Koniec pakietu CPN. Stacje paliw podnoszą ceny nawet o 80 gr na litrze
Kierowcy muszą przygotować się na wyższe rachunki na stacjach benzynowych. Wraz z końcem czerwca wygasa tak zwany pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej), który przez ostatnie miesiące sztucznie utrzymywał ceny paliw na niższym poziomie. Jak tłumaczy w rozmowie z Polską Agencją Prasową analityczka biura Reflex, Urszula Cieślak, podwyżki są nieuniknione.
– Z całą pewnością od 1 lipca podrożeją zarówno benzyny, jak i olej napędowy – stwierdza wprost ekspertka.
Głównym powodem jest powrót stawki podatku VAT z preferencyjnych 8 proc. do standardowego poziomu 23 proc. Sama ta zmiana jest na tyle duża, że teoretycznie mogłaby podbić ceny na pylonach nawet o ponad 50 groszy na litrze. Choć jak wynika z analiz biura Reflex, podwyżka cen paliw od 1 lipca powinna wynieść ok. 30-50 groszy na litrze, to w praktyce jest zdecydowanie wyższa i sięga nawet 80 gr/l - o czym przekonał się reporter radia Eska.
- Ceny wystrzeliły w górę średnio o 80 gr na litrze. W tej chwili w Bełchatowie za popularną 95 trzeba zapłacić od 6 zł 40 gr do 6 zł 82 gr. Cena oleju napędowego waha się od 6,50 do prawie 7 zł za litr - informuje reporter radia Eska Rafał Różycki.
O północy z poniedziałku na wtorek, na stacjach tankowania w całej Polsce nastąpiło podnoszenie cen paliw. - Właśnie stoimy sobie przy pylonie. Zmieniam ceny oleju napędowego. Cena była 5,84 zł za litr i teraz muszę zmienić na 6,50 zł. Poszło. I teraz zmieniamy cenę benzyny 95 z ceny 5,59 zł/l na 6,41 zł/l - mówiła w radiu Eska pracownica jednej ze stacji paliw w Bełchatowie.
Skąd ta różnica? Na ostateczną cenę wpływają też inne czynniki, takie jak marże stacji czy hurtowe notowania paliw. Niestety, tu też nie ma dobrych wieści. – W hurcie nie przewidujemy gwałtownych obniżek, więc trudno będzie skompensować wzrost stawki VAT – dodaje Urszula Cieślak.
Wrócą większe różnice w cenach na stacjach
Podwyżka to nie jedyna zmiana, jaką odczujemy w portfelach. W czasie obowiązywania pakietu CPN ceny paliw na stacjach w całej Polsce były do siebie bardzo zbliżone. Mechanizm cen maksymalnych, ustalanych przez Ministra Energii, sprawiał, że nawet na drogich z natury stacjach autostradowych nie mogły one przekroczyć określonego pułapu. Teraz to się zmieni.
– Zniknięcie tego mechanizmu spowoduje, że różnice między poszczególnymi stacjami będą znów bardziej wyraźne – wyjaśnia analityczka Reflex. Oznacza to, że znów warto będzie rozglądać się za tańszymi punktami i unikać tankowania "w trasie", jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Koniec pakietu CPN oznacza, że ponownie zobaczymy wyraźniejsze różnice w cenach paliw między poszczególnymi stacjami. Ekspertka zaznacza, że ten efekt może nie być widoczny od razu 1 lipca, ale z pewnością pojawi się w ciągu kilku kolejnych dni.
Co to był pakiet CPN i dlaczego rząd Tuska z niego rezygnuje?
Pakiet Ceny Paliwa Niżej (CPN) został wprowadzony przez rząd pod koniec marca w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen ropy naftowej po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. W jego ramach obniżono stawkę VAT na paliwa do 8 proc. oraz czasowo zredukowano akcyzę. To pozwoliło na administracyjne ustalanie cen maksymalnych.
Efekt był widoczny gołym okiem. Jak pokazują dane biura Reflex, tuż przed wprowadzeniem tarczy litr benzyny 95 kosztował średnio 7,16 zł, a diesla aż 8,75 zł. W ostatnim dniu czerwca, dzięki pakietowi, ceny te wynosiły odpowiednio 6,00 zł i 6,19 zł.
Dlaczego więc rząd Donalda Tuska rezygnuje z tego rozwiązania? Wyjaśnił to minister finansów Andrzej Domański. Podkreślił on, że pomoc od początku miała być tymczasowa. – Wiemy, że pakiet CPN – od samego początku było to bardzo jasno komunikowane – był pakietem tymczasowym, związanym z sytuacją na Bliskim Wschodzie, z wojną na Bliskim Wschodzie, z tym, że ceny ropy wystrzeliły do poziomu nawet 115-116 dolarów za baryłkę. Dzisiaj to jest 70 dolarów – powiedział minister w Polsat News. Decyzja rządu Donalda Tuska o wygaszeniu pakietu CPN jest argumentowana spadkiem cen ropy naftowej na światowych rynkach. W ocenie rządu sytuacja na tyle się ustabilizowała, że dalsze utrzymywanie wsparcia nie jest już konieczne.
