- USA nie zgodziły się na przedłużenie umowy handlowej USMCA w obecnym kształcie, domagając się jej renegocjacji z powodu braku oczekiwanej redukcji deficytów handlowych.
- Umowa USMCA nie została przedłużona, ale pozostaje w mocy, wchodząc w 10-letni okres corocznych przeglądów, z możliwością jednostronnego wycofania się USA.
- Waszyngton oczekuje od Kanady i Meksyku zaostrzenia reguł pochodzenia towarów, większej współpracy w obszarze bezpieczeństwa gospodarczego oraz zniesienia barier pozataryfowych.
- Decyzja Białego Domu, podjęta przez prezydenta Trumpa, wynika z przekonania, że obecne porozumienie nie służy interesom amerykańskich pracowników i rolników.
Biały Dom mówi "nie". Co z umową USMCA?
Decyzja zapadła we wtorek po spotkaniu przedstawicieli handlowych USA, Kanady i Meksyku. To zimny prysznic dla partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych. Kluczowa informacja jest taka, że Stany Zjednoczone nie zgodziły się na przedłużenie umowy USMCA w jej obecnym kształcie, co oficjalnie potwierdził przedstawiciel USA ds. handlu (USTR) Jamieson Greer. W krótkim oświadczeniu stwierdził on wprost: „W konsekwencji USMCA nie zostaje przedłużona”. Co to oznacza w praktyce? Umowa, która reguluje handel warty setki miliardów dolarów, nie zostanie automatycznie przedłużona o kolejne 16 lat. Pakt, wynegocjowany jeszcze podczas pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, miał wbudowany specjalny mechanizm przeglądu po sześciu latach od wejścia w życie. Pozytywny wynik tego przeglądu gwarantował stabilność na długie lata. Teraz sytuacja się komplikuje. Porozumienie na razie pozostaje w mocy, ale wchodzi w 10-letni okres, w którym co roku będzie poddawane kolejnym ocenom. To stwarza pole do ciągłej niepewności i presji ze strony Waszyngtonu.
Dlaczego Donald Trump chce zmienić umowę?
Powód jest prosty i powtarzany przez amerykańską administrację od dawna: pieniądze. A konkretnie – deficyt handlowy. Głównym motywem, dla którego Donald Trump chce zmienić zasady handlu, jest przekonanie, że umowa USMCA nie zmniejszyła w oczekiwanym stopniu deficytu handlowego USA z Kanadą i Meksykiem. Anonimowy, wysoki rangą urzędnik Białego Domu wyjaśnił, że prezydent działa „w interesie amerykańskich pracowników, przedsiębiorstw i rolników” i nie zamierza „przybijać pieczątki” pod porozumieniem, które nie rozwiązuje tych problemów. Waszyngton ma konkretne żądania. Chce zaostrzenia reguł pochodzenia towarów, bliższej współpracy w zakresie „bezpieczeństwa gospodarczego” oraz likwidacji barier pozataryfowych. W przypadku Meksyku na stole leżą też kwestie prawa pracy i ochrony środowiska. Relacje z sąsiadami układają się różnie. Rozmowy z Meksykiem oceniane są jako konstruktywne, a kolejna runda negocjacji ma ruszyć jeszcze w lipcu. Znacznie gorzej wyglądają stosunki z Kanadą, której Waszyngton wypomina wprowadzenie ceł odwetowych. Przyszłość paktu jest więc niepewna, a prezydent Donald Trump wciąż zachowuje prawo do jednostronnego wycofania się z umowy, co pozostaje jego najsilniejszą kartą przetargową.