Wykrywanie chorób pszenicy dronem. Ten sposób może uratować nawet 40 procent plonów

Każdej wiosny rolnicy z niepokojem patrzą w niebo, zastanawiając się, czy kapryśna pogoda nie zniszczy ich upraw pszenicy. Wielu z nich nie zdaje sobie jednak sprawy, że największe zagrożenie dla plonów czai się niewidoczne na liściach, nawet gdy te wyglądają na idealnie zdrowe. Okazuje się, że istnieje sposób, by zajrzeć w głąb roślin i wykryć chorobę na długo przed pojawieniem się pierwszych objawów, a kluczem jest technologia, która rewolucjonizuje ochronę upraw i pozwala zaoszczędzić tysiące złotych.

Liść pszenicy z wyraźnymi objawami choroby grzybowej w uprawie zbóż, obok zdrowych kłosów na polu. Zdjęcie ilustruje problem zagrożenia dla plonów i podkreśla znaczenie monitorowania upraw dronami, o czym możesz przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: Wygenerowane przez AI/ Wygenerowane przez AI Liść pszenicy z wyraźnymi objawami choroby grzybowej w uprawie zbóż, obok zdrowych kłosów na polu. Zdjęcie ilustruje problem zagrożenia dla plonów i podkreśla znaczenie monitorowania upraw dronami, o czym możesz przeczytać na Super Biznes.
  • Analiza danych z kamer multispektralnych ujawnia, jak drony w rolnictwie wykrywają choroby pszenicy na długo przed pojawieniem się pierwszych objawów
  • Brak wczesnej interwencji w ochronie pszenicy przed septoriozą paskowaną liści może prowadzić do strat sięgających nawet 40% plonu
  • Eksperci wyliczyli, że precyzyjny oprysk dronem pozwala zredukować zużycie środków ochrony roślin nawet o 50 procent
  • W ramach programu Rolnictwo 4.0 można uzyskać nawet 200 tysięcy złotych dotacji na zakup drona rolniczego

Wiosenne wahania temperatur a choroby pszenicy. Kiedy rośnie ryzyko infekcji?

Prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na wiosnę 2026 roku nie pozostawiają złudzeń – rolników czeka prawdziwa huśtawka temperatur, z naprzemiennymi przymrozkami i falami ciepła. Taka aura stwarza niestety idealne warunki dla rozwoju chorób grzybowych w pszenicy ozimej, zwłaszcza groźnej septoriozy paskowanej liści oraz mączniaka prawdziwego. Jak potwierdzają dane portalu Agroprofil, zmiany klimatu sprawiają, że okres zagrożenia ze strony patogenów wydłuża się, infekcje pojawiają się wcześniej i trwają dłużej. W połowie kwietnia, gdy temperatury w nocy spadają poniżej 10°C, a w dzień sięgają nawet 18°C, i dodatkowo mogą wystąpić opady, ryzyko infekcji staje się szczególnie wysokie. Warto wiedzieć, że nowoczesne systemy monitoringu, takie jak Farm Smart, uruchamiają alarm, gdy liście roślin pozostają mokre przez ponad 15 godzin w temperaturze 14-24°C, co jest dla rolnika krytycznym sygnałem do działania.

Zaniedbanie wczesnej lustracji pola może niestety słono kosztować. Według analiz firmy FMC Agro, w latach sprzyjających rozwojowi septoriozy paskowanej liści, choroba ta potrafi zniszczyć nawet do 40% plonu. To pokazuje, jak kluczowe dla ochrony przyszłych zbiorów jest dokładne monitorowanie plantacji w drugiej połowie kwietnia. Poleganie wyłącznie na tradycyjnej obserwacji może okazać się niewystarczające, ponieważ objawy chorób często widać gołym okiem dopiero wtedy, gdy infekcja jest już mocno rozwinięta. W takim momencie na tani i w pełni skuteczny zabieg ochronny może być już po prostu za późno.

Jak dron wykrywa choroby roślin, zanim widać pierwsze objawy?

