- Analiza kosztów opieki ujawnia, że nowa strategia rządowa wprowadza bon senioralny o wartości ponad 2000 zł w celu optymalizacji wsparcia
- Nowy model biznesowy wsparcia seniorów opiera się na kryterium dochodowym, co znacząco wpływa na rentowność tej polityki dla budżetu państwa
- Eksperci wskazują, że zamrożenie kwoty zasiłku pielęgnacyjnego negatywnie wpływa na płynność finansową gospodarstw domowych
- Niska waloryzacja świadczeń z ZUS wymusza na seniorach gruntowną optymalizację domowego budżetu w obliczu rosnących kosztów utrzymania
- Dane ZUS potwierdzają, że obecny system wsparcia wymaga zmiany modelu biznesowego ze względu na rosnące obciążenie finansów publicznych
Waloryzacja 2026: Rząd podnosi świadczenia. Kto zyska i ile?
Popularne „350 plus” to w istocie dodatek pielęgnacyjny wypłacany przez ZUS, którego aktualna kwota to 348,22 zł miesięcznie. Świadczenie to trafia automatycznie do każdej osoby po ukończeniu 75. roku życia, bez względu na wysokość dochodów i bez potrzeby składania jakichkolwiek wniosków. Zgodnie z planem rządu, od 1 marca 2026 roku, dzięki corocznej waloryzacji, kwota ta wzrośnie do około 365 zł. Dodatek jest wypłacany razem z emeryturą i stanowi jedno z najpopularniejszych świadczeń w Polsce. Jak podaje ZUS, korzysta z niego ponad 1,5 miliona seniorów, co dla budżetu państwa oznacza roczny wydatek rzędu 6,5 miliarda złotych.
Tegoroczna waloryzacja, czyli coroczne podniesienie świadczeń mające na celu zrekompensowanie inflacji, wyniesie 4,88%. To wyraźnie mniej niż w poprzednich latach, kiedy wskaźnik sięgał 5,5% w 2025 roku czy nawet 11,1% w 2024 roku. Wysokość podwyżki opiera się na ustawowym minimum, które stanowi suma inflacji (w tym przypadku 4%) oraz niewielkiej części realnego wzrostu płac (dokładnie 20% z 0,9%). W praktyce oznacza to, że najniższa emerytura wzrośnie z 1 878,91 zł do 1 970,60 zł brutto, co wpłynie również na wysokość trzynastej i czternastej emerytury. Dla seniora z emeryturą 3 000 zł brutto marcowa zmiana przełoży się na około 146 zł podwyżki miesięcznie, co „na rękę” da kwotę około 132 zł.
Dodatek to za mało. Czy „bon senioralny” zrewolucjonizuje opiekę?
Choć dodatek pielęgnacyjny z ZUS jest regularnie waloryzowany, stanowi on jedynie część szerszego i często niespójnego systemu wsparcia. Najlepszym przykładem tej niespójności jest zasiłek pielęgnacyjny, wypłacany przez ośrodki pomocy społecznej. Jego kwota od listopada 2019 roku pozostaje zamrożona na poziomie 215,84 zł, mimo stale rosnących kosztów życia i opieki. Na ten problem wielokrotnie zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że taka sytuacja prowadzi do realnego ubożenia osób potrzebujących wsparcia. Co ciekawe, marcowa waloryzacja obejmie inne świadczenia, na przykład dodatek dla inwalidów wojennych wzrośnie do około 547,83 zł, a ten dla sierot zupełnych do 686,20 zł.
Nawet regularnie podnoszony dodatek pielęgnacyjny spotyka się jednak z krytyką. Główny zarzut dotyczy jego wysokości, która jest niewystarczająca w obliczu realnych kosztów opieki. Szacuje się, że miesięczne wydatki na opiekę sięgają 1 200 zł, co oznacza, że świadczenie pokrywa zaledwie około 30% tej kwoty. Kontrowersje budzi także fakt, że dodatek trafia do wszystkich osób powyżej 75. roku życia, niezależnie od ich sytuacji materialnej, co oznacza, że publiczne pieniądze wspierają również zamożnych seniorów. W odpowiedzi na te problemy rząd zapowiada wprowadzenie w 2026 roku nowego rozwiązania, czyli bonu senioralnego. Ma to być wsparcie w formie usług opiekuńczych o wartości do 2 150 zł miesięcznie. W odróżnieniu od dodatku z ZUS, bon będzie przyznawany na podstawie kryterium dochodowego i skierowany do seniorów, których bliscy pracują zawodowo i nie mogą zapewnić im opieki.
