Z każdej złotówki rolnik dostaje tylko 15 groszy. Nożyce cenowe napędzają długi w sektorze

Coraz więcej rolników z niepokojem patrzy na swoje konto, zastanawiając się, dlaczego mimo drożyzny w sklepach ich praca staje się nieopłacalna. Okazuje się, że za każdą złotówkę wydaną przez klienta na żywność, do kieszeni producenta trafia zaledwie kilkanaście groszy, co prowadzi do rosnącego zadłużenia. Istnieją jednak sposoby, by ominąć pośredników i zacząć wreszcie godnie zarabiać, a kluczem mogą być zarówno nowe technologie, jak i zaskakujące pomysły, które właśnie pojawiły się na szczeblu rządowym.

Część ciągnika z transparentem MARŻA POŚREDNIKA DOBIJA ROLNIKA podczas protestu rolników w Środzie Wielkopolskiej. Manifestacja ukazuje niezadowolenie z niskich cen skupu produktów rolnych, o czym więcej przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: Beniamin Piłat - Radio ESKA Część ciągnika z transparentem "MARŻA POŚREDNIKA DOBIJA ROLNIKA" podczas protestu rolników w Środzie Wielkopolskiej. Manifestacja ukazuje niezadowolenie z niskich cen skupu produktów rolnych, o czym więcej przeczytasz na Super Biznes.
  • Rolnik otrzymuje średnio tylko około 15% ceny produktu widocznej w sklepie.
  • Ceny skupu spadły o 10,9%, a zadłużenie sektora przekroczyło 646 mln zł.
  • Sprzedaż bezpośrednia i handel internetowy mogą zwiększyć marżę nawet o 15–30%.

Nożyce cenowe i rosnące długi. Dlaczego produkcja rolna przestaje się opłacać?

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) z początku tego roku rysują niepokojący obraz dla polskiego rolnictwa. Okazuje się, że w grudniu zeszłego roku ceny, jakie rolnicy otrzymywali za swoje produkty, spadły średnio o 10,9% w porównaniu do roku poprzedniego. W tym samym czasie konsumenci za żywność w sklepach płacili o 3,7% więcej. Ta coraz większa rozbieżność, nazywana często „nożycami cenowymi”, obrazuje głębszy problem. Jak wynika z analiz Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz firmy badawczej UCE RESEARCH, koszt surowca, czyli tego, co wytworzył rolnik, to zaledwie 15% ostatecznej ceny, jaką widzimy na paragonie. Spadki w skupie są szczególnie bolesne w kluczowych sektorach produkcji rolnej. Cena mleka spadła aż o 23,1% rok do roku, osiągając poziom 1,99 zł za litr, a pszenicy o 19,1%, co daje cenę 73,79 zł za decytonę. Jednocześnie, jak pokazują analizy UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, duże sieci handlowe podnoszą ceny dla konsumentów, tłumacząc to odbudową swoich marż oraz rosnącymi kosztami pracy i transportu. Co ciekawe, podwyżki nie są równomierne, najbardziej drożeje mięso (o 6,7%) i używki, podczas gdy ceny warzyw i owoców spadają.

Niskie ceny w skupie i rosnące koszty produkcji bezpośrednio przekładają się na pogarszającą się kondycję finansową gospodarstw. Potwierdzają to dane z Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor, z których wynika, że łączne zaległości polskiego rolnictwa przekroczyły już 646 milionów złotych. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się producenci zbóż i roślin strączkowych, których zadłużenie w ciągu ostatniego roku wzrosło aż o 93%, osiągając poziom 20,7 miliona złotych. Dramatycznie wygląda również sytuacja hodowców trzody chlewnej. W styczniu tego roku, aby wyprodukować jednego tucznika, musieli dołożyć do interesu około 360 złotych, co oznacza, że ponosili stratę na każdej sprzedanej sztuce. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, o którym informuje portal Forów Wielkopolskich, czyli rosnący napływ na polski rynek tańszych produktów rolnych z Niemiec, co jeszcze bardziej obniża ceny i utrudnia konkurowanie rodzimym producentom.

Jak ominąć pośredników? Sprzedaż bezpośrednia i nowe propozycje rządu

W obliczu spadającej opłacalności produkcji w tradycyjnym modelu, wielu rolników szuka sposobów na dotarcie do klienta z pominięciem pośredników. Coraz popularniejszym rozwiązaniem staje się sprzedaż bezpośrednia i rolniczy handel detaliczny. Z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) wynika, że w zeszłym roku z takich form sprzedaży korzystało już ponad 37 tysięcy gospodarstw w Polsce. Ten trend doskonale wpisuje się w dynamiczny rozwój internetowej sprzedaży żywności, czyli rynku e-grocery. Według Krajowej Izby Gospodarczej, jest on już wart 9,9 miliarda złotych i rośnie w imponującym tempie 22,4% rocznie. Jak pokazują analizy Centrum Doradztwa Rolniczego, sprzedaż bezpośrednia przez internet może pozwolić rolnikowi na zwiększenie swojej marży nawet o 15 do 30%. Dobrym przykładem specjalizacji w krótkich łańcuchach dostaw jest pszczelarstwo, gdzie liczba rolników prowadzących sprzedaż bezpośrednią miodu i innych produktów pszczelich wzrosła z nieco ponad 5 tysięcy w 2015 roku do ponad 12,6 tysiąca w roku 2024.

Problem rosnącej luki między cenami w skupie a na półkach sklepowych dostrzegany jest również przez stronę rządową, która zapowiada działania mające wzmocnić pozycję rolników w łańcuchu dostaw. Pod koniec grudnia ubiegłego roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uruchomiło „Portal Rolnika” z nową funkcją „Moje produkty”, która pozwala na bezpłatne promowanie swojej oferty na specjalnej Mapie produktów rolnych. Resort rolnictwa zasugerował także, aby Krajowa Grupa Spożywcza przejęła sieć sklepów Carrefour, co mogłoby ułatwić polskim producentom dostęp do handlu wielkopowierzchniowego. Ponadto, jak donosi Krajowa Rada Izb Rolniczych, rząd rozważa wprowadzenie obowiązku umieszczania na etykietach informacji o tym, jaki procent ceny produktu trafia bezpośrednio do rolnika. Taki ruch miałby na celu zwiększenie świadomości konsumentów i pokazanie, jak kształtują się koszty i marże na poszczególnych etapach produkcji żywności.

Komornik chce zlicytować część mieszkania za długi byłego męża

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki