- Eksperci ostrzegają, że umowa z Mercosur może obniżyć zysk z produkcji drobiu o połowę, generując ogromne straty dla hodowców
- Napływ tańszej wołowiny z Ameryki Południowej stanowi realne zagrożenie dla rentowności twojej hodowli i przyszłości marki 'Polska Wołowina'
- Analiza Polskiego Instytutu Ekonomicznego ujawnia, dlaczego unijne tarcze ochronne dla produktów wrażliwych mogą okazać się niewystarczające
Umowa z Mercosur może zmienić rynek mięsa w Polsce
Planowana umowa handlowa z krajami Mercosur budzi poważne obawy w polskim sektorze rolnym, a szczególnie dotkliwie jej skutki może odczuć branża drobiarska, w której Polska jest unijnym liderem. Jak wynika z danych Polskiej Agencji Prasowej, wprowadzenie rocznego, bezcłowego kontyngentu na 180 000 ton mięsa drobiowego z Ameryki Południowej może doprowadzić do załamania rentowności krajowej produkcji. Prognozy są alarmujące, ponieważ wskazują na możliwy spadek zysku z jednego kilograma o połowę, z obecnych 52 groszy do zaledwie 26 groszy. Dla dużego gospodarstwa drobiarskiego taka zmiana przekłada się na roczne straty sięgające nawet 156 000 zł. Eksperci z portalu Drobiarze.pl ostrzegają, że tak drastyczne obniżenie dochodów może uniemożliwić wielu producentom spłatę kredytów inwestycyjnych, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość ich działalności.
Niepokojące sygnały płyną również z sektora wołowiny, który od lat stanowi jeden z filarów polskiego eksportu. Analitycy portalu Polska Wieś wyliczyli, że przewidywany spadek cen skupu może oznaczać dla hodowcy stratę ponad 182 złotych czystego zysku na każdym sprzedanym opasie. W przypadku przeciętnego gospodarstwa rodzinnego, które specjalizuje się w tej gałęzi produkcji, roczny bilans może być niższy o ponad 4 750 złotych. Sytuacja jest tym bardziej frustrująca, że branża wkłada wiele wysiłku w budowanie swojej marki. Jak podaje Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny, już wkrótce sektor ma być promowany pod wspólnym szyldem „Polska Wołowina”. Istnieje jednak realne ryzyko, że napływ tańszej konkurencji zniweczy te starania, zanim zdążą przynieść owoce.
Mercosur testuje opłacalność hodowli. Czy unijne tarcze ochronią rolników?
Chociaż umowa z Mercosur zawiera pewne zapisy ochronne, w opinii rolników są one dalece niewystarczające. Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę na wprowadzenie kontyngentów taryfowych dla tzw. produktów wrażliwych, obejmujących między innymi 99 tysięcy ton wołowiny rocznie. Warto jednak zauważyć, że stanowi to zaledwie 1,2% całej konsumpcji tego mięsa w Unii Europejskiej. Serwis Top Agrar informuje o dodatkowym zabezpieczeniu, które można uruchomić, gdy import wzrośnie o ponad 5%, a ceny spadną o 5%. Producenci obawiają się jednak, że mechanizm ten zadziała zbyt wolno. Ich trudną sytuację potwierdza raport Ipsos dla CropLife Europe, z którego wynika, że aż 66% polskich rolników nie ma funduszy na modernizację swoich gospodarstw. Co więcej, dane portalu Faktura.pl pokazują, że w zeszłym roku małe firmy rolnicze czekały na płatności średnio ponad 16 dni, co dodatkowo osłabia ich stabilność finansową.
W odpowiedzi na narastające obawy, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedstawiło propozycje działań pomocowych. Minister Stefan Krajewski ogłosił zwiększenie budżetu programu dotacji na maszyny rolnicze do kwoty 2,8 mld zł, co ma pozwolić na sfinansowanie około połowy złożonych wniosków. Na szczeblu unijnym Komisja Europejska proponuje z kolei pakiet deregulacyjny Omnibus, mający przynieść rolnikom oszczędności rzędu 1,6 mld euro rocznie. Kluczowym problemem pozostaje jednak czas. Pełne efekty tych zmian będą odczuwalne najwcześniej za rok, podczas gdy presja konkurencyjna ze strony Mercosur może uderzyć w rynek niemal natychmiast po tymczasowym wdrożeniu umowy. Jednocześnie Bruksela zapowiada zaostrzenie kontroli importowanej żywności, aby zapewnić, że konkurencja odbywa się na sprawiedliwych zasadach.