CBA zatrzymało 25 osób w sprawie Elektrowni Ostrołęka. Straty przekraczają miliard złotych
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekazał w środę, 4 listopada, że na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Białymstoku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 25 osób w związku ze sprawą Elektrowni Ostrołęka.
Zatrzymania są związane ze śledztwem dotyczącym inwestycji w nowy blok elektrowni. Postępowanie obejmuje podejrzenie wyrządzenia szkody majątkowej w wyniku niekompetencji oraz niedopełnienia obowiązków przez członków zarządów i rad nadzorczych. Śledczy badają działania z lat 2018–2019, które mogły doprowadzić do strat w spółkach Elektrownia Ostrołęka, Enea SA oraz Energa SA. Jak poinformował Siemoniak, szacowana wartość szkody majątkowej przekracza 1 mld zł.
Podczas późniejszej konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura nie ujawni nazwisk zatrzymanych. Wyjaśnił, że wśród nich znajdują się prezesi, wiceprezesi oraz członkowie zarządów i rad nadzorczych spółek, które poniosły największe straty w związku z tą wielomiliardową sprawą.
– Wiem, że dotyczą dwóch osób, które są posłami, ale nic na ten temat nie mogę powiedzieć – dodał.
Zapytany, czy wśród zatrzymanych znajdują się politycy PiS, Żurek zwrócił uwagę, że zarzuty dotyczą okresu rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy dochodziło do nieprawidłowości finansowych.
– Nie chcę przesądzać, ale daty nadużyć finansowych wskazują na okres działania osób, które dzisiaj są podejrzewane – wyjaśnił.
Minister przekazał również, że zatrzymani są podejrzewani m.in. o niedopełnienie obowiązków oraz przekroczenie uprawnień w spółkach. Chodzi między innymi o podpisanie umowy dotyczącej realizacji projektu Ostrołęka C oraz wydanie polecenia rozpoczęcia budowy bez zabezpieczenia finansowania. W konsekwencji odstąpiono od realizacji inwestycji, co doprowadziło do powstania szkód majątkowych.
Przeszukania u polityków PiS. Partia mówi o represjach i politycznej zemście
Według nieoficjalnych ustaleń Onetu, opartych na informacjach ze źródeł zbliżonych do prokuratury, funkcjonariusze przeszukali mieszkania polityków PiS Krzysztofa Tchórzewskiego i Arkadiusza Czartoryskiego. Radio Zet informowało natomiast, że wśród zatrzymanych znalazł się Grzegorz Ksepko, były wiceprezes Energi SA, a obecnie przedstawiciel prezydenta w Krajowej Radzie Sądownictwa. Doniesienia o jego zatrzymaniu potwierdziła w porannej rozmowie telefonicznej z telewizją Republika żona prawnika, Monika Ksepko.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek potwierdził, że funkcjonariusze CBA przeprowadzili przeszukania w mieszkaniach dwóch polityków tej partii. Jednocześnie skrytykował działania służb.
– Chyba sami nie do końca wiedzieli, czego szukają po tylu latach w mieszkaniach naszych posłów, bo w końcu niczego nie znaleźli – stwierdził.
Bochenek zaznaczył również, że PiS postrzega działania CBA jako „przesuwanie granicy”.
– Kolejny etap represji i szykan wobec naszego środowiska politycznego, które zawsze dążyło do wzmacniania suwerenności energetycznej Polski – ocenił.
Do sprawy odniósł się także szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Zapytany podczas briefingu o zatrzymanie Grzegorza Ksepko, przedstawiciela prezydenta w KRS, stwierdził, że jest to „kolejna próba presji na osoby związane z obozem prezydenckim” oraz „ze stroną opozycyjną wobec rządu”.
Krzysztof Tchórzewski pełnił funkcję ministra energii w rządzie Mateusza Morawieckiego, który obecnie stoi na czele Rozwoju Plus. Rzecznik tego ugrupowania Robert Gontarz, poproszony o komentarz, określił działania służb jako polityczną zemstę i próbę ścigania opozycji.
