Najważniejsze w skrócie:
- Ministerstwo Rolnictwa ujawnia, jak zdobyć część z 206 milionów euro z KPO na inwestycje w gospodarowanie wodą w twoim gospodarstwie
- Nowe przepisy od 2026 roku pozwalają na budowę stawu retencyjnego do 5000 m² bez pozwolenia wodnoprawnego
- Badania IUNG-PIB potwierdzają, że opłacalne nawadnianie kropelkowe może zwiększyć plony nawet o 12 ton z hektar
Walka z suszą w 2026 roku
Susza staje się coraz poważniejszym wyzwaniem dla polskiego rolnictwa, co potwierdzają najnowsze prognozy na 2026 rok. Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), problem ten może dotknąć ponad 30% gmin w zachodniej części kraju.
Szczególnie trudna sytuacja rysuje się w województwach zachodniopomorskim, gdzie zagrożenie suszą występuje w 70% gmin, a także w lubuskim (66%) i kujawsko-pomorskim (57%). Problem niedoboru wody nie jest tylko lokalny, co potwierdził Europejski Bank Inwestycyjny, prognozując w zeszłym roku, że susza będzie główną przyczyną ponad połowy strat w rolnictwie całej Unii Europejskiej. W odpowiedzi na te wyzwania, instytucje rządowe uruchamiają konkretne działania.
Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie przeznaczyło w tym roku ponad miliard złotych na projekty, takie jak budowa zbiornika Rzymówka koło Legnicy. Co ważniejsze dla samych rolników, z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) popłyną pieniądze na retencję wody. Jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), z puli 280 milionów euro aż 206 milionów trafi bezpośrednio do gospodarzy, spółek wodnych oraz samorządów na inwestycje w gospodarowanie wodą.
Oprócz wsparcia finansowego, z początkiem 2026 roku weszły w życie nowe przepisy, które mają w praktyce ułatwić rolnikom zarządzanie zasobami wody. Według informacji Ministerstwa Infrastruktury, ważne uproszczenie dotyczy poboru wody. Teraz każdy gospodarz może korzystać z wód w ilości do 5 metrów sześciennych na dobę bez potrzeby ubiegania się o pozwolenie wodnoprawne. Warto jednak pamiętać, że przekroczenie tego limitu nadal wymaga dopełnienia formalności i wiąże się z opłatami. Kolejnym krokiem w dobrą stronę jest ułatwienie budowy niewielkich zbiorników retencyjnych. Jak informują Wody Polskie, na budowę stawu o powierzchni do pół hektara (5000 m²) i głębokości do 3 metrów nie jest już potrzebne pozwolenie, wystarczy jedynie zgłoszenie do najbliższego nadzoru wodnego. Te konkretne zmiany są częścią większego planu, o czym świadczą rozpoczynające się w tym roku konsultacje Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych, która ma wejść w życie w 2027 roku.
Co się bardziej opłaca?
Inwestycja w nowoczesne systemy nawadniania powoli staje się koniecznością, aby utrzymać opłacalność produkcji rolnej w warunkach niedoboru wody. Potwierdzają to badania Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa - Państwowego Instytutu Badawczego (IUNG-PIB) przeprowadzone w ubiegłym roku, które wykazały, że prawidłowe nawadnianie może podnieść plony średnio o imponujące 12 ton z hektara.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na systemy nawadniania kropelkowego. Jak wynika z danych ETC BE, ich efektywność sięga 90%, co oznacza, że niemal cała woda trafia bezpośrednio do korzeni roślin. Dla porównania, tradycyjne deszczownie często marnują wodę, a do upraw dociera zaledwie 60-70% z niej. Dzięki tak wysokiej skuteczności, wspomniane badania IUNG-PIB wskazują, że koszt instalacji kropelkowej nawet w mniejszym gospodarstwie może się zwrócić już po dwóch lub trzech sezonach. Co więcej, na rynku dostępne są już rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję, które, jak podaje firma DripWorks, mogą obniżyć zużycie wody o kolejne 25%, jednocześnie zwiększając plony o 20-30%.
Jednak walka z suszą to nie tylko zaawansowane technologie. Równie duże znaczenie dla poprawy bilansu wodnego w gospodarstwie mają sprawdzone metody małej retencji i odpowiednia agrotechnika. Doświadczenia Zakładu Ochrony Torfowisk w Dwikozach pokazują, że proste działania retencyjne mogą skrócić okres bezdeszczowy odczuwalny dla roślin o 4-5 dni, co bywa kluczowe w najważniejszych momentach ich rozwoju. Co więcej, eksperci z tej placówki szacują, że właściwe zabiegi agrotechniczne i melioracyjne mogą zwiększyć zdolność gleby do zatrzymywania wody nawet o 20 litrów na metr kwadratowy.
Inną często rozważaną opcją jest budowa studni głębinowej. Według danych portalu Studniaglebinowa.eu, koszt takiej inwestycji to wydatek rzędu 8-15 tysięcy złotych, który zwraca się przeważnie w ciągu 3 do 7 lat. Roczne utrzymanie studni, wliczając prąd i konserwację, to koszt od 550 do 900 złotych. Widać więc wyraźnie, że połączenie nowoczesnych rozwiązań, dobrych praktyk uprawowych i dostępnego wsparcia finansowego daje rolnikom szeroki wachlarz narzędzi do skutecznego radzenia sobie z wyzwaniem, jakim jest niedobór wody.