Na szczęście nowoczesne rolnictwo dysponuje już narzędziami, które pozwalają wyprzedzić rozwój patogenów i zareagować na czas. Jednym z takich przełomowych rozwiązań są drony wyposażone w specjalistyczne kamery multispektralne, jak na przykład DJI Mavic 3 Multispectral. Jak podaje portal airobots.media, jedna taka maszyna jest w stanie w zaledwie 30 minut szczegółowo przeanalizować uprawę na areale od 150 do 200 hektarów, tworząc precyzyjne mapy zdrowotności roślin. Co istotne, technologia ta, w przeciwieństwie do monitoringu satelitarnego, jest niezależna od zachmurzenia. Jak zauważa serwis agrofakt.pl, stanowi to ogromną przewagę w zmiennych warunkach pogodowych Polski. Działanie tych kamer polega na analizie światła odbitego od roślin, również w pasmach, których ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec.

Kluczowym elementem tej analizy jest tak zwany wskaźnik NDVI, który mierzy kondycję roślin na podstawie odbicia światła w paśmie bliskiej podczerwieni i czerwieni. Jego wartość jest bezpośrednio powiązana z zawartością chlorofilu w liściach. Pozwala to z dużą precyzją, szacowaną na 85-95%, wykryć wszelkie anomalie i zidentyfikować stres u roślin, który może być spowodowany niedoborami składników, suszą czy właśnie infekcją chorobową. Zgodnie z informacjami portalu airobots.media, zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji potrafią na podstawie tych danych zidentyfikować ogniska chorób grzybowych na bardzo wczesnym etapie, zanim jeszcze jakiekolwiek objawy będą widoczne dla człowieka. To daje rolnikowi możliwość interwencji w optymalnym momencie, minimalizując straty i koszty zabiegów.

Precyzyjny oprysk dronem. Jakie oszczędności generuje i jak uzyskać dotację?

Informacje zebrane przez drony to jednak nie tylko sama diagnoza, ale przede wszystkim solidna podstawa do zaplanowania precyzyjnych zabiegów ochronnych. Na podstawie wygenerowanych map zmienności, czyli tak zwanych map VRT, rolnik może zastosować oprysk tylko w tych częściach pola, gdzie jest to faktycznie potrzebne. Zastosowanie dronów opryskowych, takich jak DJI Agras T50, pozwala dzięki temu ograniczyć zużycie środków chemicznych o 30, a nawet 50 procent w porównaniu z tradycyjnym opryskiem całej powierzchni. Przynosi to korzyści nie tylko dla środowiska, ale przede wszystkim dla portfela rolnika. Jak wyliczono na portalu airobots.media, w gospodarstwie uprawiającym 100 hektarów pszenicy wczesne wykrycie i punktowe zwalczenie choroby może uratować plon o wartości przekraczającej 100 tysięcy złotych.

Dostępność tej technologii w Polsce dynamicznie rośnie, czemu sprzyjają zarówno korzystne zmiany w prawie, jak i dostępne programy wsparcia. Warto przypomnieć, że od 7 stycznia 2026 roku, o czym informuje serwis dron.edu.pl, obowiązują uproszczone zasady wykorzystania dronów rolniczych o masie do 180 kg. Co więcej, w ramach programu „Rolnictwo 4.0” można uzyskać dotacje pokrywające do 80% kosztów zakupu sprzętu, z maksymalną kwotą wsparcia wynoszącą 200 tys. zł. To znacząco obniża barierę wejścia dla wielu gospodarstw. W kraju mamy już ponad 220 tysięcy zarejestrowanych operatorów, a zdobycie podstawowych uprawnień jest możliwe po ukończeniu prostego szkolenia online na stronie Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Biorąc pod uwagę oszczędności na środkach ochrony roślin i nawozach, inwestycja w technologię dronową może się zwrócić w ciągu zaledwie jednego lub dwóch sezonów, otwierając drogę do bardziej precyzyjnego i zyskownego rolnictwa.

Rolnicy stracą, państwo zyska? Minister rolnictwa o Mercosur
QUIZ. Jak dobrze znasz program Rolnik Szuka Żony? 12/12 zdobędą najwięksi fani!
Pytanie 1 z 12
1. Na początek coś łatwego. W którym roku wyemitowana została pierwsza edycja Rolnik Szuka Żony?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki