Spis treści
Dług rośnie jak na drożdżach
Z informacji, do których dotarł serwis money.pl, wynika jasno, że dług publiczny sięgnie aż 65,1 proc. PKB. To więcej niż dopuszczalne 60 proc. w Unii Europejskiej. A deficyt nadal będzie ogromny i wyniesie 6,8 proc. PKB.
Jeszcze niedawno zadłużenia naszego państwa było poniżej 50 proc. PKB. Dziś tempo wzrostu długu jest błyskawiczne. Główny powód to ogromne wydatki państwa, w tym miliardy złotych na zbrojenia.
Rząd przyznaje wprost, że przekroczenie unijnego limitu stanie się faktem.
Finanse napięte jak nigdy
Co z pieniędzmi dla Polaków? Tu już nie ma dobrych wieści, a lista wydatków jest długa.
Podwyżki dla budżetówki? Będą, ale symboliczne, tylko na poziomie inflacji, czyli około 2,5 proc..
A co z emerytami? Niestety, mogą się rozczarować. Prognozowana waloryzacja to zaledwie 3,18 proc.. Jeśli to się potwierdzi, będzie to najniższy wzrost od lat.
Rząd szuka pieniędzy w kieszeniach Polaków
Plan na zasypanie dziury budżetowej jest prosty: więcej wpływów z podatków. Na stole leżą pomysły podwyżek akcyzy na alkohol i napoje, wyższa opłata cukrowa czy zmiany w podatkach od wygranych. W grze są też kolejne próby przepchnięcia ustaw, które wcześniej zawetował prezydent Karol Nawrocki.
Do tego dochodzi „ciche” rozwiązanie, czyli brak zmian w progach podatkowych. Efekt będzie taki, że państwo zarobi więcej, bo pensje rosną, a podatki zostają te same.
Rząd gra ostrożnie, ale czasu ma coraz mniej
Mimo rosnącego długu rząd nie zamierza ciąć wydatków socjalnych. Takie programy jak 800 plus zostają, a wydatki na wojsko nadal będą wysokie.
Zdaniem analityków rynku, problem w tym, że pole manewru jest coraz mniejsze. Jeśli gospodarka zwolni, sytuacja może zrobić się naprawdę groźna.