- Lot ewakuacyjny kosztuje aż 2300 euro od pasażera — i to na własny koszt podróżnego
- Ponad 10 tysięcy Polaków utknęło w ZEA i Omanie, część potrzebuje specjalnego lotu medycznego z wojskiem
- Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Izrael już sprowadzają swoich obywateli do domu
- Przestrzeń powietrzna w rejonie Zatoki Perskiej jest zamknięta po ataku na Iran i jego odwecie
Spis treści
Lot ewakuacyjny za 2300 euro. "Ministerstwo zdaje sobie sprawę, że bilet jest drogi"
Finlandia wyczarterowała samolot z Maskatu w Omanie do Helsinek. Może zabrać od 100 do 200 pasażerów. Problem w tym, że każdy musi zapłacić za bilet z własnej kieszeni — około 2300 euro, czyli 9 840 zł.
Dyrektor departamentu konsularnego fińskiego MSZ Jussi Tanner przyznał wprost, że cena jest wysoka. Tłumaczył, że składają się na nią rosnące koszty ubezpieczeń, droższe paliwo oraz dodatkowe wydatki związane z dotarciem samolotu do Omanu.
Nie wiadomo też, ile osób zdąży dotrzeć na miejsce ewakuacji. Ci, którzy przebywają w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, muszą samodzielnie zorganizować transport do Omanu — to dodatkowy koszt i logistyczne wyzwanie.
Tysiące uwięzionych w strefie konfliktu
Przestrzeń powietrzna nad Zatoką Perską została zamknięta po ataku amerykańsko-izraelskim na Iran i odwetowym uderzeniu Teheranu. W pułapce znaleźli się turyści, pracownicy kontraktowi i ich rodziny z dziesiątek krajów.
Ponad trzy tysiące obywateli Finlandii przebywa w strefie objętej konfliktem. Najwięcej — około 2400 — w ZEA. Kolejne grupy to Katar (ok. 350 osób), Izrael (ok. 230) i Arabia Saudyjska (ok. 180).
Problemy dotknęły też setki turystów wypoczywających w Azji. Osoby wracające z Tajlandii, Malediwów, Sri Lanki, Wietnamu czy Indonezji nie mogą wrócić do domu, bo połączenia powrotne często przebiegają przez Dubaj lub Dohę.
Polska wysyła wojsko. Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
W Polsce sytuacja wygląda inaczej. Resort spraw zagranicznych zidentyfikował ponad 100 rodaków wymagających szczególnej pomocy — m.in. chorych i osób w trudnej sytuacji. Do ich ewakuacji skierowano samoloty Sił Powietrznych.
Polacy z regionu wracają do kraju wznawianymi połączeniami lotniczymi. Jest jednak grupa naszych obywateli wymagająca szczególnego wsparcia
— poinformował rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
W sumie w ZEA i Omanie przebywa ponad 10 tysięcy Polaków. Część z nich już wraca dzięki wznawianym lotom komercyjnym.
Wyścig ewakuacyjny. Które kraje już sprowadziły swoich obywateli?
Rządy z całego świata intensywnie działają, by ściągnąć swoich obywateli z niebezpiecznego regionu. Francja wylądowała pierwszym lotem repatriacyjnym w Paryżu już w środę — samolot wystartował z Omanu. Włochy ewakuowały grupę studentów z Dubaju.
Niemcy wysłały czarterowy samolot, który wylądował we Frankfurcie. Na pokładzie priorytetowo znalazły się dzieci, kobiety w ciąży i osoby niepełnosprawne. Wielka Brytania wyczarterowała loty z Omanu dla ponad 130 tysięcy swoich obywateli przebywających na Bliskim Wschodzie.
Izrael sprowadził pierwszych uwięzionych obywateli — dwa loty repatriacyjne wylądowały w Tel Awiwie. USA poinformowały, że od początku konfliktu do domu bezpiecznie wróciło już 18 tysięcy Amerykanów.
Norwegia wysłała "zespół ratunkowy" do Dubaju, wspierający tamtejszą ambasadę w obsłudze ponad 1500 zarejestrowanych Norwegów. Część krajów, jak RPA, odwołała własne plany ewakuacyjne i odesłała obywateli na loty komercyjne.