Polski wynalazek uratuje życie w kosmosie. System trafi na Marsa?

Polscy naukowcy dokonali przełomu – stworzyli system, który umożliwia skuteczną resuscytację w kosmosie. Wynalazek, który rozwiązuje problem reanimacji w stanie nieważkości, wzbudził zainteresowanie specjalistów z NASA. Urządzenie może stać się kluczowe dla misji na Księżyc i Marsa.

Astronauta w skafandrze pracuje przy stacji kosmicznej na tle Ziemi. O polskim systemie do reanimacji przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Rawpixel.com/ Shutterstock

Dlaczego resuscytacja w kosmosie jest tak trudna?

Wyobraź sobie, że próbujesz komuś uratować życie. Uciskasz jego klatkę piersiową, ale zamiast skutecznej pomocy, po prostu odpychasz się i odlatujesz w drugą stronę. Brzmi jak scena z komedii, ale to śmiertelnie poważny problem, z którym mierzą się planiści misji kosmicznych. W warunkach nieważkości podstawowe prawa fizyki działają na niekorzyść ratownika. To właśnie z tym wyzwaniem zmierzyli się polscy naukowcy.

Nad rozwiązaniem pracują zespoły, w których kluczowe role odgrywają dr n. med. Arkadiusz Trzos z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz płk rez. dr n. med. Krzysztof Kowalczuk z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. Jak tłumaczy pułkownik Kowalczuk, problem jest fundamentalny.

Prowadzenie skutecznego RKO jest krytycznie istotne dla długotrwałych lotów kosmicznych, ale w praktyce stanowi olbrzymie wyzwanie. Ze względu na nieważkość astronauta próbujący wykonać resuscytację odbija się od osoby, której chce udzielić pomocy. Konieczne jest więc szybkie i pewne zamocowanie poszkodowanego i ratownika do podłoża – wyjaśnia Kowalczuk.

Polski wynalazek kosmiczny, system o nazwie CMRS/ARS, ma rozwiązać ten fundamentalny problem ratownictwa w warunkach mikrograwitacji. Początkowo urządzenie projektowano z myślą o misjach na orbicie i rozwijającej się turystyce kosmicznej. Szybko jednak okazało się, że jego potencjał jest znacznie większy i może być kluczowy dla najambitniejszych planów ludzkości – lotów na Księżyc i Marsa.

Jak działa polski system do reanimacji w kosmosie?

Skoro wiemy już, że głównym wrogiem jest brak grawitacji, to jak Polacy go pokonali? Rozwiązanie, choć zaawansowane technologicznie, opiera się na prostym i genialnym założeniu: skoro nie da się "przykleić" do podłogi, trzeba stworzyć własny, stabilny punkt odniesienia. I tym właśnie jest system CMRS/ARS. To nie jest skomplikowana maszyna medyczna, a raczej specjalistyczna rama stabilizująca. Pomyśl o tym jak o zaawansowanych noszach połączonych z uprzężą dla ratownika. Urządzenie ma trzy kluczowe zadania:

  • Po pierwsze, unieruchamia poszkodowanego. Dzięki systemowi pasów i mocowań można szybko przypiąć astronautę, który wymaga pomocy.
  • Po drugie, zapewnia stabilizację ratownikowi. Specjalne uchwyty pozwalają mu zaprzeć się i wykorzystać siłę własnych mięśni bez ryzyka odepchnięcia się od pacjenta i bezwładnego dryfowania po kabinie.
  • Po trzecie, daje twarde podparcie. System tworzy sztywną powierzchnię pod plecami reanimowanej osoby, co jest absolutnie kluczowe dla skutecznego uciskania klatki piersiowej.

Dzięki systemowi CMRS/ARS skuteczna resuscytacja w kosmosie staje się wreszcie możliwa, ponieważ ratownik może użyć odpowiedniej siły bez odpychania się od pacjenta. Projekt jest już na zaawansowanym etapie – do tej pory powstało osiem różnych prototypów, a twórcy pracują nad kolejną, ultralekką wersją wykonaną z włókna węglowego. To pokazuje, jak poważnie podchodzą do dopracowania każdego szczegółu.

Co dalej z polskim wynalazkiem? Droga do NASA i na Marsa

Polski projekt, choć jeszcze w fazie testów, już zdążył narobić szumu w międzynarodowym środowisku. Jak przyznaje Trzos, pomysł został bardzo dobrze przyjęty przez ekspertów zza oceanu.

Założenia systemu oraz wyniki częściowych testów w warunkach symulujących mikrograwitację prezentowaliśmy na międzynarodowych konferencjach astronautycznych. Koncepcja spotkała się z dużym zainteresowaniem specjalistów z NASA

– mówi Trzos. Na razie są to jednak nieformalne rozmowy. Ten polski wynalazek kosmiczny, choć wzbudził entuzjazm, nie wszedł jeszcze w fazę oficjalnych, kontraktowych rozmów z agencjami kosmicznymi. Twórcy nie składają jednak broni i walczą o kolejny, kluczowy etap badań. Złożyli wniosek do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) o możliwość przeprowadzenia testów podczas lotów parabolicznych. To specjalne loty samolotem, które na kilkadziesiąt sekund pozwalają odtworzyć warunki mikrograwitacji – takie, jakie panują na Księżycu czy w przestrzeni kosmicznej. Dopiero takie testy dadzą ostateczną odpowiedź, jak system sprawdza się w praktyce.

Droga od prototypu do certyfikowanego sprzętu kosmicznego jest jednak długa i kosztowna. Początkowe granty z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Ministerstwa Nauki już się skończyły. Teraz projekt jest finansowany z prywatnych pieniędzy twórców i partnerów biznesowych, a dotychczasowe nakłady sięgnęły około 500 tys. zł. Zanim urządzenie trafi na pokład statku kosmicznego, musi przejść serię rygorystycznych certyfikatów, m.in. testy palności, kompatybilności elektromagnetycznej i ergonomii.

Mimo tych wyzwań, twórcy patrzą w przyszłość z optymizmem. Jeśli uda się zapewnić finansowanie i pomyślnie przejść testy, skuteczna resuscytacja w kosmosie może stać się standardem w ciągu najbliższych kilku lat. Według zespołu, w dalszej perspektywie system mógłby zostać zintegrowany z wyposażeniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) oraz wzięty pod uwagę w załogowych misjach księżycowych Artemis IV i Artemis V. To oznaczałoby, że polska myśl techniczna faktycznie pomogłaby człowiekowi bezpiecznie dotrzeć na Księżyc, a w przyszłości być może także na Marsa.

Pułkownik Marcin Mazur zdradza jakie wynalazki miały swój początek w kosmosie
Quiz o kosmosie. Sławosz Uznański zdobyłby 10/10. A ty?
Pytanie 1 z 10
Musimy zacząć od bohatera ostatnich dni. W jakim mieście urodził się Sławosz Uznański-Wiśniewski?
Źródło: Polski wynalazek uratuje życie w kosmosie. System trafi na Marsa?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki