- Rolnictwo regeneratywne pozwala realnie obniżyć koszty produkcji, ograniczając zużycie nawozów, paliwa i środków ochrony roślin.
- Gleby prowadzone w ten sposób lepiej zatrzymują wodę, co zmniejsza straty spowodowane suszą i stabilizuje plony.
- Rolnicy mogą liczyć na dopłaty do 3105 zł/ha oraz mniej formalności od 2026 roku, co zwiększa opłacalność zmiany podejścia do upraw.
Czym jest rolnictwo regeneratywne i jak realnie obniża koszty upraw?
Rolnictwo regeneratywne, zyskujące coraz większe znaczenie, to podejście do agrotechniki, które koncentruje się na poprawie zdrowia gleby i wspieraniu bioróżnorodności. Zgodnie z oficjalną definicją, którą w październiku 2025 roku przyjął Społeczny Pakt na rzecz Rolnictwa i Produkcji Żywności, nie jest to tylko teoria, ale konkretna odpowiedź na problemy, z którymi borykają się polscy rolnicy. Badanie „Polska Wieś i Rolnictwo” z 2025 roku jasno pokazuje, że aż 60% gospodarzy postrzega zmiany klimatyczne jako poważne zagrożenie dla swojej działalności. Co istotne, przejście na metody regeneratywne przynosi realne korzyści finansowe. Jak wykazała analiza Fundacji Grunt od Nowa i Danone z 2025 roku, gospodarstwa stosujące te praktyki mogą obniżyć koszty nawozów nawet o 25%, zużycie paliwa do 40%, a wydatki na środki ochrony roślin o 30%.
Jedną z najważniejszych zalet rolnictwa regeneratywnego jest zwiększenie odporności upraw na ekstremalne warunki pogodowe, a w szczególności na suszę. Polski Instytut Ekonomiczny w swoim raporcie z 2025 roku podał, że gleby zarządzane w ten sposób zatrzymują o 50% więcej wody niż te uprawiane metodami konwencjonalnymi. Ma to ogromne znaczenie ekonomiczne, zwłaszcza gdy przypomnimy, że według szacunków tego samego instytutu, straty w plonach spowodowane suszą w 2023 roku kosztowały polską gospodarkę nawet 6,5 miliarda złotych. Ponadto, dbanie o żyzność gleby przynosi korzyści dla klimatu. Zgodnie z analizą Accenture w Polsce z 2024 roku, praktyki regeneratywne pozwalają na magazynowanie w glebie od pół do jednej tony węgla organicznego na hektar rocznie. W skali kraju mogłoby to zredukować emisję dwutlenku węgla nawet o 5%, co staje się kluczowe w kontekście nowych obowiązków raportowania ESG.
Dopłaty do 3105 zł/ha i mniej biurokracji. Co zmienia się dla rolników?
Zainteresowanie zrównoważonymi metodami uprawy roli w Polsce systematycznie rośnie, co potwierdzają konkretne liczby. Według danych Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, w 2024 roku liczba producentów ekologicznych wzrosła o 3,3%, sięgając niemal 25 tysięcy. Powierzchnia takich upraw powiększyła się o ponad 55 tysięcy hektarów, co oznacza, że stanowią one już 4,9% wszystkich użytków rolnych w kraju. Tę pozytywną zmianę napędza wsparcie finansowe, dostępne w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027. Jak informuje Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), rolnicy mogą liczyć na dopłaty ekologiczne w wysokości od 1 043 zł do 3 105 zł na hektar. Dla małych gospodarstw ekologicznych przewidziano stawkę 1 640 zł na hektar wraz z dodatkową premią.
Poza zachętami finansowymi Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi stawia również na uproszczenie przepisów, aby ułatwić rolnikom wdrażanie prośrodowiskowych praktyk. Kluczowa zmiana, która wejdzie w życie już 15 marca 2026 roku, to zniesienie obowiązku posiadania planu działalności ekologicznej. To rozwiązanie zmniejszy obciążenia biurokratyczne dla około 25 tysięcy rolników starających się o płatności. Jak pokazują dane ministerstwa z 2025 roku, gospodarze chętnie korzystają z dostępnych narzędzi, czego dowodem jest popularność ekoschematu „uproszczony system uprawy”, który objął już 3,4 miliona hektarów. Jednocześnie resort rolnictwa zapowiada zmiany w definicji „aktywnego rolnika”, co ma zapewnić, że wsparcie będzie trafiało do osób faktycznie prowadzących produkcję rolną, ułatwiając im dostęp do dopłat bezpośrednich.