Krajowa Rada Sądownictwa reaguje na zatrzymanie. Wydano oświadczenie
Do informacji o zatrzymaniach odniósł się także rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Jarosław Łuczaj, który opublikował oświadczenie na platformie X.
- Z doniesień medialnych wynika, że jeden z członków Krajowej Rady Sądownictwa, niebędący sędzią, został dziś zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego – napisał.
Jak zaznaczył, w związku z pojawiającymi się informacjami przewodniczący Rady, sędzia Dariusz Zawistowski, „podjął działania mające na celu wyjaśnienie, czy opisana sytuacja miała miejsce, a jeżeli tak, to co było jej przyczyną”.
Zatrzymanie prezesa Westinghouse w Polsce. Minister energii komentuje sprawę
Minister energii Miłosz Motyka został w środę zapytany przez dziennikarzy o możliwy wpływ zatrzymania Mirosława Kowalika, prezesa Westinghouse w Polsce, na negocjacje dotyczące kontraktu na budowę elektrowni jądrowej.
- To jest działanie niezależnej prokuratury (...). Natomiast to na pewno nie będzie miało żadnego wpływu na proces negocjacyjny. Jesteśmy w kontakcie ze stroną amerykańską, więc tutaj żadnych ryzyk nie widzimy – zapewnił szef resortu.
W okresie objętym śledztwem Mirosław Kowalik kierował Eneą. Obecnie Westinghouse wraz z firmą Bechtel tworzy konsorcjum odpowiedzialne za realizację pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, której budowę zaplanowano w gminie Choczewo na Pomorzu.
Elektrownia Ostrołęka. Historia inwestycji, która pochłonęła miliardy złotych
Energa rozpoczęła przygotowania do budowy nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka w 2009 roku. We wrześniu 2012 roku projekt został jednak wstrzymany z powodu problemów z pozyskaniem finansowania na rynku. Spółka uznała wówczas, że realizacja inwestycji będzie możliwa dopiero po znalezieniu partnera strategicznego. Jesienią 2016 roku połowę udziałów w przedsięwzięciu nabyła Enea. Wiosną 2018 roku przetarg na budowę bloku węglowego o mocy 1000 MW wygrało konsorcjum GE Power i Alstom, oferując realizację prac za nieco ponad 6 mld zł. Pod koniec 2018 roku wydano polecenie rozpoczęcia robót budowlanych, ale już wiosną 2020 roku inwestycję ponownie zawieszono.
W czerwcu 2020 roku Enea i Energa zdecydowały o dalszej realizacji przedsięwzięcia, tym razem po zmianie technologii z węglowej na gazową. Nowy blok miał produkować energię elektryczną poprzez spalanie gazu ziemnego. Zawarto również trójstronne porozumienie z PKN Orlen, który od końca kwietnia 2020 roku był większościowym właścicielem Energi. Dokument określał zasady dalszego zaangażowania poszczególnych podmiotów w projekt.
W grudniu 2020 roku Enea zrezygnowała z udziału w budowie elektrowni gazowej. W tym samym miesiącu podpisano nową umowę inwestycyjną pomiędzy Energą, Orlenem i PGNiG, które zostały nowymi sponsorami przedsięwzięcia. W styczniu 2021 roku utworzono spółkę celową CCGT Ostrołęka Sp. z o.o., odpowiedzialną za budowę elektrowni gazowej. Energa i Orlen posiadały łącznie 51 proc. udziałów, a pozostałe 49 proc. należało do PGNiG. W kwietniu 2021 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyraził zgodę na powołanie spółki. Z kolei w marcu tego samego roku rozpoczęto rozbiórkę wcześniej wybudowanych elementów bloku węglowego.
W maju 2022 roku do sprawy budowy nowego bloku Elektrowni Ostrołęka odnieśli się posłowie Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński i Michał Szczerba, którzy w tamtym czasie byli w opozycji. Politycy ostro skrytykowali inwestycję.
– Budowa bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka to przekręt na kwotę 1,3 mld zł, za który wszyscy zapłacili w rachunkach za prąd – ocenili.