Spis treści
Coraz więcej młodych osób bez zatrudnienia
Rynek pracy rządzi się swoimi prawami. W niektórych branżach nadal trwa boom na pracowników, w innych pracodawcy tną etaty w poszukiwaniu oszczędności. Niby jest stabilnie, ale pod powierzchnią wrze. Szczególnie, że dotyczy to młodych pracowników.
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że bezrobocie w Polsce w marcu wyniosło 6,1 proc.. To tyle samo co miesiąc wcześniej, ale jeden szczegół przykuwa uwagę. Problem w tym, że coraz więcej młodych osób wypada z rynku pracy. Taka sytuacja może odbić się niekorzystnie na całej gospodarce.
GUS potwierdził tym samym zaprezentowane w połowie kwietnia wstępne szacunki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Bezrobocie w górę, a młodzi bez etatów
Najlepiej widać to właśnie w statystykach. W urzędach pracy było aż 949,8 tys. osób bez zatrudnienia. To co prawda nieco mniej niż w lutym, ale aż o 14,5 proc. więcej niż rok temu. Najbardziej niepokojący trend? Młodzi do 30. roku życia. Ich liczba skoczyła z 198,7 tys. do 232 tys.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja bez zasiłku. Aż 824,5 tys. osób nie dostaje żadnego wsparcia. Rośnie też liczba długotrwale bezrobotnych – to już prawie 450 tys. ludzi. Do tego dochodzi ponad 247 tys. osób po pięćdziesiątce bez pracy.
Nierówności w bezrobociu widać w regionach
Eksperci biją na alarm. Ekonomiści z Alior Bank wskazują, że brak typowego wiosennego spadku bezrobocia to efekt mniejszych pieniędzy na aktywizację i zmian w systemie wsparcia. Krótko mówiąc mniej osób „wypycha się” z rejestrów - informuje Dziennik Gazeta Prawna.
Ale na tym nie koniec problemów. Z danych wynika również, że Polska Polsce jest nierówna. W jednych regionach pracy nie brakuje, w innych jest dramat. Najlepiej na tym tle wypada Wielkopolska, gdzie jest tylko 3,9 proc. bezrobocie.
Najgorzej jest w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie co dziesiąta osoba nie ma zatrudnienia. To jedyny region z dwucyfrowym wynikiem (w marcu 10 proc.).
Co jeszcze wynika z analiz? W aż 90 powiatach bezrobocie wzrosło, w 100 się nie zmieniło, a w 190 spadło. Niby stabilnie, ale totalna mieszkanka.
Jedni szukają zatrudnienia, drudzy pracowników
Paradoks rynku pracy polega na tym, że firmy szukają ludzi, a bezrobocie idzie w górę. Największym problemem jest to, że ludzie i praca się rozmijają. I nie mogą się spotkać pośrodku.
Efekt jest taki, że rynek pracy działa jak zepsuty mechanizm. Dane ministerstwa pokazują wyraźne niedopasowanie. Pracodawcy szukają zupełnie innych specjalistów.
Bez zmian w szkoleniach sytuacja się nie poprawi
Najczęściej bez pracy są sprzedawcy, kucharze i ślusarze. Z kolei wakaty są w produkcji, za kierownicą autobusów i w Straży Granicznej.
Eksperci nie mają złudzeń. Bez zmian w szkoleniach i dopasowaniu kwalifikacji problem będzie tylko rósł. W wielu regionach naszego kraju nie chodzi już tylko o to, żeby mieć pracę. Chodzi o to, żeby mieć taką pracę, jakiej naprawdę ktoś potrzebuje - zaznaczają specjaliści od rynku pracy.
Polecany artykuł: