- Złodzieje ukradli ciężarówkę Nestle z 12 tonami (ponad 413 tys. sztuk) batoników KitKat z nowej serii, które miały trafić m.in. do Polski.
- Kradzież, która miała miejsce w zeszłym tygodniu, przypomina scenariusz komedii kryminalnej, a skradziony towar i ciężarówka zniknęły bez śladu.
- Nestle prosi o pomoc w odnalezieniu batoników, które mają unikalny kod partii, umożliwiający sprawdzenie, czy pochodzą ze skradzionego transportu.
- Ten nietypowy incydent to poważny problem dla koncernu, który mimo trudności w odzyskaniu towaru, próbuje utrudnić jego sprzedaż.
Zuchwała kradzież 12 ton słodyczy. Co dokładnie zginęło?
To historia, która brzmi jak scenariusz komedii kryminalnej, ale dla szwajcarskiego koncernu Nestle to poważny problem. W ubiegłym tygodniu doszło do zuchwałej kradzieży całej ciężarówki wypełnionej po brzegi słodyczami. Do zuchwałej kradzieży batoników KitKat doszło w zeszłym tygodniu, a łupem złodziei padło ponad 413 tysięcy sztuk słodyczy. Łączna waga skradzionego towaru to aż 12 ton. Co istotne, nie były to zwykłe batoniki, a produkty z zupełnie nowej serii.
Ciężarówka wyruszyła z zakładu produkcyjnego w północnych Włoszech, a jej trasa wiodła przez kilka europejskich krajów. Jednym z kluczowych rynków, na który miał trafić ten transport, była Polska. Przedstawiciele koncernu Nestle, właściciela marki KitKat, nie zdradzają, w którym dokładnie miejscu doszło do kradzieży. Zarówno pojazd, jak i cały ładunek dosłownie zapadły się pod ziemię i do tej pory nie udało się ich odnaleźć.
Polecany artykuł:
Jak koncern Nestle planuje odnaleźć skradzione batoniki?
Choć odzyskanie całego transportu może być niezwykle trudne, koncern Nestle ma sprytny plan, jak przynajmniej mocno utrudnić złodziejom sprzedaż trefnego towaru. Firma postanowiła zaangażować w akcję poszukiwawczą... swoich klientów. Jak to możliwe? Kluczem do wszystkiego jest unikalny kod partii produkcyjnej.
Okazuje się, że wszystkie skradzione batoniki pochodzą z jednej, konkretnej partii. Oznacza to, że każdy z ponad 413 tysięcy wafli ma na opakowaniu dokładnie ten sam numer. Chociaż skradziona ciężarówka Nestle wciąż nie została odnaleziona, firma ma sprytny plan na utrudnienie życia złodziejom. Koncern uruchomił specjalną stronę internetową, na której każdy może sprawdzić, czy batonik, który właśnie kupił, nie pochodzi z pechowego transportu. Wystarczy wpisać numer partii z opakowania, a system natychmiast poinformuje, czy mamy do czynienia z legalnym produktem, czy może z częścią łupu złodziei. Link znajdziecie TUTAJ.
Czy skradzione KitKaty trafią na czarny rynek w Polsce?
Fakt, że Polska była jednym z docelowych rynków dla skradzionego transportu, sprawia, że istnieje realne ryzyko, iż słodycze pojawią się w nieoficjalnym obiegu właśnie w naszym kraju. Złodzieje najprawdopodobniej będą próbowali jak najszybciej pozbyć się towaru, wprowadzając go na rynek bocznymi kanałami. Batoniki mogą pojawić się na targowiskach, w małych, niesieciowych sklepach czy na platformach sprzedażowych w internecie, często w podejrzanie niskiej cenie.
Polecany artykuł: