- Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie projektu Polimery Police, jednej z największych inwestycji przemysłowych w Polsce, z powodu podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.
- Inwestycja, w którą Grupa Azoty zainwestowała ok. 7 mld zł, ma zostać sprzedana Orlenowi za zaledwie 1,183 mld zł, co stanowi siedmiokrotnie niższą kwotę niż poniesione nakłady.
- Śledztwo dotyczy decyzji zarządczych i nadzorczych z lat 2016-2023, zwłaszcza rozszerzenia projektu w 2017 roku i "nadzwyczajnej łagodności" wobec wykonawcy, co doprowadziło do opóźnień i problemów technicznych.
- Sprzedaż Polimerów Police Orlenowi, planowana na III kw. 2026 r., jest częścią restrukturyzacji zadłużonej Grupy Azoty i budzi ostry spór polityczny dotyczący odpowiedzialności za obecny stan projektu.
Prokuratura wszczyna śledztwo. Chodzi o gigantyczną szkodę majątkową
Machina prokuratorska ruszyła. Jak dowiedział się Business Insider Polska, Prokuratura Okręgowa w Tarnowie formalnie wszczęła śledztwo w sprawie realizacji projektu Polimery Police. To jedna z największych i najdroższych inwestycji przemysłowych w Polsce po 1989 roku, która zamiast sukcesem, okazała się finansową katastrofą. Postępowanie ma wyjaśnić, czy przy jej realizacji doszło do wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. A liczby mówią same za siebie. Budowa pochłonęła około 7 mld zł, a teraz niedokończony projekt ma trafić do Orlenu za kwotę 1 mld 183 mln zł. To prawie siedem razy mniej.
Zawiadomienie do prokuratury złożył nowy zarząd samej Grupy Azoty. Spółka potwierdziła, że śledztwo jest już w toku.
"Na początku marca otrzymaliśmy postanowienie Prokuratury Okręgowej w Tarnowie o wszczęciu 26 lutego br. śledztwa dotyczącego projektu Polimery Police. Postępowanie dotyczy podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, w związku z realizacją i rozszerzeniem inwestycji" — odpowiedziała spółka na pytania Business Insider Polska. Za takie przestępstwo w obrocie gospodarczym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Na celowniku śledczych znalazły się działania osób, które pełniły funkcje zarządcze i nadzorcze w Grupie Azoty w latach 2016-2023. To właśnie wtedy, zdaniem obecnych władz spółki, podejmowano decyzje, które doprowadziły do gigantycznych strat.
Naszym celem jest pełne wyjaśnienie przebiegu projektu i decyzji podejmowanych na poszczególnych etapach jego realizacji. Oczekujemy rzetelnego ustalenia stanu faktycznego, ewentualnego wskazania odpowiedzialności oraz wyciągnięcia konsekwencji, jeśli zostaną stwierdzone nieprawidłowości – mówi prezes Grupy Azoty, Marcin Celejewski.
Polecany artykuł:
Co poszło nie tak? Kluczowe decyzje i problemy projektu na celowniku śledczych
Projekt Polimery Police miał być dla Grupy Azoty sposobem na dywersyfikację i uniezależnienie się od wahań na rynku nawozów. Decyzja o inwestycji zapadła jeszcze w 2015 roku, ale początkowo plany były znacznie skromniejsze i zakładały jedynie budowę instalacji do produkcji propylenu. Prawdziwa rewolucja i, jak się dziś wydaje, początek problemów, nadeszła dwa lata później.
Kluczowy zwrot nastąpił w 2017 roku, gdy projekt Polimery Police rozszerzono o produkcję polipropylenu, co znacząco zwiększyło jego skalę, złożoność i zapotrzebowanie na kapitał. To właśnie ten moment obecne władze spółki wskazują jako przełomowy.
Pierwsze istotne sygnały dotyczące ryzyk projektowych pojawiały się już na etapie rozszerzenia projektu w 2017 r., kiedy zmieniono jego skalę i zakres. Wyraźna kumulacja problemów — zarówno w zakresie harmonogramu, jak i parametrów technicznych — nastąpiła w kolejnych latach, kiedy pojawiły się znaczące opóźnienia, problemy techniczne oraz pogarszające się warunki rynkowe — informuje Grupa Azoty.W 2019 roku podpisano umowę z generalnym wykonawcą, koreańską firmą Hyundai Engineering. Kontrakt w formule "pod klucz" miał w teorii chronić inwestora przed nieprzewidzianymi kosztami i opóźnieniami. W praktyce jednak umowa była wielokrotnie aneksowana, a budżet i harmonogram puchły. Co więcej, jak wskazuje dziś spółka, poprzedni zarząd był "nadzwyczaj łagodny" dla wykonawcy.
"W istotnych momentach odstępowano od naliczania kar umownych, uzasadniając to ryzykiem przerwania realizacji projektu. Jednocześnie zawierane były aneksy do umowy EPC, które obejmowały zarówno korekty wynagrodzenia, jak i terminów" — wylicza Grupa Azoty w odpowiedzi na pytania Business Insider Polska, dodając jednocześnie: "Ocena zasadności tych decyzji oraz ich wpływu na sytuację projektu jest obecnie przedmiotem analizy organów ścigania, dlatego nie przesądzamy ich charakteru na tym etapie".
Źródło: Business Insider
Polecany artykuł:
