Paliwo w Polsce droższe niż w Szwecji! Rząd Tuska milczy ws. powrotu CPN

Ceny paliw 2026 rosną w zastraszającym tempie, a wizja paliwa po 8 zł staje się coraz bardziej realna. Rząd premiera Donalda Tuska analizuje trzy możliwe scenariusze reakcji na kryzys, który uderza w portfele milionów Polaków, ale sprawa powrotu pakietu "CPN" nie jest jasna.

Donald Tusk, Orlen
Autor: Chung Sung-Jun/Pool Photo via AP; Vytautas Kielaitis/ Shutterstock
  • Czy paliwo po 8 zł za litr to tylko kwestia czasu? Eksperci wskazują, że ten pułap może zostać osiągnięty przez konflikty na Bliskim Wschodzie i zagrożenie huraganowe w USA.
  • Rząd Donalda Tuska na razie odmawia powrotu do "pakietu CPN" (obniżek podatków), tłumacząc to ogromnym kosztem dla budżetu, który wyniósł wcześniej 4,7 mld zł.
  • Powrót do obniżek jest możliwy, ale dopiero po przekroczeniu 8 zł/litr – jednak eksperci sugerują, że ewentualny "CPN 2.0" będzie mniej hojny niż poprzednio.
  • Polska ma wciąż niższe ceny paliw niż średnia UE (1,60 EUR vs 1,75 EUR), co może sprawić, że rząd nie będzie czuł presji do interwencji, mimo niezadowolenia kierowców.

Trzy scenariusze na stole. Co zrobi rząd Tuska?

Eksperci nie mają wątpliwości, że w czarnym scenariuszu przekroczenie psychologicznej bariery 8 złotych za litr jest tylko kwestią czasu. Według analityczki Urszuli Cieślak z BM Reflex, wysokie ceny paliw w 2026 roku to efekt nie tylko konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale też nadchodzącego sezonu huraganów w USA.

Co zrobi rząd Tuska? Na stole są trzy scenariusze. Pierwszy, to powrót do obniżki podatków. Pamiętacie jeszcze wiosenne ulgi? Gdy rząd Donalda Tuska wprowadził tzw. "pakiet CPN", ceny na stacjach na chwilę spadły. Czy obniżka VAT-u i akcyzy powróci? Na razie Ministerstwo Energii nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie.

Zdaniem Cieślak cytowanej przez Business Insider, rząd Donalda Tuska prawdopodobnie nie zdecyduje się na interwencję, dopóki cena benzyny nie zbliży się do psychologicznej granicy, a paliwo po 8 zł za litr nie stanie się faktem. Takiej decyzji sprzyja kalendarz polityczny. W 2027 roku odbędą się wybory parlamentarne, a obecna ekipa rządząca doskonale wie, że to właśnie drożyzna pomogła jej wygrać w 2023 roku i równie dobrze może stać się przyczyną porażki za kilkanaście miesięcy. Powrót do niższych podatków byłby więc ruchem czysto politycznym.

Miłosz Motyka, minister Energii [IMPACT 2026]

Rząd zaciśnie pasa i nie pomoże kierowcom?

Taka pomoc ma jednak swoją cenę. I to niemałą. Wiosenny "pakiet CPN" kosztował budżet państwa aż 4,7 mld zł. W rządzie nie brakuje głosów, że na powtórkę nas po prostu nie stać. Głównym przeciwnikiem takiego rozwiązania jest minister finansów Andrzej Domański, nazywany "strażnikiem budżetu". Minister finansów Andrzej Domański wskazuje, że ponowne uruchomienie tak kosztownego programu w obliczu ogromnych wydatków na zbrojenia i programy społeczne byłoby dla budżetu państwa ogromnym obciążeniem. Do tego dochodzi jeszcze jeden argument: co, jeśli wysokie ceny ropy zostaną z nami na lata? Wprowadzenie ulg podatkowych teraz oznaczałoby, że ich wycofanie przed wyborami w 2027 roku byłoby politycznie niemożliwe.

Jest też trzecia, chyba najbardziej frustrująca dla kierowców opcja. Rynek powoli przyzwyczaja się do niestabilności. Ropa jest droga, ale nie ekstremalnie droga. W tym wariancie wysokie ceny paliw w 2026 roku staną się nową normalnością – na tyle uciążliwą dla kierowców, by narzekać, ale niewystarczająco dramatyczną, by zmusić rząd do kosztownej interwencji. Dla państwowej kasy to scenariusz idealny. Kierowcy są sfrustrowani, ale próg ich bólu nie zostaje przekroczony, a miliardy złotych zostają w budżecie. Małym pocieszeniem może być fakt, że ceny nad Wisłą i tak wciąż należą do niższych w Unii Europejskiej.

Źródło: Business INsider, Super Express

Quiz. Motoryzacyjna geografia. Wiesz, gdzie produkują te samochody?
Pytanie 1 z 16
Skąd pochodzi Toyota?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki