- Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaproponowała zrównanie wieku emerytalnego dla bezdzietnych kobiet i mężczyzn, co jest również postulatem prezydenta Karola Nawrockiego.
- Propozycja ta budzi pytanie, czy bezdzietne kobiety będą musiały pracować 5 lat dłużej, wywołując szeroką debatę na temat całego systemu emerytalnego.
- Posłanka Anna Maria Żukowska sprzeciwia się różnicowaniu wieku emerytalnego ze względu na posiadanie dzieci, postulując równy wiek dla wszystkich kobiet i mężczyzn.
- Żukowska argumentuje, że różnicowanie to konserwuje nierówności, ignoruje czynniki takie jak bezpłodność czy osobiste wybory, i może prowadzić do animozji społecznych.
Zrównanie wieku emerytalnego dla bezdzietnych kobiet
Debata o systemie emerytalnym w Polsce znów nabiera rumieńców. Wszystko za sprawą propozycji, którą przedstawiła ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jej zdaniem wiek emerytalny kobiet powinien być powiązany z posiadaniem dzieci. Mówiąc wprost: te kobiety, które nie zdecydowały się na macierzyństwo, miałyby pracować tak długo, jak mężczyźni, czyli do 65. roku życia.
„Jeżeli kobieta ma dzieci – to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci, a dzisiaj co druga kobieta ma taki (najczęściej) wybór życiowy, że nie ma dzieci – to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni” – wyjaśniła ministra Pełczyńska-Nałęcz.
"To szkodliwe i zbędne". Ostra krytyka ze strony Lewicy
Propozycja ministry Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz spotkała się z ostrą reakcją, zwłaszcza ze strony Lewicy. Posłanka Anna Maria Żukowska, goszcząc na antenie Radia ZET, zaznaczyła, że jej ugrupowanie jest przed dużą debatą na temat całego systemu emerytalnego i nie popiera wprowadzania pojedynczych, wyrywkowych zmian. Żukowska wcześniej skrytykowała pomysł na platformiew X. „A ja się nie zgadzam” – napisała krótko, po czym w punktach rozbiła argumentację stojącą za zróżnicowaniem wieku emerytalnego. Jej zdaniem taki pomysł utrwala stereotyp, że opieką nad dziećmi zajmuje się wyłącznie matka, podczas gdy celem powinno być partnerskie dzielenie obowiązków.
Najmocniej wybrzmiały jednak argumenty dotyczące sytuacji życiowych, na które kobiety często nie mają wpływu. Zdaniem posłanki Lewicy Anny Marii Żukowskiej, proponowane zmiany w wieku emerytalnym kobiet byłyby szkodliwe i niepotrzebne, ponieważ karałyby kobiety za bezpłodność, problemy zdrowotne czy brak partnera. „Czy jeżeli w związku bezpłodny jest mężczyzna, to kobieta ma go rzucić bo będzie mieć wyższy wiek emerytalny, jak nie urodzi? (...) A kobietę chorą onkologicznie będziemy dodatkowo karać za to, że ma wycięte jajniki?” – pytała retorycznie Żukowska.
Podkreśliła, że bezpłodność jest chorobą cywilizacyjną i warunkowanie od niej praw emerytalnych jest nie tylko niesprawiedliwe, ale i rodziłoby nowe konflikty społeczne.
