- Raport Ember ujawnia, że przychody z agrofotowoltaiki mogą być nawet 15 razy wyższe niż z tradycyjnej uprawy pszenicy
- Pionowe panele na polu rolnym nie tylko produkują energię, ale mogą też zwiększyć plony wrażliwych upraw nawet o 20 procent
- Eksperci wskazują, że nadchodzące nowe przepisy mają odblokować ogromny potencjał agrofotowoltaiki zwłaszcza na gruntach słabszych klas
- Kluczowa dla rentowności jest informacja, że inwestycja w panele na polu zwraca się średnio w ciągu 7 do 9 lat
Agrofotowoltaika. Jak działa i ile można zarobić na panelach na polu?
Coraz częściej mówi się o agrofotowoltaice, czyli sposobie na połączenie rolnictwa z produkcją energii. Polega to na ustawianiu specjalnych, dwustronnych paneli słonecznych pionowo, w rzędach, wzdłuż pól uprawnych. Taki układ pozwala na swobodny przejazd maszyn rolniczych i kontynuowanie produkcji rolnej, a jednocześnie generuje czystą energię. Co to oznacza w praktyce? Z raportu Ember obejmującego lata 2024-2025 wynika, że przychody z hektara mogą być nawet 12-15 razy wyższe niż przy tradycyjnej uprawie pszenicy. Szacuje się, że dodatkowy roczny zysk z samej sprzedaży energii może sięgnąć 5,4 tysiąca złotych z hektara. Według danych firmy Sunergo, taka inwestycja zwraca się w ciągu 7-9 lat, co jest bardzo obiecującym wynikiem w porównaniu do standardowych farm fotowoltaicznych.
Rozwiązanie to przynosi wymierne korzyści nie tylko dla portfela, ale także dla samych upraw. Zastosowane panele, tzw. bifacjalne, potrafią czerpać energię z obu stron, również ze światła odbitego od ziemi. Jak podaje Agraves, dzięki temu ich wydajność jest o około 8 procent wyższa od standardowych ogniw. Co jednak kluczowe, takie instalacje stanowią dla roślin swoistą tarczę ochronną przed skutkami zmian klimatycznych. Zgodnie z europejskim raportem Ember, uprawy wrażliwe na nadmiar słońca, jak truskawki czy maliny, mogą plonować lepiej nawet o 16 do 20 procent. Dzieje się tak, ponieważ latem temperatura pod panelami jest niższa o 3-5°C, co ogranicza stres cieplny u roślin. Badacze z Uniwersytetu w Turku, o których donosił PV Magazine, wskazują, że optymalna odległość między rzędami paneli to od 8 do 13,7 metra. Zapewnia to uprawom dostęp do 75-90 procent naturalnego światła słonecznego.
Potencjał agrofotowoltaiki w Polsce. Co blokuje inwestycje i kiedy nowe przepisy?
Agrofotowoltaika w Polsce to już nie tylko teoria. Latem 2025 roku na plantacji borówki Piotra Milewskiego w gminie Załuski uruchomiono pierwszą w kraju instalację tego typu. Jak informował portal Energia dla Wsi, panele spełniają tam podwójną rolę: z jednej strony produkują energię, a z drugiej chronią owoce przed przegrzaniem, co ma realnie przełożyć się na lepszą jakość plonów. Mimo że ten przykład pokazuje ogromny potencjał, dalszy rozwój tej technologii napotyka poważne przeszkody. Główną barierą są niejasne przepisy. Jak zgodnie donoszą serwisy AgroPolska oraz Energia dla Wsi, obecne luki prawne prowadzą do sytuacji, w której rolnicy obawiają się utraty rolniczego statusu swoich gruntów po zainstalowaniu paneli.
Na szczęście pojawia się światełko w tunelu. Ministerstwo Klimatu i Rolnictwa dostrzegło problem i zapowiedziało prace nad nowymi regulacjami, które mają ułatwić i wesprzeć rozwój agrofotowoltaiki. Potencjał jest bowiem ogromny. Według wstępnych szacunków ministerstwa, które przytacza Agropolska, w Polsce można by zainstalować w ten sposób nawet 120 gigawatów mocy. Co ważne, rozwiązanie to jest szczególnie polecane dla gruntów słabszych klas bonitacyjnych, od IV do VI. Pozwala to uniknąć konfliktu o wykorzystanie najżyźniejszych gleb, na co słusznie zwracają uwagę eksperci z Suneko Energy i kancelarii Clifford Chance. Kierunek ten wpisuje się w ogólnopolski trend, o czym świadczą dane Instytutu Energetyki Odnawialnej. Tylko w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku wydano w Polsce warunki przyłączenia dla projektów fotowoltaicznych o łącznej mocy niemal 14 gigawatów, co stanowi wzrost o 230 procent w stosunku do roku 2024.