- Inwestycja 48 mln zł Polskiego Zielonego Funduszu w budowę fabryk pelletu.
- Nowe zakłady w południowo-wschodniej Polsce jako odpowiedź na kryzys.
- Rosnący popyt na pellet napędzany programem „Czyste Powietrze”.
- Ostrzeżenie prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego o systemowych problemach i ryzyku dalszych podwyżek cen.
Nowe fabryki pelletu w Polsce. Jest konkretna inwestycja
Wygląda na to, że jest w końcu światełko w tunelu dla wszystkich, którzy ogrzewają domy pelletem. Zarządzające Polskim Zielonym Funduszem ARP TFI dogadało się ze spółką GMM Energy i wykłada na stół 48 mln zł. Cel jest prosty: budowa i uruchomienie nowych fabryk pelletu drzewnego. To bardzo konkretna odpowiedź na kryzys energetyczny, który od dłuższego czasu pustoszy portfele Polaków.
Nowe zakłady mają powstać w południowo-wschodniej Polsce. Na razie nie znamy dokładnych lokalizacji ani daty startu produkcji, ale sam fakt pojawienia się tak dużej inwestycji to ważny sygnał dla rynku. Dariusz Ciepiela na łamach portalu wnp.pl wskazuje, że dzięki tym pieniądzom powstaną nowe fabryki pelletu, które mają zwiększyć podaż surowca i w perspektywie ustabilizować jego ceny. Partnerem projektu jest GMM Energy, firma, która na co dzień zajmuje się handlem surowcami energetycznymi, w tym węglem i właśnie pelletem.
Pellet to nic innego jak paliwo produkowane ze sprasowanych pod wysokim ciśnieniem odpadów drzewnych – trocin, wiórów czy zrębków. Uważany jest za ekologiczne i niskoemisyjne źródło ciepła, dlatego jego popularność w ostatnich latach wystrzeliła, zwłaszcza w domach jednorodzinnych.
Wierzymy w perspektywy dalszego rozwoju polskiego rynku pelletu w ramach polskiej zielonej transformacji. Bardzo ciekawa jest perspektywa wykorzystania go jako czystego paliwa dla szczytowych źródeł ciepła – powiedział Tomasz Tomasiak, dyrektor zarządzający Polskim Zielonym Funduszem.
Sam Polski Zielony Fundusz, uruchomiony w 2025 roku, ma za zadanie inwestować w projekty związane z odnawialnymi źródłami energii, zieloną infrastrukturą i energooszczędnym przemysłem. Ta inwestycja idealnie wpisuje się w jego strategię.
Dlaczego na rynku brakuje pelletu i ceny rosną?
Skoro pojawia się inwestycja, to znaczy, że jest problem do rozwiązania. I to poważny. Kłopoty z pelletem nie wzięły się znikąd. To, co obserwujemy, to efekt domina, który zaczął się kilka lat temu od dobrej, proekologicznej idei.
Wszystkiemu "winny" jest w dużej mierze rządowy program „Czyste Powietrze”. Polacy masowo ruszyli wymieniać stare, dymiące kopciuchy na nowoczesne źródła ciepła. I bardzo często wybór padał właśnie na kotły na pellet. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podaje twarde dane: w 2025 roku aż 77 proc. wniosków o dofinansowanie dotyczyło kotłów na pellet i drewno.
W efekcie liczba domów ogrzewanych w ten sposób rośnie w lawinowym tempie. Obecnie to już około 450 tysięcy gospodarstw domowych, o ponad 90 tysięcy więcej niż w 2023 roku. Popyt jest gigantyczny. I tu zaczynają się schody, bo producenci po prostu nie nadążają z produkcją. Główną przyczyną gwałtownego wzrostu cen pelletu w 2026 roku jest ogromna popularność kotłów dofinansowanych z programu „Czyste Powietrze”, za którą nie nadąża krajowa produkcja.
Surowca do produkcji pelletu – czyli głównie trocin i odpadów z tartaków – zaczyna brakować. Sytuacji nie poprawia fakt, że Lasy Państwowe ograniczyły sprzedaż drewna. Mamy więc prosty mechanizm rynkowy: popyt wystrzelił w kosmos, a podaż została w tyle. Efekt? Ceny rosną i nic nie wskazuje na to, żeby miały szybko spaść.
Ostrzeżenie UOKiK: Czy ceny pelletu będą dalej rosnąć?
Sprawa rosnących cen i braków pelletu stała się na tyle poważna, że przyjrzał się jej nawet Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego wnioski nie są optymistyczne. Zdaniem urzędu to, co dzieje się na rynku, to nie chwilowa anomalia, ale głęboki, systemowy problem.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny mówi wprost, że popyt na pellet będzie prawdopodobnie dalej rósł, a to za sprawą kolejnych pieców montowanych z dotacji „Czystego Powietrza”. To oznacza, że bez zdecydowanych działań, presja na ceny nie zmaleje.
Nasza analiza jednoznacznie wskazuje, że przyczyną wzrostu cen pelletu są problemy systemowe, w szczególności niedostosowanie podaży pelletu z krajowych zasobów do popularności pieców na drewno, w tym dofinansowanych z programu Czyste Powietrze. Z dużym prawdopodobieństwem wystąpią one również w najbliższym sezonie grzewczym - powiedział prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Co gorsza, na horyzoncie widać kolejne wyzwanie. Według UOKiK dodatkową presję na ceny pelletu w 2026 i 2027 roku może wywrzeć ograniczenie podaży trocin związane z wejściem w życie unijnego rozporządzenia EUDR. Mówiąc prościej, surowca do produkcji może być jeszcze mniej, a co za tym idzie – będzie on jeszcze droższy.
W tym kontekście inwestycja Polskiego Zielonego Funduszu i GMM Energy to krok w dobrym kierunku. Budowa nowych fabryk to jedyny realny sposób na zwiększenie podaży i próbę ustabilizowania sytuacji. Pytanie tylko, jak szybko te zakłady powstaną i zaczną produkcję na pełnych obrotach. Na razie właściciele prawie pół miliona kotłów na pellet muszą uzbroić się w cierpliwość i liczyć się z tym, że tanio już było.