Spis treści
Jakie nowe kary za przejazd kolejowy grożą kierowcom?
Prezydent Karol Nawrocki złożył podpis pod nowelizacją ustawy Prawo o ruchu drogowym, która radykalnie zaostrza przepisy dotyczące zachowania na przejazdach kolejowych. Od teraz, za wjazd na przejazd w niedozwolonym momencie pożegnasz się z dokumentem na trzy miesiące. Kiedy dokładnie? Przepisy mówią jasno:
- gdy sygnalizator nadaje czerwony sygnał,
- gdy zapory są zamykane lub jeszcze nie zostały w pełni podniesione,
- gdy wjedziesz na tory, nie mając pewności, że dasz radę z nich zjechać.
To jednak nie wszystko. Nowe prawo wprowadza też coś, czego wcześniej nie było na taką skalę – obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów orzekany przez sąd. Jeśli kierowca spowoduje wypadek lub katastrofę na przejeździe, czeka go utrata prawa jazdy na minimum trzy lata.
W przypadku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy zakaz będzie wynosił co najmniej rok.
Dlaczego przepisy są zaostrzane? Tragiczne statystyki
Skąd tak radykalne kroki? Wystarczy spojrzeć na liczby, które nie kłamią. Dane Komendy Głównej Policji, które przytacza resort infrastruktury, są wstrząsające. Pokazują, że przejazdy kolejowe to wciąż jedne z najniebezpieczniejszych miejsc na polskich drogach, a głównym winowajcą jest człowiek.
W 2024 roku na przejazdach doszło do 39 wypadków, w których zginęły aż 23 osoby. Co istotne, w ponad 80 proc. tych zdarzeń winę jednoznacznie przypisano kierowcom. Rok 2025 był jeszcze gorszy – 51 wypadków, 27 ofiar śmiertelnych i 40 rannych. Z kolei tylko do końca sierpnia 2026 roku odnotowano 35 wypadków i 16 zgonów, przy czym w 30 przypadkach zawinił kierujący pojazdem. Te liczby pokazują, że dotychczasowe nowe kary za przejazd kolejowy, choć wysokie, okazały się niewystarczające, by powstrzymać brawurę.
Co groziło za wjazd na przejazd do tej pory?
Dla pełnego obrazu sytuacji warto przypomnieć, jak wyglądały sankcje przed nowelizacją podpisaną przez prezydenta Karola Nawrockiego. Do tej pory za takie wykroczenia jak wjazd na czerwonym świetle, omijanie opuszczanych rogatek czy wjazd na tory bez możliwości zjazdu groził mandat w wysokości 2000 zł oraz 15 punktów karnych.
W przypadku recydywy, czyli ponownego popełnienia tego samego wykroczenia w ciągu dwóch lat, kara finansowa rosła do 4000 zł. Jak widać, były to kary dotkliwe finansowo, ale nie odbierały możliwości dalszej jazdy. Teraz, z groźbą natychmiastowej utraty uprawnień, ryzyko staje się nieporównywalnie większe. Ustawodawca ma nadzieję, że perspektywa przesiadki na fotel pasażera na trzy miesiące skuteczniej przemówi do wyobraźni kierowców niż jakakolwiek grzywna.