Spis treści
Wielka awantura na rynku mieszkań
Nowy system ma wejść w życie 31 marca. Do tej pory biura nieruchomości płaciły głównie za liczbę ogłoszeń. Teraz opłaty mają zależeć od wartości portfela nieruchomości, którymi dysponuje agencja. Dla wielu pośredników ta zmiana to prawdziwy wstrząs.
W branżowych dyskusjach pojawiają się wyliczenia mówiące o wzroście kosztów od 60 do 300 procent. Część agentów uważa, że cały biznesowy ciężar zostaje przerzucony na nich, a portal zapewnia sobie stabilne przychody. „To przeniesienie całego ryzyka na pośredników” — mówią niektórzy przedstawiciele branży na łamach Business Insider Polska.
Agenci alarmują: koszty mogą eksplodować
Pośrednicy zwracają uwagę na specyfikę polskiego rynku. Wiele ofert działa w systemie otwartym, czyli agent inwestuje w promocję mieszkania, ale wcale nie ma gwarancji, że to on doprowadzi do sprzedaży.
W praktyce oznacza to, że ktoś może mieć kilka drogich nieruchomości w ofercie, ale nie sprzedać żadnej. Mimo to przekroczy próg abonamentu i zapłaci wyższy rachunek.
Pojawiają się też głosy, że choć Otodom generuje ogromny ruch, to nie zawsze przekłada się to na finalne transakcje.
„To zmiana zasad gry”
Eksperci z branży nieruchomości mówią wręcz o nowej erze rynku. Według nich platformy ogłoszeniowe przestają być tylko miejscem publikacji ofert. Stają się prawdziwą infrastrukturą całej branży.
W praktyce oznacza to, że coraz trudniej z nich zrezygnować. Im więcej ofert i klientów korzysta z jednego systemu, tym większa zależność agentów od platformy.
Nie wszyscy jednak narzekają. Są też głosy, że zmiana może uporządkować rynek. Zdaniem części ekspertów wyższe koszty zmuszą agentów do selekcji ofert i ograniczą zjawisko „kolekcjonowania ogłoszeń”, które miesiącami nie mają szans na sprzedaż.
Portal się broni
Sam Otodom odpiera zarzuty. Przedstawiciele platformy podkreślają, że nie chodzi o podwyżkę cen, lecz o nowy sposób rozliczania, który ma lepiej odzwierciedlać skalę działalności agencji.
Według portalu najmniejsze biura zapłacą od około 650 zł miesięcznie przy portfelu nieruchomości o wartości do 5 mln zł.
Firma tłumaczy też, że oferuje coś więcej niż samo publikowanie ogłoszeń. Zapewnia, przede wszystkim, dostęp do ogromnej liczby potencjalnych klientów.
Komentarze zablokowane, emocje rosną
Mimo tych wyjaśnień atmosfera wokół zmian jest bardzo napięta. Portal próbuje tłumaczyć nowy system w materiałach wideo, ale pod jednym z nich zablokowano możliwość komentowania.
Powód? Po pierwszych kilkuset wyświetleniach nie pojawiła się ani jedna pozytywna opinia.
W środowisku pośredników mówi się już o bojkotach i zgłoszeniach do UOKiK. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznaje, że otrzymuje coraz więcej zawiadomień w tej sprawie i analizuje sytuację.
Konkurencja zaciera ręce
Zamieszanie natychmiast wykorzystują konkurencyjne portale ogłoszeniowe. Część z nich mówi wprost o rosnącym zainteresowaniu ze strony biur nieruchomości, które zaczynają szukać alternatywy.
Na razie jednak trudno przewidzieć, jak skończy się ten spór. Jedno jest pewne – rynek nieruchomości w Polsce właśnie wchodzi w nową fazę.
A decyzja o tym, czy zostać w systemie, czy z niego odejść, dla wielu biur może być jedną z najważniejszych w ich biznesie.