widoczne kałuże na asfalcie, zamknięta restauracja Skipper i budynki mieszkalne. Scena obrazuje problem wyludniania miast, o którym czytaj na Super Biznes.
  • Łódź, Katowice i Bytom to polscy liderzy wyludniania, tracąc dziesiątki tysięcy mieszkańców w ciągu ostatnich dwóch dekad.
  • Miasteczka na Półwyspie Helskim, jak Władysławowo i Hel, straciły ponad 30% mieszkańców, stając się "przetrwalnikami" ożywającymi tylko sezonowo.
  • Paradoksalnie, największe miasta z niską dzietnością rosną dzięki migrantom, podczas gdy inne polskie ośrodki zmagają się z masowym wyludnieniem.
  • Zjawisko wyludniania, będące efektem niskiej dzietności i migracji, prowadzi do zamierania lokalnych rynków pracy w wielu polskich miastach.

Ucieczka młodych i starzejące się społeczeństwo. Jaka jest skala problemu?

To prosty, ale bolesny mechanizm, który od lat wyniszcza lokalne społeczności. Młodzi ludzie po skończeniu szkoły średniej wyjeżdżają na studia lub w poszukiwaniu pracy do dużych aglomeracji. Problem w tym, że po latach najczęściej już nie wracają. Brakuje dla nich perspektyw zawodowych, a oferta kulturalna czy edukacyjna jest nieporównywalnie uboższa niż w metropoliach.

Jak pokazują analizy Głównego Urzędu Statystycznego i Polskiego Instytutu Ekonomicznego, problem dotyka szczególnie te miasta, które są słabo skomunikowane i oddalone od największych centrów gospodarczych. Choć około 40 proc. Polaków nadal mieszka w małych i średnich miastach, to właśnie te ośrodki kurczą się najszybciej. Głównym problemem, z którym zmaga się coraz więcej gmin, jest właśnie wyludnianie miast, prowadzące do stopniowego starzenia się lokalnych społeczności. W praktyce oznacza to coraz mniej rąk do pracy, niższe wpływy z podatków, zamykane szkoły i likwidowane połączenia autobusowe.

Marcin Kulasek, minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego [IMPACT 2026]

Kto jest liderem wyludniania?

Najszybciej wyludniająca się część Polski to południowo-wschodnie Podlasie, głównie pas gmin położonych na zachód i południowy zachód od Puszczy Białowieskiej. Udział emerytów w liczbie mieszkańców tych gmin sięga 30-40 proc. Według danych GUS – w latach 2004-2020 spadek ludności doszedł w nich do 25-27 proc.

W ostatnich latach do najbardziej wyludniających się powiatów należały: raciborski (województwo śląskie), kłodzki (województwo dolnośląskie), inowrocławski (województwo kujawsko-pomorskie), ostrowiecki (województwo świętokrzyskie) i kędzierzyńsko-kozielski (województwo opolskie).

Problem nie dotyczy jednak tylko mniejszych miejscowości. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego za lata 2002-2023 wyłania się obraz cichego kryzysu demograficznego, który najmocniej uderza w konkretne regiony. Niekwestionowanym liderem tego niechlubnego rankingu jest Łódź. W ciągu nieco ponad dwóch dekad miasto to skurczyło się o blisko 130 tys. osób. To tak, jakby z mapy zniknęło sporej wielkości miasto.

Jednak Łódź nie jest osamotniona. Tuż za nią plasują się duże miasta Górnego Śląska. Katowice w tym samym okresie straciły ponad 46 tys. mieszkańców, a Bytom i Częstochowa po około 44 tys. każda. To pokazuje, że proces wyludniania dotyka również silne ośrodki wojewódzkie i przemysłowe, które nie zdołały utrzymać swojej atrakcyjności w oczach mieszkańców. To właśnie dane Głównego Urzędu Statystycznego za lata 2002-2023 pokazują, że wyludniające się miasta w Polsce to nie tylko małe ośrodki, ale również duże metropolie. Kontrastuje to z sytuacją "wielkiej piątki" – Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta i Poznania – które wciąż działają jak magnes, przyciągając ludzi szukających lepszej pracy i perspektyw.

Quiz. Tak smakowało dzieciństwo w PRL-u. Czy poradzisz sobie w tej słodkiej podróży do przeszłości?
Pytanie 1 z 10
Jednym z najpopularniejszych i najtańszych deserów był ryż zapiekany z owocami. Jakimi?

Półwysep Helski znika poza sezonem. Dlaczego polskie miasta pustoszeją?

O ile Łódź i miasta śląskie przodują w liczbach bezwzględnych, zupełnie inny, jeszcze bardziej dramatyczny obraz wyłania się, gdy spojrzymy na procentowy ubytek ludności. Okazuje się, że olbrzymi spadek liczby ludności dotknął turystyczne miejscowości nad Bałtykiem. W ciągu 20 lat Władysławowo straciło aż 37 proc. mieszkańców, Hel 35 proc., a Jastarnia 34 proc. Co to oznacza w praktyce? Te niegdyś tętniące życiem miasteczka zamieniają się w sezonowe osady, które ożywają na kilka letnich miesięcy, a przez resztę roku przypominają miasta-widma.

Skąd bierze się ten problem? Przyczyny są dwie i często nakładają się na siebie: niska dzietność i migracje wewnętrzne. Polacy po prostu mają coraz mniej dzieci, a jednocześnie masowo przenoszą się do największych aglomeracji w poszukiwaniu lepszych zarobków i jakości życia. Co ciekawe, najniższą dzietność często notuje się właśnie w tych największych miastach, które mimo wszystko rosną. Dzieje się tak, ponieważ demograficzną dziurę "łatają" migranci – zarówno z mniejszych polskich miast, jak i z zagranicy. W miastach, które tracą mieszkańców, te dwa negatywne procesy – ujemny przyrost naturalny i odpływ ludności – wzajemnie się napędzają.

Źródło: Portal Samorządowy, Money.pl, Interia

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki