- Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję o nałożeniu ponad 2,6 mln zł kary na spółkę Mobile Marketing Center oraz jej menedżera.
- Firma stworzyła fikcyjny "Europejski Fundusz Wsparcia", aby sprzedawać kursy językowe w rzekomo okazyjnych cenach z 87-procentową zniżką.
- Sprawdź, jak dokładnie działał mechanizm oszustwa i na co zwracać uwagę, by nie stracić pieniędzy na podobne "darmowe" oferty.
Milionowa kara za fałszywy fundusz unijny
Spółka Mobile Marketing Center musi zapłacić ponad 2,2 mln zł kary za praktyki, które uderzały w portfele i zaufanie konsumentów. Dodatkowo, na osobę zarządzającą firmą nałożono karę w wysokości 420 tys. zł. Powód? Firma posunęła się do stworzenia instytucji, która nigdy nie istniała. Chodzi o „Europejski Fundusz Wsparcia Nauki Języków Obcych i Edukacji”, który miał rzekomo dofinansowywać sprzedawane przez nią kursy językowe. Klienci, skuszeni wizją 87-procentowej zniżki, podejmowali decyzję o zakupie, nie wiedząc, że cała narracja o dotacji jest fikcją.
Jak ustalił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, cały mechanizm opierał się na dezinformacji. Firma, działająca przez strony takie jak poliglotos.pl czy funduszwsparcia.eu, budowała iluzję wyjątkowej okazji cenowej. W rzeczywistości klienci płacili regularną cenę, a rzekome „dofinansowanie” było jedynie chwytem marketingowym.
– Nie ma zgody na budowanie modelu biznesowego w oparciu o dezinformację i manipulację. Mobile Marketing Center kusiło konsumentów wizją bardzo atrakcyjnych, ale nieistniejących dofinansowań kursów, oraz darmowymi ofertami, które okazywały się płatne. Takie praktyki rażąco naruszają zaufanie do rynku i uderzają w prawo konsumentów do rzetelnej informacji o cenie i produkcie – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
„Darmowy” kurs? Ten haczyk kosztował najwięcej
Fikcyjne dotacje to nie jedyny zarzut. Firma wabiła klientów także ofertami „darmowych” kursów lub innych produktów. Haczyk tkwił w szczegółach, które często ukrywano lub przedstawiano w niejasny sposób. Aby otrzymać obiecany bezpłatny materiał, konsument musiał najpierw kupić inny, pełnopłatny produkt. Taka strategia sprawiała, że klienci, myśląc, że korzystają z okazji, w rzeczywistości ponosili nieoczekiwane koszty.
Problematyczna okazała się również sprzedaż telefoniczna. Konsultanci firmy Mobile Marketing Center często nie informowali o handlowym celu rozmowy ani nie przedstawiali się w sposób umożliwiający identyfikację spółki. Co gorsza, uznawali, że umowa została zawarta już podczas rozmowy telefonicznej, chociaż przepisy prawa wymagają, aby konsument potwierdził swoją wolę na trwałym nośniku, na przykład w wiadomości e-mail. To podstawowe prawo, które ma chronić przed pochopnymi decyzjami podejmowanymi pod presją.
Najbrzydsze słowa w języku śląskim. Aż więdną uszy
Jak firma blokowała prawo do rezygnacji?
Nawet gdy klienci orientowali się, że zostali wprowadzeni w błąd, firma utrudniała im wycofanie się z umowy. Spółka bezprawnie odmawiała konsumentom prawa do odstąpienia od umowy o dostarczenie treści cyfrowych, czyli kursów multimedialnych. Argumentowała, że aktywacja kodu dostępu uniemożliwia rezygnację. Problem w tym, że wcześniej nie informowała klientów o takich konsekwencjach, co jest niezgodne z prawem.
Decyzja Prezesa UOKiK jest prawomocna w części dotyczącej spółki Mobile Marketing Center. Oznacza to, że firma musi zapłacić nałożoną karę i poinformować o decyzji wszystkich klientów, z którymi zawarła umowy. Osoba zarządzająca odwołała się od swojej kary do sądu.
Jeśli czujesz, że mogłeś paść ofiarą podobnych praktyk, pamiętaj, że masz swoje prawa. Przy zakupach przez internet lub telefon przysługuje Ci 14-dniowe prawo do odstąpienia od umowy bez podawania przyczyny. Zawsze dokładnie sprawdzaj, z kim zawierasz umowę i nie wierz w zbyt piękne obietnice o gigantycznych dofinansowaniach czy darmowych produktach.