Z informacji, do których dotarła „Gazeta Pomorska” wynika, że pieniądze które zniknęły z kont zakonu pochodziły ze sprzedaży działek. Kiedy zakonnicy zorientowali się, że brakuje ponad 10 milionów złotych, postanowili zlecić audyt.
Z raportu sporządzonego na zlecenie nowego prowincjała zakonu ojca Dariusza Andrzejewskiego ma wynikać, że pieniądze zniknęły przez rozrzutność poprzedniego prowincjała i ekonoma prowincjonalnego, którzy zarządzali zgromadzeniem przez 3 poprzednie kadencje. Duchowni mieli wydawać pieniądze na prywatne potrzeby m.in. zagraniczne podróże, kupować drogie sprzęty, materiały do remontów rodzinnych posiadłości, a także wypłacać spore kwoty gotówki. Część pieniędzy miała też być źle zainwestowana.
Czytaj: Konflikt ZAiKS - ŚDM. Po czyjej stronie stanęło Ministerstwo Kultury?
Raport z audytu trafił do biura Generalnego Zgromadzenia Świętego Ducha w Rzymie. Jednak, jak podaje „Gazeta Pomorska”, reakcja duchownych była zaskakująca – zawieszono ojca Andrzejewskiego, który zlecił audyt.
Marek Buchwałd z Prokuratury Okręgowej w Słupsku informuje, że postępowanie dotyczy niegospodarności i możliwości nierzetelnego dysponowania finansami Zgromadzenia Ducha Świętego w Bydgoszczy. Miało do nich dochodzić w latach 2004-2015. Z zawiadomienie, które otrzymała prokuratura wynika, że mowa o kwocie 10,5 mln złotych.
Postępowanie prowadzone jest w sprawie, nikomu jeszcze nie przedstawiono zarzutów.
Źródło: pomorska.pl, tvn24.pl; oprac. MK