SuperBiz opinie Co trzeci mieszkaniec Polski seniorem. Sprawdź, co czeka nas w przyszłości

Co trzeci mieszkaniec Polski seniorem. Sprawdź, co czeka nas w przyszłości

09.07.2016, godz. 19:13
Seniorzy, starsi ludzie
foto: EAST NEWS

„Srebrne tsunami”, „siwienie elektoratu”, „srebrna gospodarka” – to pojęcia, które coraz częściej pojawiają się mediach. Najczęściej przy okazji dyskusji dotyczących starzenia się społeczeństwa. O tym zjawisku mówią dziś nie tylko demografowie, ale również ekonomiści oraz politycy. Stało się jednym z najważniejszych argumentów w sporach dotyczących wieku emerytalnego. Co oznacza?

Przeprowadzanie analiz na temat tego, jak w przyszłości wyglądać będzie liczba mieszkańców naszego kraju, jaka część z nich mieszkać będzie na wsi, a jaka w miastach, wreszcie – w jakim będą wieku – jest jednym z zadań Głównego Urzędu Statystycznego.  Analitycy z GUS-u, bazując m.in. na aktualnych danych dotyczących np. długości życia, liczby ludności, wskaźnika dzietności (to liczba dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym – 15-49 lat), migracji na pobyt stały (chodzi o liczbę o osób, które wyjeżdżają z Polski oraz liczbę tych, którzy do nas przyjeżdżają) opracowują długoterminowe prognozy, w których opisywana jest sytuacja naszego społeczeństwa za kilkadziesiąt lat.

Wkrótce co trzeci Polak będzie miał ponad 65 lat
Najnowszą tego typu prognozę GUS opublikował w 2014 r., obejmuje ona lata 2014-2050. Według prognozy w 2050 r. liczba ludności naszego kraju wyniesie 33 mln 951 tys., co oznacza spadek w porównaniu do roku 2013 o 4,55 miliona, czyli o 12 proc.
Wielu specjalistów podkreśla jednak, że groźny może okazać się nie tyle sam ubytek ludności, co zmiana struktury wiekowej społeczeństwa. Przez następne lata spadać będzie bowiem liczba dzieci, młodzieży i dorosłych, a wzrastać – liczba osób starszych – po 65 roku życia. W 2050 r., w stosunku do roku 2013 będzie ich o 5,4 miliona więcej.

Czytaj również: 40 mln zł dla seniorów. Są środki na domy opieki

Ogólnie udział osób starszych w populacji Polski przekroczy wtedy 35 proc. w miastach i 30 proc. na wsiach. W tym samym czasie liczebność najmłodszej grupy (0-14 lat) spadnie o 1,65 mln, zaś liczba osób w wieku 15-64 lata zmniejszy się o 8,3 mln (ubytki te będą dotkliwe zwłaszcza w miastach).

Mniej wnuków, więcej dziadków
Skalę zmian, jakie zajdą w Polskim społeczeństwie dobrze obrazuje tzw. indeks starości. Mówi on o tym, ilu dziadków (osób po 65 r. ż.) przypada na 1000 wnuków (w przedziale wiekowym 0-14 lat). W 2013 r. w Polsce na 1000 wnuków przypadało 983 dziadków. W 2050 r. na 1000 wnuków przypadać będzie 2693 dziadków.

Kolejna miarą, przywoływaną zwłaszcza w dyskusjach dotyczących wieku emerytalnego są proporcje między ludnością w wieku produkcyjnym (od 18 r. ż. do chwili osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego) a ludnością w wieku poprodukcyjnym.  Do 2050 r. obciążenie osób w wieku produkcyjnym grupą w wieku poprodukcyjnym wzrośnie z 28 (na 100) do 52. Można więc powiedzieć, że w tym roku na dwie osoby pracujące przypadać będzie jeden emeryt. Z jednym ważnym zastrzeżeniem.

Zobacz także: Szydło: ustawa o niższym wieku emerytalnym jeszcze w tym roku. A kiedy wejdzie w życie?

Takie dane dotyczą tylko sytuacji, w której wiek emerytalny w Polsce będzie stopniowo wydłużany do 67 r. ż. dla kobiet i mężczyzn. Gdyby w Polsce obowiązywał nadal wiek emerytalny na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn (lub gdyby do niego powrócono),  w 2050 r. na 100 pracujących przypadałoby aż 75 osób w wieku poprodukcyjnym.

Demografia, głupcze?
O znaczeniu przemian demograficznych dla przyszłości całego polskiego społeczeństwa (zresztą nie tylko polskiego, starzenie się społeczeństw to dotykający wielu społeczeństw) mówi dziś wielu ekspertów. Podkreślają oni, że demografia wpłynie na niemal wszystkie dziedziny naszego życia – całą gospodarkę, system emerytalny, system ochrony zdrowia. Wielu z nich mogłoby dziś użyć słynnego hasła kampanii wyborczej Bill Clintona – „Liczy się gospodarka, głupcze” (It’s the economy, stupid)  - w miejsce gospodarki wstawiając demografię.

Zmiany demograficzne są też jednym z najważniejszych argumentów w politycznych sporach dotyczących systemu emerytalnego. Ostatnio ten wątek pojawił się przy okazji zapowiedzi dotyczących całkowitej likwidacji OFE. Po raz kolejny zapewne usłyszymy o nim już za kilka dni. W najbliższy wtorek (12 lipca) rząd ma wydać opinię na temat prezydenckiego projektu ustawy obniżającej wiek emerytalny do poziomu 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, odwracającego reformę z 2012 r.

Może Cię zainteresować: Morawiecki: Emerytury mogą być wyższe nawet o 2400 zł

Ówczesny parlament uchwalił wówczas ustawę o stopniowym podwyższeniu wieku emerytalnego w Polsce do poziomu 67 lat, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet (wcześniej obowiązujący wiek to 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzna). Zgodnie z tymi przepisami od 1 stycznia 2013 r. każdego roku wiek emerytalny w Polsce wzrasta o trzy miesiące. Oznacza to, że zakładany wiek emerytalny (67 lat) mężczyźni osiągną w 2020 r., kobiety zaś w 2040 r.

Projekt przygotowany przez prezydenta Dudę zakłada przywrócenie wieku emerytalnego w Polsce do poziomu z 2012 r. Na początku lipca dokument ten zyskał pozytywną opinię części rządu (Komitetu Stałego Rady Ministrów). Program wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów przewiduje, że prezydenckim projektem zajmie się wtedy cały rząd. Jeżeli jego opinia będzie pozytywna, utoruje mu to drogę do uchwalenia przez parlament.

MK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: