Spis treści
- Zysk rośnie, a podatek spada. Jak to możliwe u Andziaks?
- Czym jest estoński CIT i dlaczego to prawdopodobne wyjaśnienie?
- Estoński CIT to nie umorzenie podatku. Kiedy trzeba go zapłacić?
- Podatki celebrytów pod lupą. Nie tylko Andziaks
- Śpiewak: kiedy państwo pomaga, wszystko jest w porządku. Kiedy oczekuje solidarności - staje się ciężarem
Zysk rośnie, a podatek spada. Jak to możliwe u Andziaks?
Dane finansowe spółki Twinkle Candle, która w całości należy do influencerki i bizneswoman Angeliki Trochonowicz, znanej szerzej jako Andziaks, mogą zaskakiwać. Zgodnie z oficjalnym sprawozdaniem finansowym za 2025 rok, firma osiągnęła prawie 2,85 mln zł zysku brutto, a zapłaciła od tego zaledwie 26 tys. zł podatku. To wyjątkowo niska kwota, zwłaszcza gdy porówna się ją z rokiem poprzednim. W 2024 roku zysk był niższy (niecałe 2,2 mln zł), a podatek wyniósł aż 572 tys. zł - pisze money.pl.
Ta zmiana zbiegła się w czasie z publicznymi wypowiedziami influencerki na temat obciążeń fiskalnych.
Chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się – stwierdziła niedawno Angelika Trochonowicz w jednym ze swoich nagrań.
Kwestia podatków Angeliki Trochonowicz stała się głośna, a dane finansowe jej firmy pokazują, że w 2025 roku podatek dochodowy spadł z 572 tys. zł do zaledwie 26 tys. zł, mimo wzrostu zysku. Co dokładnie się stało? Wiele wskazuje na jedno, coraz popularniejsze rozwiązanie.
Czym jest estoński CIT i dlaczego to prawdopodobne wyjaśnienie?
Zdaniem ekspertów, tak duża różnica w kwocie zapłaconego podatku ma swoje logiczne wytłumaczenie. – Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie niskiego podatku za 2025 r. to przejście spółki na tak zwany estoński CIT, czyli ryczałt od dochodów spółek – mówi w rozmowie z nami Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w firmie inFakt.
Na czym to polega? Mówiąc najprościej, w tym modelu opodatkowania firma nie płaci podatku dochodowego na bieżąco, czyli w momencie, gdy wypracowuje zysk. Obowiązek podatkowy pojawia się dopiero wtedy, gdy właściciele zdecydują się ten zysk wypłacić, na przykład w formie dywidendy. Dopóki pieniądze zostają w spółce i są reinwestowane, podatek co do zasady nie powstaje. – Taki obraz widać w tym przypadku. Przychody wzrosły z 8,8 do 12,1 mln zł, zysk brutto z 2,2 do 2,85 mln zł, a podatek spadł z 572 tys. do 26 tys. zł – analizuje Juszczyk.
Za tą tezą przemawia jeszcze jeden istotny szczegół. Jednym z warunków skorzystania z estońskiego CIT jest zatrudnienie co najmniej trzech osób na umowę o pracę. Jak wynika ze sprawozdania finansowego Twinkle Candle, w 2025 roku spółka po raz pierwszy wykazała średnie zatrudnienie na poziomie właśnie trzech etatów.
Estoński CIT to nie umorzenie podatku. Kiedy trzeba go zapłacić?
Warto jednak podkreślić jedną, kluczową zasadę. Estoński CIT to nie jest magiczny sposób na całkowite unikanie płacenia podatków. To raczej forma odroczenia płatności w czasie, która ma zachęcać firmy do inwestowania zarobionych pieniędzy w swój rozwój, a nie do ich natychmiastowej konsumpcji. – Kiedy zysk trafi do wspólników, spółka zapłaci ryczałt, a wspólnicy podatek od dywidendy. Niski podatek w jednym roku nie oznacza, że firma uniknęła opodatkowania. Oznacza tylko, że rachunek przyjdzie później – podkreśla Juszczyk.
Innymi słowy, dopóki zysk pozostaje w firmie Twinkle Candle i jest przeznaczany na jej rozwój, podatek nie jest należny, ale gdy Angelika Trochonowicz jako jedyna wspólniczka zdecyduje się wypłacić sobie dywidendę, firma będzie musiała uregulować należność wobec fiskusa. To fundamentalna różnica, o której często zapomina się w publicznej dyskusji.
Podatki celebrytów pod lupą. Nie tylko Andziaks
Sprawa podatków płaconych przez spółkę Angeliki Trochonowicz wpisuje się w szerszą debatę na temat optymalizacji podatkowej wśród znanych i majętnych osób w Polsce. Temat ten regularnie rozgrzewa opinię publiczną, a za przykład może posłużyć głośna sprawa youtubera i przedsiębiorcy Karola "Friza" Wiśniewskiego. W 2025 roku, w jednym z wywiadów chwalił zalety fundacji rodzinnej, mówiąc, że dzięki niej jest "zwolniony z jakichkolwiek podatków od zysków kapitałowych". Jego wypowiedź wywołała medialną burzę i sprowokowała szybką reakcję rządu Donalda Tuska, który zapowiedział uszczelnienie przepisów. Pierwsza ustawa w tej sprawie została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego, ale kolejny projekt właśnie przeszedł przez parlament i czeka na decyzję głowy państwa. To pokazuje, że fiskus i politycy coraz uważniej przyglądają się finansom najpopularniejszych twórców internetowych.
Śpiewak: kiedy państwo pomaga, wszystko jest w porządku. Kiedy oczekuje solidarności - staje się ciężarem
Jan Śpiewak w felietonie dla Wirtualnej Polski zarzuca Andziaks hipokryzję. Influencerka narzeka na podatki i przekonuje, że nie korzysta z usług państwa, choć według niego, jej firma w latach 2023–2026 korzystała z państwowych gwarancji kredytowych o łącznej wartości niemal 400 tys. zł.
Właścicielka milionowego biznesu narzeka publicznie na gigantyczne podatki, podczas gdy jej firma wykazuje podatek dochodowy wynoszący zaledwie 0,9 proc. zysku brutto! Kiedy państwo pomaga w finansowaniu biznesu, odracza i optymalizuje podatki, wszystko jest w porządku. Kiedy państwo oczekuje solidarnego finansowania wspólnych potrzeb, nagle okazuje się nieznośnym ciężarem – punktuje Śpiewak.