- Zdaniem historyków i dziennikarzy Kuehne + Nagel, gigant logistyczny należący do zmarłego właśnie drugiego najbogatszego Niemca Klausa-Michaela Kühnego, wzbogacił się na transporcie mienia skradzionego Żydom przez nazistów w czasie II wojny światowej.
- Firma miała monopol na transport wyposażenia z około 70 tys. splądrowanych żydowskich domów w ramach operacji „M-Aktion” (1942-1944).
- W przeciwieństwie do wielu niemieckich przedsiębiorstw, Kuehne + Nagel konsekwentnie odmawia otwarcia swoich archiwów i pełnego rozliczenia z nazistowską przeszłością.
Zmarł najbogatszy Niemiec. Przemilczana mroczna historia firmy Klausa-Michaela Kühne
Trudno znaleźć dużą niemiecką firmę, która nie miałaby w swojej historii czarnej karty współpracy z III Rzeszą. Obecni producenci artykułów chemicznych, elektroniki, samochodów, a nawet duże banki były zaprzęgnięte do niemieckiej machiny wojennej i umożliwiły Hitlerowi podbój Europy oraz wymordowanie milionów ludzi. Wielu gigantów rozliczyło się ze swojej wstydliwej przeszłości. Inni jednak do dziś skrzętnie ją ukrywają.
Właśnie zmarł jeden z najbogatszych Niemców. Klaus-Michael Kühne odszedł w nocy z 23 na 24 sierpnia. W medialnych komunikartach jest wspominany jako genialny przedsiębiorca, mecenas sztuki i filantrop. Trudno jednak jest przejść obojętnie nad źródłem jego bogactwa. Wiele wskazuje na to, że osoby, po których przejął finansowe imperium, wzbogaciły się na grabieży majątków ofiar największego ludobójstwa w Europie.
Jak wynika z dokumentów historycznych, nazistowska przeszłość firmy Kuehne + Nagel polegała na jej kluczowej roli w tzw. operacji M-Aktion. W latach 1942-1944 firma, kierowana wówczas przez ojca i wuja zmarłego miliardera, zarządzała transportem mienia zagrabionego z blisko 70 tys. żydowskich domów w okupowanej Europie. Jak podawał "Forbes", do Niemiec trafiło wówczas ponad 40 statków i prawie 27 tys. wagonów towarowych wypełnionych meblami i dobytkiem ofiar Holokaustu. Historyk Frank Bajohr, dyrektor Centrum Studiów nad Holokaustem w Monachium, określił te działania jako „coś na kształt okradania grobów".
W przeciwieństwie do wielu niemieckich koncernów, które odpokutowały za swoją nazistowską przeszłość, firma Kuehne + Nagel konsekwentnie unikała otwarcia archiwów i publicznej debaty. Jej przedstawiciele przez lata twierdzili, że dokumenty z okresu wojny uległy zniszczeniu. Sam Klaus-Michael Kühne w jednym z nielicznych wywiadów na ten temat dla "SonntagsZeitung" stwierdził, że uważa za „dziwne” powracanie do dawnej historii i „w pewnym momencie rzeczy muszą zostać zapomniane". Według dziennikarza Davida de Jonga, autora książki „Billionaires in the Service of the Nazis", Kühne miał osobiście zablokować publikację 180-stronicowego opracowania na temat historii firmy, które zawierało niewygodne dla niego fakty.Czy firma kiedykolwiek weźmie pełną odpowiedzialność za udział w zbrodniczym procederze? Wraz z upływem lat coraz trudniej jest w to uwierzyć.