- Program "Czyste Powietrze" stał się problemem dla beneficjentów, którzy po przekazaniu zaliczek firmom (np. Columbus Energy) zostali z niezrealizowanymi inwestycjami i wezwaniami do zwrotu pieniędzy.
- Były dyrektor Columbus Energy ujawnia agresywne techniki sprzedaży stosowane przez firmę, bazujące na manipulacji i presji, aby maksymalizować zyski.
- Skala problemu jest duża: około 13 tysięcy nierozliczonych zaliczek na łączną kwotę blisko 750 milionów złotych dotyczy różnych firm.
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje specustawę, która ma zwolnić poszkodowanych z obowiązku zwrotu zaliczek, a NFOŚiGW apeluje o zgłaszanie spraw organom ścigania.
"Czyste Powietrze" i niewykonane inwestycje
Rządowy program „Czyste Powietrze” miał pomóc w walce ze smogiem i obniżyć koszty ogrzewania. W praktyce niektórzy uczestnicy zostali z długami i niedokończonymi inwestycjami. Jedną z firm wskazywanych przez poszkodowanych jest Columbus Energy.
Pani Monika relacjonuje w reportażu TVN, że umowa obejmowała wymianę okien, montaż nowego źródła ciepła – pieca na pellet – ocieplenie budynku i instalację fotowoltaiki. Całość miała zostać zrealizowana w 90 dni. Mimo tych zapewnień prace nie ruszyły. Pan Tomasz mówi wprost, że po mrozach temperatura w jego domu spadała nawet do minusowych wartości.
Sprzedaż pod presją i obietnice
Były dyrektor Columbus Energy S.A. twierdzi, że problemy zaczęły się po włączeniu zewnętrznej struktury sprzedażowej. Jak podkreśla, stosowano agresywne techniki i silną presję na podpisywanie umów. W nagraniach, które trafiły do sieci, słychać sugestie, by za wszelką cenę doprowadzić do finalizacji kontraktu.
Klienci opisują wizyty przedstawicieli handlowych jako bardzo przekonujące. Pani Lidia i pan Grzegorz przyznają, że uwierzyli w zapewnienia o wysokim dofinansowaniu, zwłaszcza że program był państwowy. Liczyli na 100 proc. wsparcia, szczególnie w obliczu choroby męża.
43 tys. zł do zwrotu i 750 mln zł nierozliczonych zaliczek
Problemem okazał się mechanizm zaliczek. 50 proc. dofinansowania trafiało bezpośrednio na konto wykonawcy. Gdy inwestycja nie została zrealizowana, fundusz wzywał do zwrotu pieniędzy beneficjenta, a nie firmy. W przypadku pani Lidii i pana Grzegorza chodzi o ponad 43 tys. zł.
Inni, jak pani Violetta i pan Dariusz, po rozwiązaniu umowy zostali obciążeni dodatkowymi kosztami – 1900 zł kary oraz opłatą za audyt.
Skala zjawiska jest ogromna. Obecnie liczba nierozliczonych zaliczek w programie sięga około 13 tysięcy, a ich łączna wartość to blisko 750 milionów złotych.
Reakcja NFOŚiGW i ministerstwa klimatu
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej apeluje do poszkodowanych o zgłaszanie spraw policji i prokuraturze. Przedstawiciele funduszu podkreślają, że szybka reakcja może pomóc w ograniczeniu skali nadużyć. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało przygotowanie specustawy, która ma umożliwić zwolnienie części beneficjentów z obowiązku zwrotu nierozliczonych zaliczek. Resort deklaruje, że rozwiązania mogą zostać przyjęte w ciągu kilku miesięcy.
