- Analiza Wielkopolskiej Izby Rolniczej ujawnia, że uprawa kukurydzy na ziarno może generować nawet 3500 zł straty na hektarze
- Ogromna różnica w cenie kapusty sięgająca 280% sprawia, że do kieszeni rolnika trafia zaledwie ułamek kwoty płaconej w sklepie
- Nowe przepisy wprowadzające obowiązkowe flagi kraju pochodzenia przy warzywach mogą od połowy roku zwiększyć zainteresowanie lokalnymi produktami
Ile rolnicy tracą na uprawie zbóż?
Niska opłacalność produkcji zbóż staje się jednym z największych wyzwań dla polskich gospodarstw, które coraz częściej zmuszone są szukać dochodowych alternatyw. Zgodnie z analizą Wielkopolskiej Izby Rolniczej ze stycznia tego roku, uprawa podstawowych gatunków przynosi obecnie dotkliwe straty.
Przykładowo, w przypadku pszenicy ozimej rolnicy mogą tracić około 669 zł na każdym hektarze. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja przy uprawie jęczmienia jarego, gdzie strata sięga 942 zł z hektara, a w przypadku kukurydzy na ziarno deficyt może wynieść nawet 3500 zł. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny (GUS), paradoksalnie, problemu nie rozwiązały nawet wyższe plony zebrane w 2025 roku, ponieważ ceny rynkowe spadły do najniższego poziomu od pięciu lat. Ta trudna sytuacja ekonomiczna ma bezpośrednie przełożenie na strukturę polskiego rolnictwa – według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) liczba gospodarzy zmalała z ponad 1,21 miliona w 2024 roku do niespełna 1,19 miliona we wrześniu ubiegłego roku.
Uprawa warzyw jako alternatywa dla zbóż
Wielu rolników, szukając sposobu na poprawę rentowności, coraz częściej rozważa przestawienie się na produkcję warzywniczą, która otwiera nowe możliwości, zwłaszcza na rynkach zagranicznych. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w pierwszych dziesięciu miesiącach 2025 roku polscy producenci z powodzeniem sprzedali za granicę ponad 46 tysięcy ton kapusty, która trafiła aż do 33 krajów. Największymi odbiorcami okazały się Słowacja i Ukraina.
Jednocześnie wejście w ten sektor wiąże się z koniecznością sprostania silnej konkurencji na rynku krajowym, który jest zasilany importem. W ubiegłym roku do Polski trafiła rekordowa ilość 37,68 tys. ton kalafiorów i brokułów, a import ziemniaków sięgnął niemal 172 tys. ton, głównie z Niemiec. Poważnym problemem jest również ogromna różnica między ceną, jaką otrzymuje rolnik, a tą w sklepie. W przypadku kapusty sięga ona nawet 280%, co oznacza, że do kieszeni producenta trafia zaledwie jedna czwarta finalnej kwoty. Sytuację dodatkowo komplikuje słabe zaplecze magazynowe, którym dysponuje tylko co czwarte gospodarstwo, co ogranicza możliwość przetrzymania towaru i sprzedaży go po korzystniejszych stawkach.
Nowe przepisy i dopłaty dla rolników
Rolnicy, którzy myślą o zmianie profilu produkcji, mogą liczyć na nowe formy wsparcia, ale muszą też dostosować się do zmieniających się przepisów. Od 2026 roku, w ramach nowej Wspólnej Polityki Rolnej, producenci zrzeszeni w organizacjach zyskali dostęp do szkoleń, doradztwa czy programów wymiany dobrych praktyk.
Istotną zmianą, która wejdzie w życie w połowie tego roku, będzie obowiązek umieszczania flagi kraju pochodzenia przy warzywach sprzedawanych luzem. To rozwiązanie może zwiększyć świadomość konsumentów i zachęcić ich do wyboru lokalnych produktów. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wprowadza również zmiany w systemie dopłat bezpośrednich, które od tego roku będą wymagały od rolników wykazania minimalnych kosztów produkcji na poziomie 500 zł z hektara lub przychodów ze sprzedaży w wysokości 370 zł na hektar. Warto również zwrócić uwagę na rosnące nisze rynkowe. Sprzedaż bezpośrednia, w której Polska z przychodami 4,5 miliarda euro w 2025 roku zajęła czwarte miejsce w Europie, oraz dynamicznie rozwijający się rynek żywności ekologicznej, którego wartość przekroczyła 2 miliardy złotych, pokazują, że istnieją ścieżki rozwoju pozwalające budować stabilną przyszłość gospodarstwa.