Spis treści
Firma szuka pracownika, którego nie chce zatrudnić?
„Oferty widmo” to ogłoszenia, które pozostają aktywne, choć firma nie ma rzeczywistego zamiaru zatrudnienia osoby na dane stanowisko. Kandydaci wysyłają CV, poświęcają czas na przygotowanie dokumentów i rozmowy, ale od początku nie mają realnej szansy na pracę.
Nie oznacza to jednak, że każda długo wisząca oferta jest fikcją. Rekrutacja może zostać wstrzymana z powodu braku pieniędzy, zmian organizacyjnych albo decyzji zarządu. Może też się zdarzyć, że firma znalazła pracownika, ale ten w ostatniej chwili zrezygnował.
Wtedy ogłoszenie wraca.
– Z zewnątrz może to wyglądać jak „wiecznie otwarta” rekrutacja, choć w rzeczywistości firma już wcześniej znalazła kandydata i miała realny zamiar zatrudnienia – wyjaśnia Paulina Łączek-Ciećwierz, prezes RICG na łamach pulshr.pl.
Firmy zbierają CV „na zapas”
Są jednak sytuacje, które budzą większe wątpliwości. Firma może publikować ofertę po to, aby zebrać CV i stworzyć sobie bazę kandydatów na przyszłość. Może też sprawdzać, ilu specjalistów jest dostępnych na rynku i jakie mają oczekiwania finansowe.
Czasami ogłoszenie ma również służyć budowaniu wizerunku rozwijającej się firmy.
Problem pojawia się wtedy, gdy kandydat nie jest o tym informowany. Widzi ogłoszenie, które sugeruje, że firma właśnie teraz prowadzi rekrutację. Tymczasem żadnego wakatu może nie być.
– Jeśli organizacja chce budować bazę kandydatów na przyszłość, nie widzę w tym nic niewłaściwego, pod warunkiem że mówi o tym wprost – podkreśla Paulina Łączek-Ciećwierz.
Nawet co piąta oferta może nie kończyć się zatrudnieniem
Skala zjawiska nie jest w Polsce dokładnie znana. Nie ma wiarygodnych danych pokazujących, jaki procent wszystkich ogłoszeń to oferty widmo. Eksperci wskazują jednak, że problem istnieje.
– Różnorodne analizy szacują, że od kilkunastu do nawet ponad 20 proc. publikowanych ofert może nie prowadzić do faktycznego zatrudnienia kandydata na dane stanowisko – mówi Karolina Lis, senior director w Hays Poland.
Według niej międzynarodowe badania pokazują również, że nawet 40 proc. firm przynajmniej raz opublikowało ofertę pracy bez realnej potrzeby zatrudnienia w danym momencie.
Trzeba jednak uważać z interpretacją tych liczb. Brak zatrudnienia po opublikowaniu ogłoszenia nie oznacza automatycznie, że oferta była fikcyjna.
Po tym poznasz „ofertę widmo”
Kandydat nie ma oczywiście możliwości zajrzenia do firmowych dokumentów i sprawdzenia, czy rekrutacja rzeczywiście się odbywa. Może jednak zwrócić uwagę na kilka sygnałów ostrzegawczych.
Podejrzane może być między innymi: wielokrotne odświeżanie tego samego ogłoszenia,oferta wisząca przez wiele tygodni lub miesięcy, regularne publikowanie identycznego ogłoszenia, bardzo ogólny opis stanowiska, brak informacji o zespole i konkretnych obowiązkach, brak jakiejkolwiek widocznej aktywności rekrutacyjnej.
– Jeśli dana oferta jest stale odświeżana przez wiele tygodni lub miesięcy czy organizacja regularnie publikuje to samo ogłoszenie na portalach pracy, to może to wzbudzić wątpliwości – wskazuje Karolina Lis.
Sprawdź firmę, zanim wyślesz CV
Co może zrobić kandydat? Przede wszystkim warto sprawdzić datę publikacji ogłoszenia i jego historię. Dobrym pomysłem jest także zajrzenie na profil firmy w serwisie LinkedIn oraz profile osób odpowiedzialnych za rekrutację.
Warto sprawdzić, czy podobne stanowisko nie jest oferowane przez firmę nieprzerwanie od kilku miesięcy.
Jeżeli coś się nie zgadza, można po prostu zapytać rekrutera.
– Można skontaktować się z rekruterem i zapytać o etap procesu lub planowany termin zatrudnienia – radzi Karolina Lis.
To proste pytanie może szybko pokazać, czy za ogłoszeniem stoi konkretna rekrutacja.
Nie każda długo otwarta oferta to oszustwo
Eksperci podkreślają, żeby nie wpadać w drugą skrajność. Oferta wisząca przez kilka miesięcy nie musi oznaczać, że firma próbuje kogokolwiek oszukać.
Część przedsiębiorstw prowadzi rekrutację ciągłą. Dotyczy to szczególnie stanowisk, na których często dochodzi do zmian pracowników. Inne firmy chcą mieć przygotowaną bazę kandydatów, gdy pojawi się wakat.
Zdarza się też, że rekrutacja zostaje wstrzymana z powodu cięć budżetowych albo zmian organizacyjnych. Ogłoszenie może wtedy przez pomyłkę nadal znajdować się w internecie.
W dużych firmach dodatkowym problemem są systemy rekrutacyjne, które automatycznie odświeżają ogłoszenia. Czasem nikt po prostu nie zamyka publikacji.
Najgorsze jest wprowadzanie kandydatów w błąd
Granica między normalnym opóźnieniem a „ofertą widmo” jest więc dość cienka. Kluczowa jest transparentność.
Jeżeli firma nie zatrudnia teraz, ale zbiera CV na przyszłość – powinna o tym powiedzieć. Jeżeli rekrutacja została wstrzymana – kandydaci również powinni dostać taką informację.
– Problemem nie jest samo ogłoszenie istniejące przez kilka miesięcy ani jego ponowna publikacja. Problemem jest rozbieżność pomiędzy tym, co firma komunikuje kandydatowi, a tym, jaki jest rzeczywisty status i cel prowadzonej rekrutacji – mówi Paulina Łączek-Ciećwierz.
Dla osoby szukającej pracy nie każda oferta, którą znajdziemy w internecie, musi oznaczać realny wakat. Zanim poświęcimy kilka godzin na przygotowanie CV, listu motywacyjnego i rozmowy rekrutacyjne, warto sprawdzić, czy firma rzeczywiście kogoś teraz szuka.